Arka - Legia. Do kogo trafi Puchar Polski? [ZAPOWIEDŹ]
Nadszedł dzień dzisiejszy. Finał Pucharu Polski. 2 maja przestaniemy się wstydzić tego, jak siermiężna była nasza piłka. Oddamy się na moment uniesieniu. Prawda jest taka, że otoczki finału krajowego pucharu mogą nam zazdrościć – robimy to na równi z Anglikami, Francuzami, a także Niemcami. Stałe miejsce, stała lokalizacja, piękny stadion i oprawa widowiska.
Arka Gdynia kontra Legia Warszawa. Triumfator sprzed roku kontra 18-krotny zwycięzca finału. Areną starcia PGE Narodowy. Co nas czeka?
Słowo o Arce
Leszek Ojrzyński to jest największa siła tego zespołu. No właśnie, zespołu. Pytanie, czy w Gdyni nadal mamy do czynienia z drużyną czy już tylko z „bandą nieodpowiedzialnych ludzi, a nie piłkarzy”. Może Ojrzyński żartować, że Adam Marciniak to materialista, który marzy, by dopisać sobie do konta kolejne pieniądze za wygranie pucharu, natomiast… Arka w 2018 roku to jest sportowy żart. W lidze radzi sobie bardzo słabo – 3 remisy, 7 porażek i tylko 2 zwycięstwa. Nad Bruk-Bet Termaliką… i nad Legią.
Dlatego ten sportowy żart można szkalować, zwracać uwagę na to, że w klubie dzieje się nie najlepiej, pytać panów Pertkiewicza i Midaka, co jest powodem kolejnej obniżki formy.
Natomiast… jeśli Arka wygra dwa najbliższe mecze, w tym dzisiejszy – optyka zmieni się zupełnie. Już rok temu Krzysztof Sobieraj mówił, że są taką bandą drwali, wyrobników, nie mają dużych umiejętności… ale mają serducho do gry. I to istotnie jest jedyny dzisiejszy atut gdynian.
Ja do tej pory mam przed oczami ten rajd, kiedy Luka Zarandia ucieka Wołodymyrowi Kostewyczowi. Biegnie, biegnie i strzela. Na 2:0. Szok. Arka szaleje. Kibice z Gdyni zbiegają z wyższych rzędów swoich sektorów do piłkarzy i cieszy się razem z nimi. Mecz kończy się ostatecznie 2:1, mogło jeszcze dojść do dogrywki, natomiast oni wtedy wygrali coś więcej niż puchar. Wygrali szacunek i przepustkę do starcia z FC Midtjylland.
Słowo o Legii
Przystąpią do tego meczu w trzecim komplecie strojów, który dwukrotnie okazał się szczęśliwy – dwa razy legioniści grali w nim z Górnikiem Zabrze i dwa razy wygrali. Chciałoby się powiedzieć: „do trzech razy sztuka”.
Legia w nowej odsłonie Pucharu Polski brała udział w finałach w 2015 i 2016 roku. Tutaj jest też szansa na trzeci puchar, a dziewiętnasty ogółem. Rywalem już nie Lech Poznań, lecz zaprzyjaźniony klub "Kolejorza" – Arka Gdynia.
Co może tutaj pokazać nam Legia? Moim zdaniem, dużo. Znów ich piłkarze zamiast problemów stali się atutami. Piękne jest to, że w tym kotle bałkańskim nadal główne role odgrywają Polacy. O bramkarzu dopiero wspomnę, natomiast Michał Pazdan znów jest niczym mur. A z przodu – Michał Kucharczyk, Sebastian Szymański i Jarosław Niezgoda. Mówcie, co chcecie, ale Legia oparta o tych graczy i mająca wreszcie dobrego trenera (nie ujmując nic Klafuriciowi) może wreszcie zacząć grać na miarę potencjału. To ciągle jest najmocniejsza kadra w Polsce.
