Sie
27
2019
Skomentuj

Bałkański szturm na Ligę Mistrzów, a na ich czele Nenad Bjelica - wtorek z Champions League

Trzy mecze, trzy drużyny z Bałkanów, wszystkie przeszły dalej. To dobry dzień dla klubów z lig, które w Polsce nie mają szacunku i są uważane za podrozgrywki. A jednak to właśnie Chorwaci, Serbowie i Grecy weszli do najbardziej elitarnych rozgrywek świata, chociaż akurat nie ma się co dziwić - w końcu mówimy tutaj o Dinamie Zagrzem, Crvenie Zveździe i Olympiakosie Pireus. Na czele tej trójcy stał on - Nenad Bjelica.

Rosenborg 1:1 Dinamo Zagrzeb (11' Akintola - 71' Gojak). Pierwszy mecz 2:0 dla Dinamo.

W Lechu Poznań postanowiono, że trener Bjelica nie jest odpowiednim gościem na to stanowisko i jak się później zaczęto tego żałować. Niektórzy dziwili się, że chorwacki szkoleniowiec trafił do takiego klubu jak Dinamo, które przerasta każdy możliwy klub ekstraklasy, a polską ligę wygrywałby prawdopodobnie przez najbliższe 67 lat, by następnie oddać tron sensacyjnemu tryumfatorowi z Gliwic. Wybór ten był jak najbardziej słuszny, ponieważ Bjelica osiąga w Zagrzebiu pożądane rezultaty, podorzucał jakieś mistrzostwa i krajowe puchary, awansy z grup, jakąś tam zajebistą kadrę zbudował i utrzymał... Teraz z kolej chorwacki gigant wkroczył do fazy grupowej Champions League i nie ma co ukrywać, że w znacznej mierze zawdzięczał to pierwszemu spotkaniu, wygranemu u siebie 2:0. W rewanżu Rosenborg był - biorąc pod uwagę 90 minut - lepszą drużyną, głównie w pierwszej połowie dominował, ale ostatecznie "spadł" do Ligi Europy. Gdyby w Polsce mieli takie problemy...

Aha, pamiętajcie - Zagrzeb jest w Chorwacji! 

Crvena Zvezda 1:1 Young Boys Berno (59' Vukanović - 81' El Fardou Ben samobójczy). Pierwszy mecz 2:2

Nie ma co się oszukiwać, tutaj emocje sięgały zenitu do samego końca. W Szwajcarii padł remis 2:2, który był oczywiście na rękę Serbom. Dzisiaj przez większość czasu nic specjalnego się nie działo, mecz pozostawiał trochę do życzenia, ale gdy Crvena zdobyła bramkę, YYB nieco się obudzili. Samobój 16-krotnego reprezentanta... Komorów spowodował niezłą nerwówkę w samej końcówce, ale Gwiazdka dała radę uciągnąć remis, który z racji goli strzelonych na wyjeździe zapewnił jej awans do Ligi Mistrzów. A historia awansu ekipy z Belgradu wcale nie była taka prosta... Zaczynali na tym samym etapie co Piast Gliwice i to... drugi rok z rzędu! Drugi rok z rzędu z kapitalnym sukcesem i z wyeliminowaniem... nijakiej Suduvy (Litwiny), bo wtedy też z nimi grali i też łapnęli się na Ligę Mistrzów. Co lepsze, w tym sezonie Crvena ani razu nie wygrała jakoś bardzo pewnie w tych eliminacjach, ba! W poprzedniej rundzie awans musiała wyszarpać w rzutach karnych, pokonując 8:7 równie uznaną markę, jaką jest Kopenhaga. Ale dali radę, za co należą im się gorące pochwały.

Krasnodar 1:2 Olympiakos (10' Utkin - 11', 47' El Arabi). Pierwszy mecz 4:0 dla Olympiakosu

Rosjanie w pierwszym meczu bardzo mocno zawiedli, przez co niewielu typowało ich awans w rewanżu. Krasnodar chciał jednak szybko wrócić do gry, ruszył z impetem, lecz Youssef El Arabi dość szybko ich uciszył. 6:1 to niezwykle przekonujący rezultat, który pokazuje także, że Grecy - ci najbardziej wysunięci na południe półwyspu Bałkańskiego - byli po prostu lepsi. A krasnodarskie "Byki"... cóż, młodzi są, chociaż 0:4 nie bierze się znikąd i nie próbujcie mi wmówić, że nie. Byłaby jakość, byłby awans, proste?

 

Najczęściej czytane...

Video
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]