
Lyon coraz bliżej Ligi Mistrzów - echa meczu Marsylia vs Lyon
W ostatnim meczu 36. kolejki Ligue 1 mierzyły się ze sobą drużyny z czuba tabeli. Do Marsylii przyjechał Olympique Lyon, będący na trzecim miejscu. Depay i spółka chcą za wszelką cenę wystąpić w Lidze Mistrzów w przyszłej kampanii i nie zamierzają opuszczać Top 3. Za ich plecami czai się Saint-Etienne ze stratą zaledwie dwóch oczek. Do końca sezonu pozostały już tylko dwie kolejki i w tym momencie każdy punkt jest na wagę złota.
Składy:
- Olympique Marsylia: Mandanda- Amavi, Kamara, Caleta Car, Sakai- Gustavo, Lopez, Ocampos (71' Germain), Radonjic (46' Thauvin), Strootman- Balotelli (78' Payet)
- Olympique Lyon: Lopes- Mendy, Morel, Marcelo, Dubois (82' da Silva)- Aouar, Ndombele, Terrier (83' Tousart), Fekir (75' Dembele), Cornet- Depay
Od samego początku rywalizacja była bardzo wyrównana i mecz stał na wysokim poziomie. Co chwilę piłka przemieszczała się z jednego pola karnego pod drugie. Obie ekipy miały kim postraszyć w ofensywie. Na pierwszego gola nie musieliśmy długo czekać, bowiem już 25 minut po pierwszym gwizdku, futbolówkę do bramki wpakował Maxwel Cornet. Mnóstwo w tej akcji było szczęścia i przypadku. Zanim piłka trafiła pod nogi 22-latka, wcześniej odbiła się od jednego z obrońców gospodarzy. W końcu jednak zatrzepotała w siatce i goście wyszli na prowadzenie.
Gracze Marsylii starali się szybko odpowiedzieć, jednak kierowanie długich podań do Mario Balotellego nie było najlepszym sposobem na przedarcie się przez defensywę rywali. Włoski napastnik wyglądał dzisiaj na mocno rozkojarzonego, choć w jego przypadku takie zachowanie nie powinno nikogo dziwić. Dość wcześnie otrzymał on żółtą kartkę i musiał się pilnować, jeśli nie chciał wylecieć z boiska.
W końcówce pierwszej połowy obejrzeliśmy jeszcze indywidualny rajd z piłką w wykonaniu Memphisa Depaya, który jak tyczki minął swoich rywali, ale ostatecznie uderzył niecelnie. Podczas dwóch doliczonych minut nie wydarzyło się już nic ciekawego i liczyłem na to, że gospodarze pokażą się z lepszej strony po przerwie.
Na samym początku drugiej części meczu doskonałą okazję na zdobycie kolejnego gola miał Maxwel Cornet. Jego uderzenie z okolic pola karnego wybronił jednak bramkarz gospodarzy. Dosłownie minutę później stan rywalizacji wyrównać mógł Balotelli. Dostał piłkę prosto na głowę i fatalnie przestrzelił. Sytuacji z obu stron było sporo, natomiast w kluczowych momentach zawodziła skuteczność.
Piłkarze Marsylii byli wyraźnie sfrustrowani, kiedy to po oddaniu 14 strzałów, żaden nie skończył się golem. Swoje negatywne emocje w 67. minucie postanowił wyładować Duje Caleta Car. Nieprzepisowo zaatakował on jednego z rywali, będącego w sytuacji sam na sam z bramkarzem i sędzia po tym zagraniu odesłał go do szatni. Gospodarze mieli świadomość tego, że grając w osłabieniu, doprowadzenie do remisu będzie graniczyło z cudem.
Do końca spotkania to gracze Lyonu kontrolowali wydarzenia boiskowe. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Moussa Dembele rozstrzygnął losy tej rywalizacji, podwyższając prowadzenie. Dwie minuty później mieliśmy już 0:3 za sprawą strzelca pierwszej bramki w tym spotkaniu. Tym razem Maxwel Cornet popisał się rajdem w stylu Leo Messiego. Sam popędził z piłką na bramkę, minął kilku rywali, położył bramkarza i posłał futbolówkę do pustej bramki.
Fantastyczna końcówka w wykonaniu podopiecznych Bruno Genesio przypieczętowała ich zwycięstwo w dzisiejszym meczu. Na dwie kolejki przed końcem sezonu mają oni 66 punktów i jeśli nie dojdzie do jakiejś katastrofy, to mogą być spokojni o 3 miejsce. Widać, że spodobało im się w Lidze Mistrzów.