
Gerrard triumfuje - Old Firm Derby dla Rangers
Dziś odbyły się jedne z najpopularniejszych piłkarskich derbów świata. O panowanie w Glasgow bój stoczyli Rangersi i Celtic. Kibice na Ibrox Stadium czekali na upragnione zwycięstwo swoich ulubieńców, które ostatni raz miało miejsce 25 marca 2012 roku. Pozycje zajmowane przez obie ekipy w tabeli Scottish Premiership, mogły tylko upewnić nas w przekonaniu, że będzie to nie lada widowisko. Celtic przed tym spotkaniem był liderem, z przewagą trzech punktów nad drugimi Rangersami. Trenerzy nie musieli się zatem martwić o dodatkowe motywowanie swoich piłkarzy. Wszyscy byli świadomi wagi tego pojedynku.
Składy:
Rangers FC: Allan McGregor- Halliday, Goldson, Worrall, Tavernier- Jack, Arfield (92' Flanagan), McCrorie - Kent, Morelos, Candeias (71' L. Coulibaly)
Celtic FC: Gordon- Callum McGregor, Benkovic (46' Ajer), Boyata, Lustig (46' Ralston)- Ntcham, Brown, Sinclair, Forrest, Johnston (60' Edouard)- Christie
Pierwsze minuty wyglądały tak, jak mogliśmy przewidywać przed meczem. Żaden z zawodników nie odpuszczał, a co za tym idzie dochodziło do wielu pojedynków powietrznych i fauli. Pierwszy strzał celny oddali goście, po 7 minutach od rozpoczęcia zawodów. Forrest, Christie oraz Johnston urządzili sobie gierkę treningową i wymieniając kilka szybkich podań, przemieścili się pod bramkę rywala. Na strzał z linii 16 metra zdecydował się James Forrest, jednak bramkarz skutecznie interweniował, wybijając piłkę w kierunku obrońcy. Później inicjatywę przejęli gospodarze, którzy niezliczoną ilość razy dośrodkowywali piłkę w pole karne. Po jednym z takich zagrań, doskonałą szansę na zdobycie bramki miał Daniel Candeias. Uderzona przez niego futbolówka trafiła jednak prosto w bramkarza Celticu. Widząc, że wrzutki są najefektywniejszym sposobem na stworzenie zagrożenia, podopieczni Stevena Gerrarda odpuszczali sobie konstruowanie akcji w środku pola, tylko od razu piłka trafiała do skrzydłowych. W 17. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Alfredo Morelos najlepiej odnalazł się w polu karnym i uderzył piłkę głową. Ta zamiast zatrzepotać w siatce, uderzyła w słupek. Rangersi napierali coraz mocniej, a Craig Gordon miał ręce pełne roboty.
W 31. minucie przyszedł czas na egzekucję. Ryan Kent popędził z piłką przy linii bocznej, jednym zwodem zgubił krycie i odegrał futbolówkę przed bramkę, do Ryana Jacka. Uderzył on mocno, między nogami jednego z obrońców i bramkarz nie miał nic do powiedzenia. Stadion popadł w euforię, a gospodarze zasłużenie prowadzili. Podopieczni Brendana Rodgersa zamiast ruszyć do odrabiania strat, w dalszym ciągu musieli bronić się przed zmasowanymi atakami rywali. Dwie doliczone minuty nie przyniosły zmiany rezultatu.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Piłkarze Rangers wyglądali, jakby mieli dwa razy więcej energii, niż zawodnicy Celticu. Najbardziej zapracowanym graczem gości był bramkarz Craig Gordon. Nie mógł on liczyć na wsparcie swoich kolegów z defensywy i w głównej mierze dzięki jego staraniom, gospodarze nie prowadzili wyżej w tym spotkaniu.
Czas uciekał, a frustracja narastała. Piłkarze Brendana Rodgersa, bezradni wobec wysoce dysponowanych rywali, zaczęli nagminnie faulować. Stąd dwie żółte kartki, które obejrzeli kolejno Ajer i Brown. Jeden strzał celny oddany na początku spotkania, to zdecydowanie za mało, aby myśleć choćby o remisie. Rangersi nie grali oczywiście zachwycającej piłki, bo ciężko spodziewać się tego po drużynie występującej w Scottish Premiership. Byli natomiast konsekwentni w swoich poczynaniach, co doprowadziło ich do zasłużonego zwycięstwa. Steven Gerrard zapisał się tym samym w historii klubu, jako trener, który po ponad 6 latach przywrócił panowanie Rangersów w Glasgow.