
Bogaty tydzień BVB trwa. Po Schulzu będą następni!
Borussia Dortmund z buta ruszyła na rynek transferowy, mimo że jest dopiero... druga połowa maja. W Niemczech jednak nie lubią czekać ze wszystkim na ostatnią chwilę, dlatego na Signal Iduna Park trafił już Nico Schulz (o czym możecie przeczytać TUTAJ), a jeszcze w tym tygodniu - może i dzisiaj? - mają zostać ogłoszone kolejne transfery wicemistrzów Bundesligi.
Nie jest żadną tajemnicą, że w stronę Dortmundu rześkim krokiem zmierzają Julian Brandt i Thorgan Hazard, jednak tempo, jakie przy tych transakcjach narzuciła sobie BVB, powinno imponować. Piłkarz Bayeru Leverkusen, widoczny na obrazku ilustrującym ten artykuł, ma zostać przyklepany jeszcze przed końcem tego tygodnia, o czym z wielką pewnością siebie informuje mający z reguły dobre źródła "Bild". Jak powszechnie wiadomo, Borussia zrobi kapitalny ruch ściągając do siebie nr dziesięć reprezentacji Niemiec, ponieważ zapłaci jedynie... 25 mln euro, co jest abstrakcyjną wręcz promocją. Wszystko to przez klauzulę odstępnego wpisaną w kontrakt 23-latka, na którą Bayer nie ma żadnego wpływu. "Die Werkself" pogodzili się jednak z rzeczywistością i z tym, że nawet awans do Ligi Mistrzów nie przekonał Brandta do pozostania.
Jeszcze weselej ma się sprawa z Hazardem, który sam jakiś czas temu przyznał w mediach, że jest już dogadany z dortmundczykami i odejdzie z Mönchengladbach. Belg wg "Bilda" może zostać ogłoszony zawodnikiem BVB... właściwie w każdej chwili. Wszystko przez to, że jeszcze dzisiaj miał przejść testy medyczne, a jak wiadomo są one już jednym z ostatnich elementów przed podpisaniem umowy. Biorąc pod uwagę fakt, że Hazard może kosztować coś koło 28 mln euro, a Schulz kosztował 25 mln (choć Transfermart mówi o 27 mln), to dortmundczycy mogą zapłacić za całą trójkę... tyle co Bayern wyłożył na jednego Lucasa Hernandeza! A przypomnę tylko, że kosztował on 80 mln euro.
Zaspokoją też swoje najważniejsze potrzeby, bo kupno kogoś na lewą obronę (Schulz) i zastąpienie Christiana Pulisica (Hazard) były koniecznością. No i do tego uniwersalny Brandt do środka, którego aż żal było nie ściągać. Wszyscy ci zawodnicy przyjdą do wicemistrzów z mocnych ekip Bundesligi, gdzie byli kluczowymi postaciami, co poniekąd pokazuje, że to wcale nie jest tak, że jedynie Bayern "podkrada" piłkarzy swoim przeciwnikom. Borussia ma się w tej kwestii bardzo dobrze i nie ma przed tym żadnych skrupułów. I tak powinno być.