
Footroll w terenie #17 - białostockie Święto Ultry
W obecnych realiach bardzo trudno jest sobie wyobrazić widowisko piłkarskie bez udziału kibiców. To oni swoim dopingiem niosą swoją drużynę do zwycięstwa, będąc z nią nawet w najgorszych momentach. Oczywiście nie chodzi tu o tak zwanych sezonowców, którzy przychodzą tylko na mecze z potężnymi przeciwnikami, a swoje dzieci ubiera w barwy lubianego zespołu, tylko po to, aby pokazać „somsiadowi”, jaki to z niego kibic. Nie mam na myśli również wszystko wiedzących „dziadków”, którzy od pierwszego gwizdka komentują zmagania swojej drużyny, dokonując przy tym tysiąc zmian. Chodzi mi jednak o grupę kibicowską, której niestraszne są żadne przeciwności losu i ci są ze swoją drużyną na dobre i na złe.
Taką grupą kibiców są bezapelacyjnie białostoccy Ultrasi, którzy pomimo deszczu, mrozu, słabych wyników czy tysiąca kilometrów do pokonania zawsze są ze swoją drużyną, dumnie ją reprezentując na trybunach. Nie inaczej było również dzisiaj, kiedy to Jagiellonia po bardzo wyrównanym meczu pokonała rzutem na taśmę Wisłę Płock 1:0. W dniu dzisiejszym emocji było można doświadczyć nie tylko na stadionie przy Słonecznej 1, ale również na białostockich ulicach, którymi to na dłuższy przemarsz zdecydowali się najbardziej zapaleni kibice „Dumy Podlasia". To właśnie przed meczem z Wisłą Płock odbyło się długo wyczekiwane przez białostockich kibiców Święto Ultry.
Dla wielu może być to zwykły przemarsz, kilkoma ulicami Białegostoku. Dla jeszcze większej ilości osób Święto Ultry jest świętem jak każde inne. Jednak nie dla nich. Dla białostockich Ultrasów jest to najważniejszy moment w roku, na który czekają miesiącami, aby po raz kolejny spotkać się w całej żółto-czerwonej rodzinie. Nie inaczej było również tym razem.
Jak zwykle wszystko rozpoczęło się na Rynku Kościuszki, obok ratusza, skąd cała jagiellońska rodzina miała wyruszyć na stadion. Z jednego z najbardziej rozpoznawalnego miejsca w stolicy Podlasia bardzo pokaźna grupa udała się na obiekt przy Słonecznej 1, gdzie po raz kolejny miała zagrzewać do zwycięstwa swoją drużynę. Oczywiście co to byłoby za święto z udziałem białostockich kibiców, gdyby krok w krok za nimi nie podążały odpowiednie służby. Niestety taki mamy klimat i tutaj nie wydarzy się zupełnie nic bez ich interwencji.
Na szczęście nie wszystko działo się na ulicach Białegostoku i na chwilę przed godziną 15 wszyscy kibice trafili na stadion, gdzie przez pełne 90 minut i kolejne 4 doliczone dopingowali swój zespół, w końcówce ciesząc się ze zwycięstwa. Oczywiście jak na Święto Ultry przystało, nie mogło również zabraknąć mini pokazu na stadionie. Jak widać, futbol bez najbardziej zagorzałych kibiców raczej nie miałby sensu i trudno sobie wyobrazić moment, w którym na stadionie zabraknie Ultrasów. Prawda jest taka, że gdyby nie oni, to na stadionie byłoby cicho jak w kościele. I pomimo tego, że wielu ich nienawidzi i są dla nich zwykłymi kibolami, to właśnie dzięki nim na stadionie jest taki, a nie inny klimat i takie święta powinny się odbywać w każdym polskim mieście. Wracając jeszcze do samego spotkania. Ostatecznie górą była Jagiellonia, która po golu Jakuba Wójcickiego w 94. minucie po nie lada męczarniach zapewniła sobie bardzo cenne 3 punkty.