
Urugwajscy zbawiciele Atletico! Juventus przegrywa w Hiszpanii!
Po bezbramkowych remisach we wtorkowych meczach kibice mieli nadzieję na większe emocje w ostatnich dwóch spotkaniach. Juventus przyjechał do Hiszpanii, by zmierzyć się z Atletico i uzyskać przewagę przed rewanżowym spotkaniem we Włoszech. Plany pokrzyżowali im jednak urugwajscy stoperzy "Los Colchoneros".
Składy:
- Atletico: Oblak – Juanfran, Gimenez, Godin, Filipe Luis –Saul, Thomas 61. Lemar), Rodri, Koke (67. Correa) – Griezmann, Costa (58. Morata)
- Juventus: Szczęsny – De Sciglio, Bonucci, Chiellini, Alex Sandro – Betancour, Pjanić (72. Can), Matuidi (84. Cancelo) – Dybala (80. Bernardeschi), Mandzukić, Ronaldo
Spotkanie dużo lepiej zaczęli podopieczni Diego Simeone. Już w pierwszych minutach spotkania gospodarze domagali się odgwizdania przewinienia w polu karnym, popełnionego przez Blaise’a Matuidiego. Faulowany miał być Antoine Griezmann, jednak sędzia niczego się nie dopatrzył, co potwierdziła powtórka. Inaczej było kilka minut później, Cristiano Ronaldo został sfaulowany przed polem karnym przez jednego ze stoperów Atletico. Sędzia podyktował rzut wolny, do którego podszedł sam poszkodowany. Portugalczyk przypomniał sobie ewidentnie jak wykonywać rzuty wolne, a w szczególności tak, aby w ogóle leciały w światło bramki. Na szczęście dla Jana Oblaka piłka zmierzała w miejsce, w którym stał.
Gra obydwu zespołów była niezwykle ostra. Sędzia wiele razy używał swojego gwizdka, by wstrzymywać grę. Wciąż brakowało jednak okazji bramkowych. Tę niemoc zakończył wreszcie Thomas Partey, który dopadł do bezpańskiej piłki przed polem karnym i nie zastanawiając się zbyt długo, kropnął piłkę w kierunku bramki Wojciecha Szczęsnego. Polak znakomicie się jednak ustawił i z łatwością złapał futbolówkę.
W kolejnych minutach mieliśmy do czynienia z cierpliwym konstruowaniem akcji przez Juventus i szybkim transportowaniem piłki pod pole karne przeciwników przez zawodników Atletico. Po jednej z takich akcji gospodarzy sędzia wskazał na 11 metr! Dla potwierdzenia swojej decyzji skorzystał jednak z VARu, po czym zmienił decyzję. Byłem pewny, że po sprawdzeniu powtórek Diego Costa dostanie drugą żółtą kartkę za symulowanie, ale jednak nie. Według sędziego był faul, ale przed polem karym. Kompletnie niezrozumiała dla mnie decyzja, wydawało się, że Mattia De Sciglio nawet nie dotknął Hiszpana, ale to nie ja jestem sędzią. Do piłki podszedł Griezmann, ale próba zaskoczenia polskiego goalkeepera bezpośrednim strzałem zakończyła się porażką.
Do końca pierwszej połowy mieliśmy już do czynienia z długą wymianą piłki przez zawodników „Starej Damy”. Pożytku z tego nie było jednak żadnego. Oczywiście przez cały ten czas towarzyszył im akompaniament gwizdów wykonywanych przez sympatyków Atletico Madryt. Sędzia Felix Zwayer postanowił w końcu zakończyć pierwszą połowę, wcześniej doliczając dwie minuty.
Drugą połowę lepiej zaczęli goście. Zamknęli zawodników Atletico na własnej połowie, długo rozgrywając piłkę. Jednak to podopieczni Diego Simeone mieli szansę na objęcie prowadzenia. Griezmann obsłużył Diego Costę genialnym długim podaniem. Hiszpan będąc sam na sam z Wojtkiem Szczęsnym nawet nie trafił w bramkę. Po tej akcji Atletico wyraźnie się przebudziło. Kilka minut później swoją szansę miał francuski napastnik gospodarzy. Griezmann zauważył nieco wysuniętego Polaka, więc spróbował go przelobować. Szczęsny zdołał jednak końcówkami palców skierować piłkę na poprzeczkę, którą potem wybił Giorgio Chiellini.
Od tego momentu obydwa zespoły miały wielki problem z konstruowaniem groźniejszych akcji. Na boisko wszedł jednak prawdziwy game changer, były zawodnik Realu Madryt, Juventusu czy Chelsea Londyn, Alvaro Morata. Ten genialny napastnik świetnie odnalazł się w polu karnym i głową pokonał Szczęsnego. Zawodnicy gości ruszyli niemal natychmiast do sędziego domagając się wideoweryfikacji. Arbiter sprawdził powtórki, bo czemu nie. Pokazały, że Chiellini po dotknięciu przez Moratę odleciał na kilka metrów. No więc faul i bramka anulowana.
Jednak co się odwlecze to nie uciecze! Kilka minut później, po rzucie rożnym, strzał głową znów oddał Morata. Piłkę zdołał wybić jeden z zawodników Juventusu, jednak do futbolówki dopadł Jose Gimenez i strzałem ze wślizgu pokonał polskiego bramkarza. I tak oto Urugwajczyk uchronił nas przed kolejnym bezbramkowym remisem. Chwilę później było jeszcze lepiej, kolejny stały fragment gry i kolejny środkowy obrońca w roli głównej. Piłkę z pola karnego wybił Mario Mandżukić, jednak ta trafiła prosto pod nogi Diego Godina. Ten bez zastanowienia kopnął futbolówkę, która po plecach Ronaldo wpadła do bramki. Ciekawe czemu nie zapisali mu trafienia samobójczego..
Juventus miał w końcówce szansę na trafienie kontaktowe. Ronaldo, po faulu na Alexie Sandro, wykonywał rzut wolny ze skraju pola karnego. Piłka trafiła pod nogi niepilnowanego Federico Bernardeschiego, jednak Włoch uderzył prosto w środek bramki. "Stara Dama" stoi przed ogromnie ciężkim zadaniem w meczu rewanżowym. Pewne jest jednak to, że czekają nas wielkie emocje na Allianz Stadium.