
OFICJALNIE: Lipsk kupuje ''drugiego Marcelo''
To najbardziej obiecujący lewy obrońca, który wypłynął z Brazylii od czasów Marcelo - powiedział na temat nowego nabytku RB Lipska brazylijski dziennikarz Thiago Rabelo. Musicie przyznać, że taka rekomendacja, nawet jeśli wypowiedziana przez osobę, której najprawdopodobniej za bardzo nie kojarzymy, jest więcej niż dobra. Tym bardziej że klub Red Bulla byle kogo w swoje szeregi raczej nie ściąga.
Nie możemy zapominać, że Lipsk to klub, który przyjął sobie za regułę niepłacenie za piłkarzy starszych niż 23 lata. Oczywiście jest to zasada mocno elastyczna, ponieważ nie są niczym szokującym ich kasiaste transfery graczy starszych, ale faktycznie starają się, aby trzymać się tego, co sobie założyli. Luan Candido, bo o nim jest ten tekst, wpisuje się w te "sztywne" ramy, dlatego że jest to piłkarz z rocznika 2001, już pełnoletni. Jest Brazylijczykiem, wychowankiem Palmeiras, który buja się w młodzieżowych reprezentacjach swojego kraju. Jak też pewnie się domyśliliście, Candido występuje na pozycji lewego obrońcy i zapowiada się teoretycznie na bardzo dobrego grajka, więc 8 mln euro, które RB miał na niego wyłożyć, jest kwotą pozbawioną większego ryzyka. Piłkarz przybędzie do Niemiec w nowym sezonie i zostanie tam (teoretycznie) do 2023 roku.
Obserwowaliśmy go prawie przez pół roku. To zawodnik, który może grać na każdej pozycji wzdłuż lewej strony, dlatego zyskaliśmy bardzo elastycznego i wszechstronnego gracza. Cieszymy się, że nas wybrał.
To słowa dyrektora sportowego i tymczasowego trenera Lipska w jednym - Ralfa Rangnicka. Warto dodać, że Candido to już drugi piłkarz, który dołączy do ekipy "Byków" w lipcu, ponieważ jeszcze w styczniu RasenBallsport przyklepał transfer Hannesa Wolfa, który gra w - a to zaskoczenie - Salzburgu. "Drugi Marcelo" będzie drugim Brazylijczykiem w zespole, ponieważ od tego sezonu w Lipsku występuje już Matheus Cunha, blisko 20-letni napastnik, który przybył bezpośrednio ze Sionu i na razie spisuje się co najwyżej przeciętnie (ale z potencjałem). Co natomiast będzie z Candido? Biorąc pod uwagę przytoczoną rekomendację i to, że podobno oko na niego miała sama Barcelona ( i nie tylko), można spodziewać się, że coś tam grać w piłkę potrafi. Ciekawe, jak poradzi sobie w rywalizacji z Marcelem Halstenbergiem (jeśli takowa zaistnieje), który jest jednym z najciekawszych lewych obrońców Bundesligi i odważnie melduje się na zgrupowaniach reprezentacji Niemiec.
Czy młody Brazylijczyk pójdzie w ślady Naby'ego Keity?