Ronaldo musi być skontrolowany

W niedzielę Real myślał, że wciąż gra z Legią (VIDEO)

Duuuuuużo szczęścia miał Real Madryt wygrywając z Atheticiem Bilbao w niedzielny wieczór. Choćby dlatego, że kompletnie rozregulowany celownik tego dnia miał Inaki Williams, który zmarnował dwie setki. I serio, można się śmiać, że dwudziestodwulatka trzeba byłoby wysłać do Sławomira Peszki, aby pokazał mu, co na ten temat sądzi, ale fakt jest taki, że „Królewscy” po trudnym meczu cieszą się z trzech punktów.

Samo spotkanie było wyrównane i do ostatnich minut nikt nie mógł być pewny tego, jakim wynikiem się skończy. Dobrze w mecz weszło Bilbao, które po naporze na bramkę rywala… w 7 minucie straciło gola. Strzelił Benzema, asystował rozgrywający (w perspektywie całego swojego występu) dobre zawody Isco. Ale potem nastąpiły męczarnie gospodarzy, a goście cierpliwie podchodzili do sprawy, mocno szanując piłkę, gdy już ją posiadali. I właśnie po tak ładnie skonstruowanej akcji padł gola na 1:1 (strzelcem Sabin Merino).

Ostatecznie trzy punkty Realowi zapewnił Morata. Facet, bez którego ofensywa ekipy Zidana ostatnio średnio ogarnia. Przede wszystkim bardzo nieporadnie grał Ronaldo, którego Zidane i tak będzie oklaskiwał przy każdym nieudanym zagraniu, co by nie było za dużego focha. Taka prawda. Ale w Madrycie i tak się cieszą. Jest lider. A niewiele brakowało, a byłaby nim…Sevilla.

Zobacz historyczne starcie City z Monaco!