
Koniec tureckiej przygody Jacha
Bardzo duża część polskich zawodników, która zdecydowała się na wyjazd za granicę w młodym wieku, najzwyczajniej w świecie przepada. Niestety pieniądze i wielkość marki robią swoje i młodzi chłopacy, zamiast wciąż szlifować swoje umiejętności na ligowych boiskach, decydują się na pogoń za sławą. Niestety w większości przypadków różnie się to kończy i wracają do kraju z podkulonym ogonem lub tułają się po różnych zagranicznych klubach. Idealnymi przykładam i są na przykład Bartosz Kapustka, Bartłomiej Drągowski czy Jarosław Jach. Chwilę po eksplozji swojego talentu zwrócili na siebie uwagę klubów z zagranicy i pojechali siną w dal. Każdy doskonale wie, jak obecnie przebiega ich kariera.
Bartek Kapustka występuje obecnie na zapleczu ligi belgijskiej (wypożyczenie z Leicester City - przyp. red.), Bartłomiej Drągowski został wypożyczony z Fiorentiny do Empoli, a Jarosław Jach... właśnie zakończył swój pobyt w tureckim Rizesporze i powrócił do Crystal Palace. Z pewnością nie tak wyobrażał sobie przygodę w Süper Lidze były zawodnik Zagłębia Lubin. W Rizesporze 24-latek rozegrał zaledwie 9 spotkań. W obecnym okienku turecki zespół został jednak wzmocniony przez dwóch innych defensorów i dalszy pobyt Jarka w Rizesporze nie miał raczej sensu. Ostatnie tygodnie i tak nie należały do najlepszych, więc powrót do występującego w Premier League, Crystal Palace był chyba najlepszą opcją.
Oczywiście Jach nie wraca do 15. drużyny ligi angielskiej po to, żeby pomóc jej w utrzymaniu, tylko bardziej w celu podgrzewania ławek. Szansa, że 24-latek wskoczy do podstawowego Crystal Palace jest raczej mało realna i Jach najprawdopodobniej uda się na kolejne wypożyczenie. Najbardziej możliwym kierunkiem wydaje się rodzinna Lotto Ekstraklasa, w której 2-krotny reprezentant Polski z pewnością nie miałby problemów z regularną grą. Zostaje więc tylko czekać na informację, kto chciałby sięgnąć po zawodnika Crystal Palace. Najbardziej prawdopodobną opcją wydaje się Zagłębie Lubin, z którego Jach wyleciał w świat. Chyba nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby 24-latek wrócił do Lotto Ekstraklasy i znów był jednym z czołowych defensorów naszej ligi.