
Vadis wreszcie uciekł z Gracji
Jeszcze nie tak dawno temu był absolutną gwiazdą Ekstraklasy. Choć początek miał bardzo słaby, po kilku tygodniach rozkręcił się i szybko udowodnił, że jest na nasza ligę za dobry. Pokazywał to również na arenie europejskiej, strzelając gole chociażby Realowi Madryt. Było wiadome, że Warszawiacy nie zatrzymają go u siebie. Pozostawała tylko kwestia tego, gdzie odejdzie i ile za niego zapłacą.
W pewnej chwili niemal pewna wydawała się jego transakcja do Krasnodaru. Wszystko było dogadane, a Belg poleciał już nawet do Rosji. Dopiero na miejscu wyszły pewne nieprawidłowości, w związku z czym zdecydowane się na momentalne zerwanie negocjacji. Pomocnik nie wrócił jednak Warszawy na długo. Zamieszanie szybko wykorzystali włodarze Olympiakosu i błyskawicznie dogadali się z piłkarzem i jego agentem.
Transfer do Grecji wydawał się dokładnie tym, czego Belg potrzebował. Mocniejsza liga, ale nie znowu jakaś przesadnie silna i niemalże gwarancja corocznych występów w europejskich pucharach. Początek był rzeczywiście bardzo obiecujący, kompletnie odwrotnie do tego, co miało miejsce w Warszawie. Potem jednak wszystko się posypało, a miało to bezpośredni związek z włamaniem do mieszkania piłkarza. Belg stwierdził, bardzo słusznie z resztą, że nie czuje się w Pireusie bezpiecznie i chciałby go opuścić. Nie udało się tego jednak zorganizować w trybie natychmiastowym. Na domiar złego Belg został odsunięty do drużyny rezerw w kwietniu. Nie można się więc dziwić, że pomocnik desperacko starał się odejść w letnim okienku i to w końcu się udało.
Nowym klubem Belga zostało KAA Gent. Nowi pracodawcy Vadisa zapłacili Olympiakosowi 3 miliony euro za ich zawodnika. Odidja - Ofoe związał się z Gent dwuletnim kontraktem. Tym samym wraca on do swojej ojczyzny po długiej zagranicznej przygodzie. W tak zwanym międzyczasie występował również w Norwich City i Rotherham United. Tam sprowadzano go jako młody talent i pokładano w nim ogromne nadzieje. Vadis nigdy nie wykazał się nigdy pełnią swojego potencjału, choć jego przebłyski mogliśmy podziwiać nawet na naszych lokalnych boiskach. W ojczyźnie prawdopodobnie nic się nie zmieni, ale przynajmniej już nikt nieproszony nie będzie mu się wbijał na chatę.