
Ousmane Dembele okazał się skończonym idiotą
Ousmane Dembele jest ostatnimi czasy gorącym nazwiskiem w europejskim futbolu. Piłkarz FC Barcelony nie jest znany ze swojego talentu, którego nie można mu odmówić, lecz z kompletnie dzbanistych zachowań. Swego czasu Dembele nie pojawił się na treningu Barcelony z powodu "problemów żołądkowych". Prawda (futbolu) była zupełnie inna. Jak się okazuje, powód nieobecności gracza na treningu był skrajnie absurdalny.
Francuski piłkarz kompletnie nie odnajduje się w Barcelonie. Zarówno na boisku, jak i poza nim. Klubowi z Katalonii sprawia coraz więcej kłopotów wychowawczych, co tylko powoduje, że "Blaugrana" najchętniej już w zimie pozbyła się swojego problemu. Kilka dni temu pojawiła się w mediach informacja na temat nieobecności Ousmane Dembele na treningu Barcelony. Oficjalnym powodem były problemy żołądkowe. Ostatecznie, zawodnik nie pojawił się w ośrodku treningowym, mimo że mistrz Hiszpanii próbował skontaktować się z mistrzem świata. Barcelona nie wierzyła tłumaczeniom się piłkarza, więc postanowiła wysłać go do klubowego lekarza.
Francuz miał pecha, że klubowym lekarzem jest osoba, która już 31 lat pracuje w swoim zawodzie. Był świecie przekonany, że Dzbanmele Dembele najzwyczajniej na świecie symulował chorobę. Dopiero później 20-latek podał powód, dla którego miał nie zjawić się na treningu. Otóż w przeddzień treningu zaprosił znajomych do siebie na kwadrat, by pograć w FIFĘ. Siedzieli podobno do późnych godzin porannych, a Francuz zaspał na trening. Profesjonalizm pełną gębą! Moim zdaniem sytuacja ta kwalifikuje się na karę finansową od klubu, dla którego dobra najlepiej będzie, jeśli już zimą sprzedadzą go w cholerę. Biorąc pod uwagę fakt, że Liverpool chce zainwestować 85 milionów euro za piłkarza, „Duma Katalonii” powinna opchnąć Dembele z pocałowaniem ręki.
To nie pierwsza afera z udziałem byłego gracza Borussii Dortmund. W ubiegłą niedzielę piłkarz pojawił się na trybunach Camp Nou na trzy minuty przed pierwszym gwizdkiem. Klubowy regulamin mówi jasno - każdy zawodnik, który nie znajduje się w kadrze meczowej, musi stawić się na trybunach obiektu maksymalnie piętnaście minut przed pierwszym gwizdkiem. Ponadto po opuszczeniu Dortmundu zostawił w mieszkaniu niesamowity syf. Właściciel apartamentu chce podać Dembele do sądu, lecz nie można ustalić miejsca zamieszkania piłkarza.