.jpg)
Efekt nowej miotły nie podziałał na Schalke
Po raz kolejny przyszło nam pisać o porażce Schalke. Niestety, ale efekt nowej miotły nie działa za każdym razem i nie podziałał też w tym przypadku, bo ekipa z Zagłębia Ruhry przegrała na własnym stadionie z RB Lipsk 0:1. Pomimo wyraźnie lepszej gry w ofensywie gospodarze nie potrafili pokonać Petera Gulasciego przez 90 minut i to poskutkowało piętnastą przegraną w sezonie, a szóstą z rzędu...
Składy:
- Schalke: Nübel - Bruma, Sané, Nastasic - McKennie, Oczipka - Stambouli - Serdar (86' Skrzybski), Rudy (60' Kutucu) - Uth (73' Burgstaller), Embolo
- Lipsk: Gulacsi - Klostermann, Konaté, Orban, Halstenberg - Adams - Sabitzer, Kampl (77' Haidara) - Forsberg (67' Laimer) - Poulsen,Werner (88' Mukiele)
Co można powiedzieć o pierwszej połowie? Chyba można to określić dominacją graczy z Lipska, bo to co wyprawiali gospodarze to nie opiszą żadne przymiotniki. Byki grały, jak chciały i wbijały się pod pole karne Alexandera Nübela, jak wbijają się prawdziwe byki w torreadorów. Gra w obronie Schalke znów była słaba, ale ciężko jest tak naprawdę zmienić cokolwiek w przeciągu paru dni. W szczególności, że Huub Stevens miał tylko dwa dni na przygotowanie swojego zespołu do tego meczu. Nie było szans na wprowadzenie nowych taktyk w defensywie, a na pewno takie się pojawią, bo po przegranej 0:7 z Manchesterem City trzeba wyciągnąć wnioski. Domenico Tedesco rozwalił ten sezon po całości i widać było, że nie ma pomysłu na odbudowę swojej drużny, jednak wątpię, by Stevens został rewolucjonistą. Gracze Schalke po prostu nie nadają się do gry na wysokim poziomie. Tutaj musi pojawić się cudotwórca, aby zamienić kawałki drewna w prawdziwych piłkarzy.
Skoro już mowa o drewnach i defensywie... Salif Sane w żadnym stopniu nie przypomina tego samego gracza, jakim był w Hannoverze. Po przyjściu do Gelsenkirchen jego gra ewidentnie się pogorszyła, a przypomnijmy, że miał się stać liderem wśród obrońców. Te plany poszły się... wiadomo co. Przy bramce na 0:1 w 14. minucie najpierw nie był w stanie wybić, lub zablokować strzału, bo odwrócił się tyłem do strzału, a potem stał jak słup soli i nie był w stanie zablokować podania do Timo Wernera i przez to padła bramka. Trzeba też pochwalić Nübela, bo kapitalnie wybronił strzał Yusuffa Poulsena, ale przy dobitce nie miał już nic do gadania. Cała obrona zaspała, ale do tego chyba już zdążył się przyzwyczaić.
Następnie Lipsk dalej atakował, aż do przerwy. Kiedy rozpoczęła się druga część spotkania, to nagle obraz gry się zmienił i to Schalke przejęło inicjatywę. Goście kompletnie sobie odpuścili, ale jak widać mogli to zrobić, bo ich przeciwnicy nie mieli zamiaru trafić do siatki. Zamiast tego strzelali w trybuny. Na miejscu władz Bundesligi wlepiłbym im za to karę, bo ciągłe strzelanie w kibiców powinno podchodzić pod jakiś paragraf. Najlepszą sytuację na wyrównanie stanu gry miał Guido Burgstaller w 85. minucie gry, kiedy był osamotniony w polu karnym i dostał podanie z lewej strony boiska, ale jak już się pewnie domyślacie - trafił w trybuny.
Marna jest przyszłość Schalke, a widmo spadku jest coraz bardziej realne... Obudźcie się, bo bez was ta liga będzie mniej atrakcyjna.