.jpg)
Niemiecki obiekt pożądania
Jego temat przewija się w Bundeslidze już od roku. RB Lipsk, Schalke, Eintracht, Borussia Mönchengladbach, nawet Stuttgart, a niewykluczone, że i ktoś jeszcze. Wszyscy patrzyli z wielkim zaciekawieniem na Kevina Mbabu, a do tej grupki, gapiącej się jak tłum na chodniku w niebo, dołączył teraz jeszcze kolejny zespół. No bo czemu by nie?
Wyjątkowy musi być ten Mbabu, skoro Niemcy kuszą go do siebie jak kurtyzany. Oczywiście - jak to Niemcy - mają jednak kłopot z pieniędzmi, bo jak słyszą, że trzeba za 23-letniego prawego obrońcę wyłożyć najlepiej 10 mln euro, to od razu włosy im dęba stają, w gardle zasycha, a piwo z wurstem spadają na ziemię, rozlatując się na każdą możliwą stronę. Może uda się ugrać lepszą cenę, tym bardziej że kontrakt reprezentanta Szwajcarii wygasa z końcem przyszłego sezonu, ale tego tak naprawdę nie wie tego nikt. No i też z tego powodu, nie ma co ukrywać, możliwy jest także dla Mbabu kierunek angielski. Jak wiadomo w Premier League 10 mln euro to jak u nas 1,60 zł za bilet ulgowy na jedną gminę, więc jeśli ktoś takiego dzika by na Wyspach chciał, zapewne go dostanie.
W Niemczech jednak nie przestają marzyć o pochodzącym z Demokratycznej Republiki Konga zawodniku. Do grona gapiów dołączył Wolfsburg, który będzie latem potrzebował prawego obrońcy i Mbabu powinien im pasować jak ulał. Sytuacja w ekipie walczącej o Ligę Mistrzów wygląda tak, że wkrótce w ich zespole pozostanie tylko jeden prawy obrońca - grający wszystko Brazylijczyk William, taki przeciętny. Doświadczony Paul Verhaegh jest już ciut stary, we wrześniu skończy 36 lat, ale tego w ekipie "Wilków" nie doczeka, ponieważ jego umowa nie zostanie przedłużona. Podobnie ma się sprawa z Sebastianem Jungiem, który jest w Wolfsburgu od 2014 roku, ale jego przygoda w mieście Volkswagena to przede wszystkim pasmo poważnych kontuzji. O tym, że obaj panowie powinni szukać sobie innych klubów, poinformował bez większych ceregieli dyrektor sportowy VfL, Jörg Schmadtke.
Co ciekawe Mbabu przez Wyspy Brytyjskie już się przewinął. Parę lat temu był w Newcastle i Glasgow Rangers, gdzie jednak - delikatnie rzecz ujmując - furory nie zrobił. Chciałby spróbować podbić Premier League jeszcze raz, gdy jest już piłkarzem prawie całkowicie ukształtowanym, ale do tego potrzebne są też chęci drugiej strony. Jak nie Anglia to do Bundesligi.