
Rozwód Bayernu i Rafinhi nadal trwa
Mijają dni, mijają lata - brzmi piosenka w intro legendarnego serialu "Plebania", tak jak trwa kariera przeciętnego Rafinhi w Bayernie Monachium. Dużo mówi się o jego odejściu, tym bardziej że jego kontrakt wygasa z końcem sezonu i choć ostatnio pojawiły się plotki mówiące, że Brazylijczyk jest już dogadany z innym klubem, teraz okazało się, że jednak nie do końca.
Nie do końca, ponieważ głos w tej sprawie zabrał sam Rafinha, który wypowiedział się na temat doniesień brazylijskiej strony "UOL-Eporte". Informowała ona, że 33-latek jest już dogadany z Flamengo i odejdzie do tamtej drużyny po sezonie, po wygaśnięciu jego umowy. Nie były to jakieś wielkie rewelacje i nie przyniosły ogólnoeuropejskiego szoku jak wtedy, gdy prezydent Francji pokazał się ze swoją żoną, ponieważ już od miesięcy powszechnie znany jest romans bocznego obrońcy z brazylijskim klubem. Teraz jednak kotlet został odgrzany, a informacje potwierdzone i... zdementowane, bo Rafinha stwierdził:
Informacje o tym, że podpisałem kontrakt z Flamengo to fikcja i mistyfikacja. Do 30 czerwca wiąże mnie umowa z Bayernem i dopiero wtedy zdecyduję się i powiem, gdzie skieruje się moja kariera.
Bulwers Rafnhi mógł być całkiem zaskakujący, no bo w sumie jego znaczenie w monachijskiej ekipie jest tak znikome, że gdyby ogłosi oficjalnie swoje odejście, nikt jakoś specjalnie by po nim nie płakał. Zresztą nie od dziś wiadomo - co traktuje się tak normalnie jak niedzielne pójście do kościoła - że on, Franck Ribery i Arjen Robben odejdą z Bayernu po sezonie. Co mu takie plotki szkodzą?
Zresztą czym ja się przejmuję? W końcu Rafinha to piłkarz, który przyszedł do Bawarii jako zmiennik, był zmiennikiem i jako zmiennik odejdzie. Czasem ma problemy z tym, że nie gra, ostatnio hejtował Niko Kovaca, ale litości... czego on ma się niby spodziewać? Gdzie Rafinhi do Joshuy Kimmicha i Davida Alaby? Od nowego sezonu będą w Bayernie jeszcze alternatywy w postaci dwóch stoperów mogących grać na bokach - Benjamina Pavarda i Lucasa Hernandeza. To są nazwiska! Gdzie do takich grajków zawodnikowi, który jakoś specjalnie nie zapisał się w pamięci kibiców Bayernu niczym wyjątkowym... W drużynie jest od 2011 roku, zagrał dla niej 261 razy, brawo, ale powinien znać swoje miejsce w szeregu - to już tak abstrahując od tematu transferu.
O, wiem! Przypomniała mi się jedna rzecz, która tak mi zryła beret, że do teraz przypominam ją wszystkim znajomym bliższym i dalszym! W jednym meczu Bundesligi, nie pamiętam którym, Rafinha - za czasów Pepa Guardioli - postanowił, że wycofa piłkę do Manuela Neuera. Niby nic wyjątkowego, ale on zrobił to... przewrotką. Z połowy przeciwnika. Przez dobre 50 metrów.