Uff, Legia gra dalej! - echa meczu Legia vs Europa FC
Naród świętuje, a Legia Warszawa gra dalej. "Tak ku*wa mamy to" może krzyknąć po meczu Aleksandar Vuković i z czystym sumieniem zacząć przygotowywać swój zespół do kolejnego starcia w Europie, w którym rywalem stołecznego zespołu będzie fińskie KuPS.
Składy:
Legia: Majecki - Jędrzejczyk, Wieteska, Remy, Vesović - Gwilia, Martins (70' Jodłowiec), Carlitos, Nagy (46' Agra), Novikovas - Kulenović (63' Niezgoda)
Europa FC: Coleing - Ayew, Olmo, Sanchez, Olivero - Quillo (61' Rosa), Yahaya, Walker, Juanpe - Gallardo (68' Dimas), De Barr (55' Velasco)
O wydarzeniach sprzed tygodnia zapomnieć będzie ciężko. Jeszcze ciężej o tłumaczeniach Aleksandara Vukovicia, który dał jasno do zrozumienia, że Europa FC składająca się z amatorów, wcale nie była gorszym zespołem. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że nawet lepszym, a od zwycięstwa dzieliło ich naprawdę niewiele. Dziś innego scenariusza niż zwycięstwo nikt nie brał pod uwagę, a stołeczny klub miał zrobić dokładnie to samo, co reprezentacja Polski robiła z drużyną narodową Gibraltaru - rozbić do zera... Tego miały dokonać przeróżne gwiazdy i gwiazdeczki, a szkoleniowiec Legii nie zwracając uwagi na to, że na ich przeszkodzie stanęli listonosze, piekarze, cukiernicy i malarze, wystawił wszystko to, co miał najlepszego w swoich szeregach.
Skład na mecz rewanżowy z @EuropaFC_Gib. Po awans Legio! 👊 #LEGEUR @EuropaLeague pic.twitter.com/nOeUyM7y5C
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) July 18, 2019
Tak, jak wspomniałem na początku, nikt nie zakładał dziś innego scenariusza niż zwycięstwo i piłkarze Legii dbali o to już od samego początku. Wynik mógł się podobać, a legioniści strzelanie rozpoczęli jeszcze przed upływem dziesięciu minut. Tego nie można było powiedzieć o grze gospodarzy. Nie oszukujmy się, ale jeśli łączna wartość zespołu rywala jest równa najtańszemu zawodnikowi w twoim składzie, to od pierwszej do ostatniej minuty powinniśmy oglądać totalną dominację. O taki stan rzeczy było naprawdę trudno, a gdyby tego było mało, to od czasu do czasu zagrożenie pod bramką Radosława Majeckiego stwarzali, także Gibraltarczycy, ale to tylko do czasu. W 53. minucie czerwoną kartką został napomniany jeden z defensorów Europy FC, co równało się z totalnym cofnięciem się przyjezdnych.
52' | Czerwona kartka dla Jimeneza Sancheza. Obrońca przeciwnej drużyny nieprzepisowo zatrzymał wychodzącego sam na sam z bramkarzem Carlitosa 🔴#LEGEUR 2⃣:0⃣
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) July 18, 2019
Słabo panowie, bardzo słabo. Na Gibraltar to wystarczyło. I to by było na tyle. Najpóźniej we wrześniu nowy trener, czyli #showmustgoon #LEGEUR
— x. Radek Kaźmierski (@xradkaz) July 18, 2019
Po ostatnim popisie na wyjeździe warto jednak docenić dzisiejsze zwycięstwo, a ja nie będę ukrywał, że Legii się ono po prostu należało. I choć rywal nie należał do najbardziej wymagających, to po ostatnich wyczynach polskich drużyn na arenie międzynarodowej możemy odetchnąć z ulgą. Dzisiejsze zwycięstwo przy Łazienkowskiej 3 przerwało serię jedenastu meczów bez zwycięstwa polskich delegacji i Legii nie pozostało nic innego, jak czekać na kolejnego rywala i z podniesioną głową osiągać kolejne sukcesy - przynajmniej te w Europie, bo na ligowym boisku i tak wydarzy się to, co przyniesie los.
