
Fenerbahçe bliżej 1/8 finału
Tym spotkaniem rozpoczynaliśmy przygodę z fazą pucharową Ligi Europy. W dzisiejszym meczu ciężko było wskazać faworyta. Zenit z łatwością poradził sobie ze swoimi grupowymi rywalami i zakończył rywalizację na pierwszym miejscu. Bardziej musieli namęczyć się gracze z Turcji, którzy o awans walczyli do ostatniej kolejki. Na boisku mogliśmy oglądać dzisiaj piłkarzy znanych nam z europejskich boisk. Moses i Valbuena stanęli na przeciwko Dzyuby oraz Ivanovicia. Stadion Fenerbahçe można nazwać twierdzą, bowiem Slimani i spółka przegrywali tutaj tylko dwukrotnie, podczas ostatnich piętnastu spotkań. Gracze z Rosji zamierzali przerwać tą wspaniałą passę.
Składy:
- Fenerbahçe: Tekin- Kaldirim, Ciftpinar, Skrtel, Isla- Jailson, Topal, Elmas (72' Ayew)- Valbuena (92' Neustadter), Slimani, Moses (84' Potuk)
- Zenit Sankt Petersburg : Lunev- Nabiullin (61' Smolnikov), Rakitskiy, Ivanović, Anyukov- Hernani, Barrios, Kranevitter- Driussi (74' Azmoun), Dzyuba, Mak (85' Marchisio)
Od pierwszych minut to gospodarze, zachęcani wrzawą na trybunach, chcieli zdominować swoich rywali. Wychodziło im to całkiem nieźle, ponieważ goście do 20. minuty nie oddali nawet strzału na bramkę. Na pierwszego gola nie musieliśmy długo czekać. Już w 21. minucie wynik otworzył Islam Slimani. Wykorzystał on zamieszanie w polu karnym, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i z łatwością skierował piłkę do siatki. Gracze z Rosji nie mieli kompletnie pomysłu na rozmontowanie defensywy rywali. Jedyne, co potrafili, to posłać długą piłkę do Dzyuby, który przegrywał większość pojedynków główkowych. Zawodnicy obu ekip faulowali na potęgę. Sędzia w pierwszej połowie pokazał aż cztery żółte kartki. Tuż przed przerwą goście mieli doskonałą okazję na doprowadzenie do remisu. Arbiter podyktował bowiem w 44. minucie rzut karny. Do piłki podszedł Robert Mak i nie zdołał on pokonać bramkarza. Harun Tekin wybił uderzoną futbolówkę, która następnie odbiła się od poprzeczki i ostatecznie trafiła w jego ręce. Był to ostatni akcent pierwszej części spotkania, w której wyraźną przewagę mieli gracze Fenerbahçe.
W drugiej połowie przewaga gospodarzy w dalszym ciągu rosła. To oni kontrolowali wydarzenia boiskowe i rozgrywali piłkę w ataku pozycyjnym. Piłkarze Zenitu nie potrafili skonstruować akcji zespołowej i decydowali się na przejścia indywidualne. Niestety nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów. Podopieczni Sergeya Semaka mieli po przerwie sporo stałych fragmentów gry, z których nie stworzyli nawet najmniejszego zagrożenia po bramką rywala. Byli bezradni wobec pressingu ze strony gospodarzy. Kiedy kibice usypiali już na trybunach, sędzia postanowił doliczyć trzy minuty, w których nie wydarzyło się nic ciekawego. Fenerbahçe ma skromną zaliczkę przed rewanżem w Rosji, jednak mogli wygrać dzisiaj zdecydowanie wyżej.