Piłkarzem sezonu wciąż pozostaje dla mnie Arkadiusz Malarz. Najlepszy bramkarz ligi, kapitan, człowiek, który wiele w tym sezonie przeżył, ale nigdy nie dawał powodu, by przestać na niego liczyć. Pamiętajmy – on w 2016 roku zaczął swój marsz na szczyt, pod sam koniec kariery. Solidna gra w rundzie wiosennej, za kadencji Stanisława Czerczesowa miała swoje zwieńczenie na Narodowym. Rzucane w Malarza race, brak przerwanego meczu, zwycięstwo, późniejsze mistrzostwo, nazwisko Arka skandowane przez kibiców Legii… tutaj 2 lata temu Arek Malarz zaczynał stawać się w Legii KIMŚ.
Zapraszam zresztą do filmu autorstwa „Łączy nas piłka”, gdzie porozmawiali oni z bramkarzem Legii o jego karierze:
Zresztą, 2 lata temu świat usłyszał też o pewnym fotografie:
Dzień dobry! 🔥 pic.twitter.com/n1YJcvr7aK
— Mateusz Kostrzewa (@mat_kostrzewa) 2 de mayo de 2018
***
Macie zatem przekrój tego spotkania o Puchar Polski. Z jednej strony nieobliczalna Arka, z drugiej – kompletnie niepoukładana Legia, mająca trzeciego trenera w tym sezonie.
Panowie piłkarze, nie zawalcie tego! Wczoraj był taki mecz w Madrycie, może o takie samo tempo nie proszę, ale niech to będzie równie ciekawe!
***
Słowo dodatkowe o Pucharze Tymbarku
Wcześniej jednak odbędą się w naszej świątyni futbolu finały XVIII edycji turnieju „Z podwórka na stadion” o Puchar Tymbarku.
Można go bagatelizować, ale jeśli sprowadza się finały krajowe na Agrykolę i na Legię, a najlepsze drużyny grają ostateczne mecze na PGE Narodowym, to znaczy, że jest to duży prestiż. Ich mecze są relacjonowane przez radio Weszło FM i telewizję Polsat. Dla tych młodych adeptów piłki nożnej to może być piękne przeżycie.
Rok temu szalał tutaj piłkarz Pogoni Zduńska Wola, Maksymilian Stangret, którego Mateusz Borek porównywał do Harry’ego Kane’a. Dwa lata temu gwiazdą był syn Remigiusza Sobocińskiego, Maddox.
Przed laty, startowała też tutaj Ewa Pajor, a także udział w Pucharze Tymbarku mają na koncie Arkadiusz Milik czy też Piotr Zieliński. Oni przeskoczyli z podwórka na stadion.
Zobaczcie, jak było to w 2017 roku.
Powiem tak – niedoceniany wciąż turniej, który jest idealną przystawką do meczu finałowego Pucharu Polski. Radość z gry, emocje i być może… nawet lepsze piłkarskie rzemiosło niż u niektórych piłkarzy Ekstraklasy.
W finałach zmierzą się:
Kategoria U-10 dziewcząt: ŚLĄSKIE (KKS Katowice) - PODKARPACKIE (Beniaminek Krosno)
Kategoria U-10 chłopców: WIELKOPOLSKIE (UKS AP Reissa Poznań) - PODKARPACKIE (AMO Rzeszów)
Kategoria U-12 dziewcząt: ŁÓDZKIE (UKS SMS Łódź) - KUJAWSKO-POMORSKIE (UKS Tęcza Bydgoszcz)
Kategoria U-12 chłopców: LUBELSKIE (Jedynka Krasnystaw) - ZACHODNIOPOMORSKIE (SP 7 Koszalin)
„Łączy nas piłka”, PZPN, każdy, kto przyłożył rękę do organizacji tego wydarzenia – od wolontariuszy po prezesa federacji, Zbigniewa Bońka… dziękuję Wam już teraz. Zdjęcia z tego finału będą piękne dzięki Wam.