A jak wyglądało samo spotkanie od wewnątrz? Na pewno na ogromne brawa zasługuje Walerian Gwilia. Gruzin jeszcze w poprzednim sezonie zdążył przekonać nas do tego, że piłkarzem jak na polskie warunki jest świetnym i dziś zaprezentował się identycznie. Pomocnik Legii Warszawa był dziś dosłownie wszędzie - pracował w defensywie, dawał bardzo dużo w ataku i stwarzał ogromne zagrożenie przy stałych fragmentach gry. Świetna współpraca z Andre Martinsem w środku pola dawała tego wieczoru ogromną przewagę, co w dużej mierze zatrzymywało niezwykle walecznych amatorów z GIbraltaru.
Gwilia solidnie wygląda #LEGEUR
— Piotr_Legionista (@PLegionista) July 18, 2019
Co Wam powiem to powiem, ale Gwilia to 10/10 jeśli chodzi o zakupy w tym okienku.#LEGEUR
— Wredny Facet 🇵🇱 (@WrednyFacet) July 18, 2019
Zdecydowanie więcej było można spodziewać się jednak po skrzydłach, które w kolejnym spotkaniu z rzędu zawiodły. W pierwszej odsłonie niewiele pokazali Dominik Nagy oraz Arvydas Novikovas, którzy byli bardzo bezproduktywni. W drugiej natomiast w ślady swoich kolegów poszedł Salvador Agra. Portugalczyk zastąpił w niej reprezentanta Węgier, lecz poza uderzeniem z rzutu wolnego w mur i pojedynczymi dograniami w pole karne niczym się nie wyróżnił. Nieco więcej w drugiej połowie zrobił popularny "Ara", a jedno z jego wstrzeleń zostało zamienione na bramkę przez Carlitosa.
Zidanem to Agra nie jest #LEGEUR #Legia
— Jeden3 (@Jeden3Jeden3) July 18, 2019
Z całym szacunkiem do rywala, ale Novikovas jest dziś FATALNY, nawet na tle takich ogórków. Kuchy wróć.
— Mathias Stefano (@st3fan014) July 18, 2019
#LEGEUR
Matko ale ten Novikovas tragiczny dzisiaj #LEGEUR
— Radek Nowicki (@RadekNowicki) July 18, 2019
Zahaczając o linię ataku, warto poświęcić nieco więcej czasu dla dwójki napastników. Zarówno Carlos Lopez, jak i Sandro Kulenović mają za sobą naprawdę świetne zawody. Obaj wpisywali się na listę strzelców, a Aleksandar Vuković ustawiając Hiszpana na "10" zrobił jedną z najlepszych rzeczy podczas swojej kadencji. Carlitos dostający wolną rękę w swoich poczynaniach jest zdecydowanie bardziej użyteczny, na czym zyskuje nie tylko on sam, ale ustawiony przed nim kolega. Dziś był to Sandro Kulenović, który jeszcze przed przerwą wpisał się na listę strzelców, dokładając cegiełkę do tego zwycięstwa.
@carlitoslopez4 po raz 2. #LEGEUR pic.twitter.com/PQTFCnbzuz
— Lord of the Nazgûl (@of_nazgul) July 18, 2019
Carlitoooos GOOOOL ⚽️ zamieszanie w polu karnym i w końcu podwyższamy wynik meczu na 3:0 ⚽️💪 brawo @carlitoslopez4 🤩👏🔥 #Legia #LEGEUR
— AleksandraKalinowska (@Ola_Kalinowska) July 18, 2019
Oczywiście dzisiejszy triumf nie byłby możliwy, gdyby nie bardzo dobra postawa całego zespołu, który pomimo pojedynku z amatorami i tak stanął na wysokości zadania. Teraz wicemistrzowi Polski nie pozostało nic innego, jak przygotowywać się do zbliżającego się spotkania Lotto Ekstraklasy z Pogonią Szczecin oraz pierwszego starcia w Lidze Europy z fińskim KuPS.
Legia Warszawa 3:0 Europa FC
1:0 | 7' Carlitos
2:0 | 13' Kulenović
3:0 | 60' Carlitos