
Bayern dalej działa na rynku
Bayern Monachium klepnął już sobie Lucasa Hernandeza i Benjamina Pavarda, ale nie dokończył jeszcze swoich transferowych roszad. Paru Boatengów trzeba sprzedać, paru trzeba jeszcze kupić, żeby kontynuować ważną przebudowę pokoleniową. Nie wiadomo jeszcze, kto ją przeprowadzi i czy będzie to Niko Kovac, ale ja tu tym razem nie o tym...
Bo wiele kwestii nie zostało jeszcze dopiętych. Wciąż w zawieszeniu jest temat Timo Wernera i choć wszyscy trąbią o tym, że Niemiec ma przejść z Lipska do Monachium, to żadnej oficjalki jeszcze nie było. RasenBallsport nie chce go puścić za darmo, ale niewykluczone, że tak się właśnie stanie, ponieważ Werner nie chce przedłużyć wygasającej w przyszłym roku umowy. A jest już podobno dogadany z Bayernem, więc jeśli Lipsk nie zgodzi się na kwotę proponowaną przez Bawarczyków, to ich przyszły nabytek przeczeka jeszcze sezon i przejdzie na Allianz Arenę za darmo, na złość swoim obecnym pracodawcą. 23-latek pasowałby do najnowszych doniesień "kickera", które potwierdził także "Sport Bild".
A brzmią one tak, że Bayern chce ściągnąć jakiegoś gościa, który swobodnie mógłby występować na boku skrzydłach. Młody Callum Hudson-Odoi z Chelsea, mokry sen Hasana Salihamidzicia, dyrektora sportowego FCB, to jedna kwestia (zresztą teraz jest kontuzjowany, a londyńczycy nie chcą go puścić), bo zupełnie inną sprawą jest ten uniwersalny skrzydłowy. Werner mógłby takim być, a w razie potrzeby mógł również towarzyszyć w ataku Robertowi Lewandowskiemu - ewentualnie zastąpić go, gdyby monachijczycy potrzebowali jakiegoś typa do szybkiego zapierniczania na szpicy. Uniwersalność pełną gębą. Co z Nicolasem Pepe? - zapytacie. Nic. Bossowie Bayernu mają być nieprzekonani do umiejętności Francuza, ale za to mają przychylnym okiem spoglądać na 20-letniego Jotę z Benfiki - drugi Renato Sanches?
Zwolennicy transferu Hakima Ziyecha z Ajaksu muszą natomiast zadowolić się wiadomością, że... zadowoleni być nie mogą, bo wg "kickera" Bayern miał zrezygnować ze sprowadzenia Marokańczyka. W dodatku najprawdopodobniej nie wykupią chimerycznego Jamesa Rodrigueza z Realu, co oznacza, że już możecie wyobrażać sobie sobie, jak w bawarskich barwach prezentował się będzie Kai Havertz. Pytanie tylko kiedy?