
Nadinterpretowany Mandżukić
Wczoraj Niemcami po raz kolejny zatrzęsło. Nie dość, że we wtorek i środę Borussia Dortmund właściwie zakończyła swoje okienko transferowe, to jeszcze w czwartek okazało się, że szykuje kolejny supertransfer - Mario Mandżukicia z Juventusu. Szok, niedowierzanie, ekscytacja! Okazało się jednak, że sprawa została ciut... nadinterpretowana.
Z reguły dobrze poinformowany "Bild" wyskoczył z newsem dotyczącym tego, że Matthias Sammer - były piłkarz i trener BVB, były dyrektor sportowy Bayernu, a obecnie doradca dortmundczyków - polecił zarządowi chorwackiego wicemistrza świata. Umówmy się - gdyby Mandżukić faktycznie trafił do Borussii, byłoby to wielkie W O W pisane jeszcze większą czcionką. Napastnik kompletny, który mógłby pełnić w drużynie właściwie każdą rolę, byłby tam na pewno czymś pożądanym, bo choć Paco Alcacer też słaby nie jest, to jednak swojej fizyczności nie oszuka. Kibice wicemistrzów Niemiec już zaczynali ocierać łzy radości, tym bardziej że szefostwo klubu - Hans-Joachim Watzke i Michael Zorc - miało być bardzo przychylne takiemu transferowi, choć... trener Lucien Favre rzekomo miał nie być w pełni przekonany...
Dzisiaj jednak do mikrofonu został przywołany sam Sammer, który powiedział tak:
Nie ma takiego tematu. Mandżukić był już niekończącą się opowieścią w poprzednim roku i zostało to nadinterpretowane.
Czy zatem możemy już zamknąć dywagację na ten temat i jednoznacznie powiedzieć, że napastnik Juventusu nie przeniesie się na Signal Iduna Park? Oczywiście, że nie możemy. "Bild" raczej nie strzela takimi ślepakami i choć każdemu zdarzy się wpadka, to jednak mam do tej gazety takie zaufanie, że poczekam na to, jak sprawy się rozwiną. Sammer mógł zaprzeczyć z takiej prostej przyczyny, że w BVB nie chcieliby, aby taki temat był śledzony przez opinię publiczną - mogło tak być? Mogło. Zresztą "Bild" nie doniósł o tym, że Mandżukić ma już zapakowaną walizkę i kupiony bilet lotniczy, a jedynie tyle, że padł taki pomysł, który został rozpatrzony dość pozytywnie. Na ten moment nie możemy określić, która wersja jest prawdziwa, chociaż nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że taki transfer nie jest wcale łatwy do przeprowadzenia. Jeśli faktycznie miałby stać się faktem, to prowadzi do tego naprawdę długa droga.