Sie
01
2021
Skomentuj

Raków upadł po raz pierwszy. Kompromitacja Pogoni

Oczywistym jest, że po piątkowych i sobotnich zmaganiach w ekstraklasie przyszedł czas na niedzielne granie na ligowych boiskach. Wczorajsze mecze przyniosły masę emocji, wiele bramek, czy też aż trzy czerwone kartki pokazane w jednym meczu. Mieliśmy apetyty na podobne emocje podczas niedzielnych starć.


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi


1. Warta nie mogła zacząć gorzej. Jeśli w okolicach 10. minuty dostajesz czerwoną kartkę i jednocześnie robisz rzut karny, po którym rywal strzela gola, to naprawdę możesz stwierdzić, że jest to tragiczny start meczu. Taka sytuacja spotkała dziś Wartę Poznań. "Czerwień" obejrzał Łukasz Trałka, Pogoń dostała rzut karny, a tego na bramkę zamienił Kamil Drygas. Zatem "Zieloni" przegrywali, a przed sobą mieli kolejne 80 minut gry w osłabieniu.

2. Spokój i kontrola (do czasu). Tymi dwoma słowami można opisać dużą część tego spotkania w wykonaniu Pogoni Szczecin. "Portowcy" przez długi czas nie pozwalali Warcie na nic. Praktycznie na nic, a Dante Stipica był totalnie bezrobotny. Dante Stipica pewnie nudził się niemiłosiernie, ale gdy już pojawiła się sytuacja pod jego bramką, musiał wyjąć piłkę z siatki. Pogoń kontrolowała, ale w pewnym momencie oddała piłkę rywalom i to się na niej zemściło.

3. W aucie siła! Warta nie umiała nic stworzyć z gry, to sięgnęła po rozwiązanie bardzo dobrze znane z polskich boisk. Jan Grzesik wrzucił z autu w pole karne, a tam piłka wylądowała na głowie Roberta Ivanova. Fin uderzył ją na tyle precyzyjnie, że jej lot zakończył się w bramce Dante Stipicy. I w taki sposób grająca w osłabieniu od kilkudziesięciu minut Warta wywalczyła punkt z Pogonią Szczecin. Brawa za walkę, a szczecinianom należy się nagana za brak konkretów pod bramką Adriana Lisa, bo ten mecz można było zamknąć zdecydowanie wcześniej zdobywając bramkę na 2:0. 

4. Czerwona na start, czerwona na zakończenie. Wczoraj w Radomiu zobaczyliśmy trzy czerwone kartki, a dzisiaj w Grodzisku Wielkopolskim zostaliśmy uraczeni aż dwoma takimi karami. W końcówce z boiska wyleciał Maciej Żurawski, który wszedł z ławki i w dość krótkim czasie obejrzał dwie żółte kartki. Słabe to było wejście w wykonaniu młodzieżowca Pogoni. 

5. W Krakowie wciąż bez zmian – siłą Pasów nie są Polacy. Można się nad nimi pastwić, ale tak właściwie po co? Każdy wie, jak to właściwie wygląda i dokąd w tym momencie prowadzi. Bo dość przeciętnie było już z Górnikiem Łęczna, dziś dostaliśmy tego potwierdzenie, wszak znów nie było inaczej. Od pierwszych minut zagrał tylko i wyłącznie jeden Polak. Akurat młodzieżowiec, bo tego wymagają przepisy. No i znów zaprezentował się mało przekonywująco, więc czysto teoretycznie można uznać, niechęć Michała Probierza do Polaków jest uzasadniona i wynika głównie z tego, że są po prostu za słabi.

6. Śląsk w końcu wygrywa. Po zeszłotygodniowej wpadce z Wartą Poznań, w końcu udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść – wyszło w pojedynku z Cracovią. Czy kogoś to dziwi? Jeśli tak, to w zasadzie nie powinno. Cracovia nie pokazała dziś nic specjalnego, no może poza bramką kontaktową, bo na przestrzeni całego pojedynku groźniejsi byli przyjezdni i to oni zwyciężyli po bramkach Roberta Picha i Erika Exposito.

7. Drugi garnitur to za mało? Bez kilku kluczowych graczy zagrała już Legia Warszawa i doskonale wiemy, jak to się dla niej skończyło – porażka z Radomiakiem i pierwsza w tym sezonie strata punktów. Musiało boleć, aczkolwiek udowodniło, iż Legia nie ma na tyle szerokiej kadry, by rywalizować na kilku frontach jednocześnie, wymieniając przy tym pół drużyny. Czy z podobnym problemem boryka się również Raków? Cóż, sądząc po dzisiejszym pojedynku na pewno nie było kolorowo. Marek Papszun zdecydował się na wymianę niemal całej jedenastki, więc można rzec, iż nie był to ten sam Raków, co przed tygodniem – zarówno pod względem sportowym, jak i tym kadrowym.

8. Król Podlasia jest tylko jeden. Nie będziemy tego powtarzać w nieskończoność, bo każdy zdaje sobie z tego sprawę, aczkolwiek od czasu do czasu można o tym wspomnieć i raz jeszcze dać do zrozumienia, iż takich graczy, jak Jesus Imaz po prostu brakuje. Tu przyjmie, tam odegra, kogoś wykiwa, ale co najważniejsze – przyniesie jakikolwiek pożytek. Przed tygodniem pokonał golkipera Lechii Gdańsk. Dziś uczynił to samo, tyle że w pojedynku z Rakowem Częstochowa. 

9. Kapitan ze stali. Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania nikt, ale to dosłownie nikt nie powiedziałby, że najlepszym strzelcem Jagiellonii zostanie dziś Taras Romanczuk, który do tej pory był chłopem od czarnej roboty. Tu odbiór, tam jakiś przechwyt. Akurat w tej kwestii zmieniło się niewiele. W pojedynku z Rakowem znów pracował za dwóch, ale w przeciwieństwie do poprzednich spotkań dołożył coś ekstra – zapisał na swoim koncie dublet. Jeszcze przed przerwą popisał się całkiem ładnym uderzeniem z dystansu. W końcówce regulaminowego czasu gry wpisał się po dobrze wykonanym rzucie rożnym i dość konkretnie przyczynił się do wygranej.

 

Komentarze1
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]