
Nadchodzi drugi Manuel Neuer
Nie wiem, ile jeszcze na najwyższym poziomie wytrzyma Manuel Neuer, który ostatnimi czasy zanotował wyraźny zjazd formy. Lata lecą i trzeba mieć na uwadze, że kiedyś zmiana w bramce Bawarczyków musi nadejść. Idąc prostym tokiem rozumowania, Bayern stwierdził, że skoro wzięli z Schalke takiego kocura, to może... znowu powinni spróbować w Schalke.
Wiadomo, że 33-letni Neuer nie ma ostatnio łatwego życia. Poprzedni sezon stracił właściwie cały z powodu kontuzji, po której nie doszedł już do pełni swojej dyspozycji. Wrócił na rosyjski mundial, na którym co prawda nic specjalnie nie zawalił, ale nie dawał obronie pewności, co zostało mu wytknięte przy okazji licznych błędów popełnionych przez całą reprezentację. Tak czy siak nie jest to już ten sam Manu, który czarował podczas zwycięskich mistrzostw świata w 2014 roku, a jako że czas biegnie dalej, a Niemiec leczy kolejną kontuzję (nie tak poważną), zaczynają się powoli pojawiać rozkminy, kto będzie następny? Może ktoś z Schalke?
Na ten moment oczywiście nie ma mowy, żeby z dnia na dzień ktoś wskoczył w bluzę z numerem 1 w Bayernie Monachium. Neuer jeszcze parę sezonów pogra, śmiem twierdzić, że ze dwa na bank, ale będziemy oglądać jego powolny regres... Choć oczywiście może nie być tak tego widać, bo skoro będzie miał przed sobą Niklasa Süle i Lucasa Hernandeza, to z reguły za wiele roboty mieć nie powinien. W tej chwili w bramce zastępuje go rzecz jasna Sven Ulreich, który jest zastępcą z prawie najwyższej półki i do którego czepiać się nie można. Jednak nie jest to materiał na monachijski nummer eins, tym bardziej że w tym roku skończy 31 lat. "Bild" rzuca nazwiskiem Alexandra Nübela.
Ci, którzy jako tako śledzą Bundesligę, znają tego gościa doskonale. W tym sezonie, po ponad trzech latach czekania, dostał swoją szansę z prawdziwego zdarzenia i wskoczył między słupki (i pod poprzeczkę) w miejsce Ralfa Fährmanna, kapitana Schalke, który w ostatnich latach był jak Ojciec Rydzyk - nie do wygryzienia. W tym sezonie, jak nigdy, zaczął popełniać jednak coraz więcej prostych błędów, więc ówczesny szkoleniowiec "Königsblauen", Domenico Tedesco, oficjalnie przyznał, że numerem jeden zostanie na wiosnę Nübel. Początkowo były pewne znaki zapytania, wątpliwości, bo w końcu mówiliśmy o niedoświadczonym w grze 22-letnim gościu, ale mimo chwiejnego początku i czerwonej karki Niemiec udowadnia, że ma potencjał jak jasna cholera.
Nübel jest tak naprawdę jedynym piłkarzem, do którego w Gelsenkirchen nie można mieć pretensji. Wielokrotnie już popisywał się fantastycznymi paradami, choć w 13 spotkaniach zanotował tylko 3 czyste konta. "Bild" doniósł - akurat w momencie, gdy jego forma eksplodowała, heh - że już od dłuższego czasu oko na niego ma Bayern Monachium. Bawarczycy chcieliby ściągnąć go do siebie i mieli mieć na niego oko już w zeszłym sezonie, kiedy nie było wiadomo, czy Ulreich przedłuży swój kontrakt z klubem i zostanie w drużynie. Obie strony ciągle pozostałą w kontakcie, ale Nübel nie chce podejmować decyzji przed młodzieżowym Euro do lat 21, które odbędzie się w czerwcu. Jego kontrakt wygasa z końcem przyszłego sezonu i kto wie, czy następnej parafki nie złoży już w gabinetach przy monachijskiej Säbener Straße.