
Chiny: Carrasco nadal marudzi
Dieta ryżowa nie wszystkim może odpowiadać, tak samo jak to, że ktoś zamiast liter postanowił używać połamanych przez wiatr płotów. Yannick Carrasco nie poszedł do Chin z powodu ambicji sportowych i spełnienia marzeń z dzieciństwa - poszedł do hajsu, ale jakiś czas temu zaczął marudzić na swój pobyt w Azji. Marudzi nadal i nawet się z tym nie kryje.
Chciałbym wrócić do Europy! Zimą wiele klubów było mną zainteresowanych... - stwierdził belgijski piłkarz, który na razie musi pozostać w kraju słynącym z komunizmu i Wielkiego Muru. Przeszedł tam rok temu z madryckiego Atletico - dokładnie to do Dalian Yifang - za niedużą sumkę pieniędzy (ok. 10 mln euro wg Transfermarktu), co było niemałym zaskoczeniem dla europejskich kibiców, ponieważ Belg radził sobie w europejskim topie co najmniej dobrze. Skrzydłowy czy też wahadłowy, reprezentant kraju... a tu do Chin idzie, mimo że miał wówczas dopiero 24 lata! Ale z drugiej strony... nie ma mu się co dziwić, w końcu pieniądze ulicą nie chodzą, a w życiu nie chodzi tylko o kopanie nadmuchanego balona.
Najwyraźniej Carrasco zarobił już wystarczająco dużo, ponieważ już od jakiegoś czasu zaczyna męczyć bułę o odejście. Chce wrócić na Stary Kontynent i próbował ogarnąć to już w zimowym okienku transferowym. Wiecie pewnie, że właśnie wtedy chińskie kluby są na rynku najaktywniejsze, ponieważ grają one trochę innym systemem (wiosenno-jesiennym), jednak Dalian Yifang zablokował możliwość odejścia belgijskiego zawodnika. Próbowaliśmy znaleźć jakieś optymalne rozwiązanie dla obu stron, ale rozumiem klub i to, że chciał mnie zatrzymać - wyznał ex-piłkarz Atletico i Monaco.
Ostatnimi czasy jego pozycja w reprezentacji Belgii także się pogorszyła, a on zaczął tracić swoje miejsce w składzie. To też martwi Carrasco - przynajmniej w teorii, bo chociaż sam o tym zapewnia, to ja wcale nie jestem przekonany, czy mówi serio, czy tylko stara się znaleźć kolejny powód do transferu. W Chinach wciąż czuję się okej, ale straciłem miejsce w podstawowym składzie reprezentacji. To może się stać w drużynie z taką jakością, a w piłce reprezentacyjnej zawsze są momenty, kiedy nie gra się za dużo - wyznał 25-latek. Ile w tym prawdy? Nie wiem, ale wiem, że już w styczniu jego osobą interesowały się ekipy Premier League z Arsenalem i Manchesterem United na czele. Dalian Yifang mogą chcieć zatrzymać Carrasco u siebie, ale nawet chińskie kluby muszą przyznać, że niezadowolony pracownik, to nieefektywny pracownik. Chociaż Chiny to kraj komunistyczny...