
AS Monaco wciąż na dnie, czyli podsumowanie ich wyjazdu do Lyonu
Dzisiaj spotykały się ze sobą drużyny z dwóch różnych biegunów. Olympique Lyon prezentuje solidną formę od początku rozgrywek i utrzymuje miejsce w czołówce ligi. Z kolei AS Monaco przeżywa w obecnej kampanii załamanie formy i znajduje się w strefie spadkowej z dorobkiem 13 punktów. Thierry Henry ma zatem nie lada wyzwanie, aby wyprowadzić swój zespół na prostą i każdy punkt jest w tej sytuacji na wagę złota. W dzisiejszym spotkaniu remis byłby już sukcesem.
Składy:
- Olympique Lyon: Lopes- Marcal, Marcelo, Denayer (85' Terrier)- Mendy, Aouar (80' Pape Diop), Tousart, Tete- Fekir, Depay, Traore (67' Dembele)
- AS Monaco: Benaglio- Badiashile (53' Sylla), Jemerson, Glik, Raggi- Pele (69' Massengo), Tielemans, Chadli (53' Sofiane Diop), Golovin, Henrichs- Falcao
Od pierwszych minut to gospodarze starali się zdominować rywala. Było widać, że chcieli jak najszybciej zdobyć pierwszą bramkę, aby piłkarze z Monaco stracili jakąkolwiek nadzieję na korzystny rezultat w tym spotkaniu. Ta sztuka udała im się w 6. minucie, kiedy to Houssem Aouar pokonał bramkarza gości. Najpierw celnym uderzeniem popisał się Bertrand Traore, a piłkę przed siebie odbił Diego Benaglio. Po chwili do futbolówki dopadł francuski pomocnik i z kilku metrów wpakował ją do siatki. Spełnił się zatem scenariusz, który był łatwy do przewidzenia. Po stracie gola, piłkarze z Księstwa nie byli nawet w stanie odpowiedzieć celnym strzałem. To gospodarze rozpędzali się z każdą minutą. Posiadanie piłki wynosiło 74% do 26% na korzyść graczy z Lyonu. To zwiastowało kolejne gole.
W 34. minucie Benaglio musiał wyjmować piłkę z siatki po raz drugi w tym meczu. Tym razem pokonał go Nabil Fekir. Całą akcję zapoczątkował Jason Denayer, który posłał przeszywającą piłkę przez linię obrony Monaco. Później dopadł do niej Kenny Tete, który odnalazł w polu karnym francuskiego snajpera i było już 2:0. Goście po raz kolejny nie zdołali odpowiedzieć, a sędzia nie chciał przedłużać ich męczarni i nie doliczył ani jednej minuty do pierwszej połowy. Piłkarze z Lyonu mogli prowadzić do przerwy zdecydowanie wyżej, ale zawodziła skuteczność. Thierry Henry miał na pewno wiele do powiedzenia swoim podopiecznym w szatni, bowiem w pierwszej odsłonie nie oddali oni nawet celnego strzału na bramkę przeciwnika.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie i to gospodarze byli stroną dominującą. Frustracja gości narastała i upust temu dał w 47. minucie Aleksandr Golovin. Wyprostowaną nogą trafił w Fekira i za to jakże przemyślane zachowanie, musiał opuścić murawę. Rosjanin tym samym rozwiał nadzieje swoich kolegów na korzystny rezultat. W tym momencie pozostało nam tylko odliczać minuty do kolejnej bramki dla gospodarzy. Ostrzeżenie dał w 50. minucie Aouar, który trafił w słupek. Dziewięć minut później nie było litości ze strony Ferlanda Mendiego, który doskonale odnalazł się w polu karnym Monaco i fantastycznym strzałem głową skierował piłkę do siatki. Zwycięzca tych zawodów był zatem znany już 30 minut przed ich zakończeniem.
Ostatnie pół godziny nie przyniosło zmiany rezultatu, a piłkarze Olympique Lyon spokojnie prowadzili grę. Udowodnili oni, że są o klasę lepsi od graczy Monaco. Jeśli Thierry Henry nie będzie w stanie wstrząsnąć szatnią, to ten sezon może skończyć się fatalnie dla piłkarzy z Księstwa. Kamil Glik powinien poważnie zastanowić się nad transferem, jeśli nie chce w przyszłym sezonie występować na zapleczu Ligue 1.