
Pożegnanie z Europą - zapowiedź środowych spotkań Ligi Mistrzów
Już nie będzie w tym roku Ligi Mistrzów. We wtorki i środy siadaliśmy jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację. Dzięki tym transmisjom żyliśmy życiem zastępczym. Skoro to jednak ten ostatni dzień, zachęcamy do śledzenia zmagań w Champions League. Pora na zapowiedź ostatniej serii gier fazy grupowej.
Dinamo Zagrzeb - Manchester City (18:55)
O City nie ma co się rozpisywać. Pewny awans i pierwsze miejsce w grupie. Stawia to w dużo korzystniejszej sytuacji ekipę gospodarzy. Punkt straty Dinama do miejsca premiowanego grą w 1/8 finału daje nadzieję na pozytywne zwieńczenie fazy grupowej dla piłkarzy Nenada Bjelicy. Do tej pory w meczach u siebie Chorwaci ugrali cztery punkty i strzelili aż siedem bramek. Dzisiaj stoją przed teoretycznie najtrudniejszym zadaniem. Korzystna sytuacja „Obywateli” daje jednak drużynie z Zagrzebia dużo większe szanse na odniesienie wymarzonego zwycięstwa.
Szachtar - Atalanta (18:55)
Szachtar wygra - ma pewny awans. Atalanta wygra - musi liczyć na zwycięstwo City bądź remis w równoległym starciu w Zagrzebiu. A może przecież paść jeszcze remis. To w Lidze Mistrzów lubimy najbardziej. W grze o awans w ostatniej serii gier są jeszcze trzy drużyny. Atalanta w ostatnich meczach w Europie wygląda coraz lepiej. Za Szachtarem przemawia natomiast dużo większe doświadczenie w grze w Champions League. To właśnie drużyna z Ukrainy jest faworytem w wyścigu o wyjście z grupy i uczestnictwo na wiosnę w Lidze Mistrzów.
Atletico - Lokomotiv Moskwa (21:00)
Atletico musi wygrać, aby awansować do kolejnej fazy. Podopieczni Diego Simeone pokpili sprawę w minionej kolejce, przegrywając z Bayerem Leverkusen. Grając jednak przed własną publicznością, z przetrzebionym kontuzjami i zawieszeniami za kartki Lokomotivem powinni sobie na spokojnie poradzić. No chyba, że supersnajper Krychowiak znajdzie się w strzeleckim transie.
Leverkusen - Juventus (21:00)
Gospodarze mogą mieć fajną pamiątkę z tegorocznych rozgrywek, mając na rozkładzie zarówno Atletico jak i Juventus. Cóż jednak z tego, gdy najprawdopodobniej pożegnają się z Ligą Mistrzów już po fazie grupowej. Faworytem do wywalczenia awansu jest rzecz jasna Atletico (patrz wyżej). Juventus pewnie nie będzie chciał się zbytnio przemęczać, mając przyklepane pierwsze miejsce w grupie. Problemy w Serie A (remis i porażka w ostatnich dwóch meczach) każą sądzić, że to na triumfie w niedzielnym starciu przeciwko Udinese najbardziej zależy Maurizio Sarriemu.
Club Brugge - Real Madryt (21:00)
Tego akurat w ostatniej kolejce nie lubimy. Real ma pewne drugie miejsce w grupie, natomiast Bruggia niby walczy o wejście do Ligi Europy (ma na koncie trzy punkty, Galatasaray dwa), ale tak naprawdę wiadomo, że powodzenie tej misji zależy od stopnia zaangażowania w grę „Królewskich” oraz PSG w meczu z Turkami. W drużynie Realu zabraknie kontuzjowanych Hazarda, Marcelo czy Jamesa, natomiast do Belgii nie pojechali Sergio Ramos oraz Toni Kroos. Odpoczywają oni przed ważnymi ligowymi meczami z Valencią oraz Barceloną.
PSG - Galatasaray (21:00)
Goście muszą liczyć na łaskawość drużyny z Paryża, aby powalczyć jeszcze o wejście do Ligi Europy. Dla PSG będzie to natomiast okazja, aby dać szansę gry piłkarzom, którzy mogą narzekać na liczbę minut spędzonych na boisku. Powiedzmy sobie wprost - emocji to tutaj raczej nie będzie.
Olympiakos - Crvena Zvezda (21:00)
Mecz o grę na wiosnę w pucharach. Oczywiście mowa tu o Lidze Europy. W uprzywilejowanej sytuacji przed spotkaniem jest Crvena, która w pierwszym meczu pokonała zespół z Grecji 3:1. Co prawda były to jej jedyne punkty zgromadzone w fazie grupowej, ale Olympiacos zdobył zaledwie jedno oczko. Nie trzeba wybitnych zdolności matematycznych, aby stwierdzić, iż tylko wygrana da Grekom trzecie miejsce w grupie. Każdy inny wynik premiuje Crvenę.
Bayern - Tottenham (21:00)
Mecz kontrastów. Patrząc wyłącznie na nazwy zespołów, jest to absolutny hit środowej serii gier. Gdy jednak spojrzy się w tabelę, widać, że spotkanie nie ma żadnego ciężaru gatunkowego. Bayern wygrał grupę B, Tottenham zajął w niej drugie miejsce. Co może być więc punktem zaczepienia i ciekawym aspektem tego starcia? Robert Lewandowski z pewnością spróbuje powiększyć swój dorobek bramkowy. Po drugiej stronie barykady Jose Mourinho, już jako menedżer „Kogutów” stanie naprzeciw naprawdę klasowej drużyny. Jego piłkarze na pewno będą chcieli zrewanżować się za październikowe upokorzenie na własnym stadionie, gdzie zostali zdemolowani przez Bawarczyków (2:7). Nudą więc raczej nie powinno wiać.