.jpg)
W Bundeslidze dzień pod znakiem Moukoko
Bayern stracił punkty? Okej. Robert Lewandowski nic nie strzelił? Spoko. Schalke kontynuuje serię bez wygranej od stycznia? W porządku. Erling Haaland załadował czteropaka? Rozumiem. Ale to nic w połączeniu z tym, jakim wydarzeniem jest w Niemczech debiut najmłodszego piłkarza w historii Bundesligi, talentu wyczekiwanego tak, jak chyba żaden inny!!!
Jeszcze dziś Barcelona zagra z Atletico Madryt! To i wszystkie spotkania pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Jeszcze do niedawna w Bundeslidze mogli zagrać tylko ci, którzy ukończyli 17 lat. Oczywiście rekordowym młodzikiem był Nuri Sahin, który wystąpił mając 16 lat i 335 dni, ale tego typu przypadki były po prostu wyjątkami potwierdzającymi oficjalne reguły. Borussia Dortmund - gdzie przecież Sahin debiutował - zaciekle walczyła jednak o to, aby ten przepis zmienić i zezwolić na grę zawodnikom jeszcze o rok młodszym. Czemu? Ano temu, że już od jakichś dwóch lat ogromny hype narasta wokół Youssoufy Moukoko, urodzonego w Kamerunie niemieckiego napastnika z rocznika 2004, określanego mianem talentu takiego, że ja... cię proszę.
Gdy Moukoko się rodził, Łukasz Piszczek miał na koncie cztery mecze w ekstraklasie.
— Michał Trela (@MichalTrelaBlog) November 21, 2020
Sam Joachim Löw przyznał niedawno, że piłkarzy z takim talentem nie spotyka się zbyt często. Gdy Moukoko miał 14 lat, rozwalał rywali w zespole do lat 17, rok później ładował gole dla ekipy U-19. Obecnie gra nawet w krajowej reprezentacji do lat 20. Bramek zdobywał w tych młodzieżówkach jakoś dwa razy więcej niż miał występów, a dużo pokazuje jego statystyka z bieżącego sezonu - 3 występy i 10 goli w ligowej Borussii U-19! Najmłodszy, a kapitan! Już od lata trenował z pierwszą drużyną BVB, choć ostatnio musieli go zwrócić juniorom, bo koronawirus, zamieszanie i tak dalej. Moukoko, który do Niemiec przyjechał za swoim ojcem, początkowo szkoląc się w St. Pauli, został złapany także w sidła Nike, która podpisała z nim kontrakt, przelewając na konto młodziana (albo jego rodziców) 1 mln euro. Fajnie, nie? Ten właśnie kocur skończył WCZORAJ 16 lat, a Borussia długo nie czekała i dzisiaj dała mu zadebiutować.
75 minut Piątka. 0 strzałów i tylko 27% wygranych pojedynków. Kilka prostych strat w pierwszej połowie, a przy golu na 1:1 trochę spóźniony do Cana. Można było chyba przerwać tę akcję.
— Tomasz Urban (@tom_ur) November 21, 2020
Zanim na boisku pojawił się Moukoko, zszedł z niego Krzysztof Piątek. Słaby Piątek.
Moukoko dostał parę minut w meczu z Herthą Berlin, który sam w sobie stał pod znakiem Erlinga Haalanda. Rozpędzony Norweg zapakował "Starej Damie" cztery bramki, a dortmundczycy zwyciężyli 5:2. Hertha może mówić o sporym pechu, bo parę kolejek temu przegrała 3:4 z Bayernem, a wszystkie trafienia monachijczyków były wówczas autorstwa Roberta Lewandowskiego. Jak po czteropak, to tylko do Berlina! W każdym razie Borussia zaimponowała swoją grą w ofensywie (wszystkie gole w drugiej połowie), choć nie ustrzegła się tradycyjnych dla niej wpadek w obronie. Ale to mało ważne - w 85. minucie na murawie zameldował się bowiem Moukoko i choć nic specjalnego nie zrobił, to pokazał dużą chęć do gry, dynamikę, szybkość, zwinność i umiejętność gry z klepki. Na razie tyle.
DAZN: Czy możemy to potraktować jako podanie o prace w Red Bullu Lipsk?
— Michał Serafin (@serafin_michael) November 21, 2020
Haaland: Że co?!
DAZN: czy było podanie o prace w Red Bullu?
Haaland: To są pana słowa. Nie moje.
Zanim jednak świat przyćmiła gwiazda Moukoko - swoją drogą w Dortmundzie robią wszystko, żeby nie wzbudzać przesadnego szumu wokół 16-latka, co jednak średnio im się udaje - Bundesligą wstrząsnął Werder Brema, urywając punkt w Monachium. Wiele osób twierdzi nawet, że ekipa z północy powinna to spotkanie wygrać i zapewne z prawdą się nie mijają, bo Bawarczycy wiele zawdzięczają postawie Manuela Neuera. Sami natomiast nie potrafili dziś konstruować sensownych akcji, kompletnie wyłączony z gry był Robert Lewandowski, a wskaźnik xG, pokazujący zsumowaną jakość sytuacji podbramkowych, wynosił 1,67 do 1,63 na korzyść Bayernu - a to żadna przewaga. Monachijczycy tylko dwa razy trafili dzisiaj w światło bremeńskiej bramki, ale mimo bardzo słabej dyspozycji i tak udało im się utrzymać fotel lidera.
Lewandowski całkowicie wyłączony z gry, nie miał chyba żadnej sytuacji. Dużo niedokładności. Mieli problem z szybkimi kontratakami Werderu i brak kreatywności w ataku. Fatalnie grał Musiala, dużo strat. Gdyby nie wszedł Goretzka, to mogłoby wyglądać dramatycznie
— Dawid Kurowski (@Dawid_Kurowski) November 21, 2020
Trzeba jednak pamiętać, że skoro "Lewy" zagrał słabo, a Haaland zapakował cztery, to nieco pozmieniało się na czele klasyfikacji strzelców Bundesligi - mianowicie Norweg doskoczył do Polaka już tylko na jedną bramkę. Jeszcze się okaże, że to nie Lewandowski będzie tym, który rzuci rękawicę 40-bramkowemu rekordowi Gerda Müllera...