.jpg)
Bezradny Sporting przegrywa z Villarrealem
W ten piękny walentynkowy wieczór każdy fan piłki mógł znaleźć coś dla siebie. Ruszyła bowiem faza pucharowa Ligi Europy i meczów do oglądania było pod dostatkiem. Ja chciałem was zaprosić na portugalsko-hiszpański pojedynek. W spotkaniu Sportingu z Villarrealem ciężko było wskazać faworyta. Dzisiaj obie ekipy rywalizowały ze sobą po raz pierwszy w historii. Piłkarze z Hiszpanii zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie. Z kolei gracze Sportingu uplasowali się tuż za Arsenalem. Liczyłem na to, że Bas Dost i Carlos Bacca stworzą dzisiaj niezłe widowisko.
Składy:
- Sporting CP: Salin- Acuna, Pinto, Coates, Gaspar- Fernandes, Petrović (70' Wendel), Luis- Cabral (69' Phellype), Dost, Raphinha
- Villarreal: Fernandez- Mori, Ruiz, Gonzalez- Pedraza, Fuego, Trigueros (63' Caseres), Gaspar (28' Ristovski)- Fornals (80' Iborra), Bacca, Chukwueze (74' Raba)
Kibice nie zdążyli nawet usiąść na swoich krzesełkach, a już padł pierwszy gol. Na skrzydle rozpędził się Chukwueze, który dograł piłkę w pole karne. Do futbolówki dopadł Alfonso Pedraza i mocnym strzałem po ziemi, pokonał bramkarza. Już w 3. minucie goście wyszli na prowadzenie. Gospodarze nie potrafili odpowiedzieć na stratę gola. Byli strasznie agresywni wobec swoich rywali, stąd żółte kartki, które obejrzeli Acuna i Luis. Podopieczni Marcela Keizera rozgrywali piłkę w ataku pozycyjnym, jednak niewiele z tego wynikało. Środkowi pomocnicy nie potrafili uruchomić skrzydeł, przez co ataki gospodarzy były nieskuteczne. Na wszelkie sposoby w polu karnym próbował uwolnić się Bas Dost, jednak kryty przez dwóch defensorów, nie mógł nic zdziałać. W końcówce pierwszej połowy Sporting zdecydowanie przejął inicjatywę, jednak co z tego, skoro piłka po żadnej z akcji nie wpadła do siatki. Kibice zgromadzeni na stadionie liczyli na to, że ta sztuka uda się po przerwie.
Gracze Sportingu drugą połowę rozpoczęli bardzo słabo. Błędy przy wyprowadzaniu piłki z własnego pola karnego skutkowały tym, że piłkarze z Hiszpanii z łatwością tworzyli groźne sytuacje. Gospodarze nie potrafili podjąć ryzyka. Czuli oni presję czasu, stąd ogromna nerwowość i niedokładność w ich zagraniach. Dla zawodników Villarrealu cel był prosty- jak najdłużej utrzymywać się przy piłce. Pół godziny przed końcem regulaminowego czasu gry, doskonałą okazję na wyrównanie miał Bas Dost. Bardzo dobrym refleksem wykazał się jednak Andres Fernandez, który wybił uderzoną z bliskiej odległości piłkę. W 77. minucie Acuna uświadomił sobie, że nic już w tym meczu nie zdziała i postanowił szybciej udać się do szatni. Otrzymał on drugą żółtą kartkę i w konsekwencji sędzia wyrzucił go z boiska. Przy tak słabej dotychczasowej grze gospodarzy, zdobycie wyrównującego gola w dziesięciu, byłoby cudem. W doliczonym czasie gry nie wydarzyło się już nic ciekawego i ostateczny wynik tej rywalizacji to 0:1. Po tym spotkaniu można wysnuć wniosek, że LaLiga jest naprawdę mocną ligą, skoro drużyna znajdująca się w strefie spadkowej, potrafi ograć na wyjeździe ekipę z Top 4 ligi portugalskiej.