
Chelsea przegrywa, Top 4 ucieka
Chelsea nie odpuszcza walki o Top 4. Podopieczni Maurizio Sarriego od początku marca prezentują naprawdę dobrą formę. Po wygranej 2:0 z Tottenhamem pod koniec lutego, Hazard i spółka uwierzyli w to, że w tym sezonie nie wszystko jeszcze stracone. Potwierdzeniem wysokiej dyspozycji "The Blues" był ich czwartkowy awans do ćwierćfinału Ligi Europy. W dwumeczu rozbili Dynamo Kijów aż 8:0! Z kolei na Goodison Park kibice nie mają najlepszych nastrojów. Podopieczni Marco Silvy grają w tym sezonie zdecydowanie poniżej oczekiwań i zajmują dopiero jedenastą pozycję w ligowej tabeli. Wszyscy mieli świadomość tego, że o punkty w meczu z Chelsea będzie ciężko.
Składy:
- Everton: Pickford- Digne, Mina, Keane, Coleman- Gomes (68' Schneiderlin), Gueye, Bernard (78' Walcott), Sigurdsson (86' Davies), Richarlison- Calvert-Lewin
- Chelsea: Arrizabalaga- Alonso, Luiz, Rudiger, Azpilicueta- Barkley (65' Loftus-Cheek), Jorginho (74' Hudson-Odoi), Kante- Hazard, Higuain (66' Giroud), Pedro
Goście od razu mocno nacisnęli na swoich rywali i to oni prowadzili grę. W 7. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Eden Hazard i był bardzo blisko zdobycia gola. Uderzona przez niego piłka trafiła jednak w słupek. Minutę później pojedynek sam na sam z Jordanem Pickfordem, przegrał Gonzalo Higuain. Wśród niektórych kibiców "The Blues" Argentyńczyk nie cieszy się zbyt dobrą opinią:
Jaka jest różnica między Alvaro Moratą, a Higuainem? Szczerze mówiąc, nie mamy dobrych napastników. Budowanie akcji w kierunku bramki przeciwnika, jest zawsze wolne. Nic się tak naprawdę nie zmieniło.
Gospodarze nie mieli nic do powiedzenia w pierwszych minutach. Z czasem podopieczni Maurizio Sarriego spuścili jednak z tonu i tempo gry spadło. Jak zwykle najaktywniejszy na boisku był Hazard, jednak sam nie mógł zagrozić bramce rywala. Pickford był najbardziej zapracowanym piłkarzem Evertonu w pierwszej połowie i wywiązywał się ze swoich obowiązków bardzo dobrze. Do szatni schodził z czystym kontem.
Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej części spotkania, Goodison Park oszalał. Gospodarze wykonywali rzut rożny i piłka trafiła prosto na głowę jednego z graczy Evertonu. Uderzoną futbolówkę odbił przed siebie Kepa Arrizabalaga, jednak po chwili wylądowała już ona w siatce. Richarlison z tak bliskiej odległości nie miał prawa się pomylić.
Strzelona bramka napędziła gospodarzy do kolejnych ataków. Gracze Chelsea zamiast ruszyć do odrabiania strat, musieli bronić się przed kolejnymi atakami swoich rywali. Grali coraz bardziej nerwowo i popełniali proste błędy przy wyprowadzaniu piłki. Piłkarze Evertonu, widząc nieporadność gości, nie zamierzali tylko się bronić. Opłaciło im się to w 71. minucie. Po raz kolejny przypomniał o sobie Richarlison, który został sfaulowany przez Marcosa Alonso w polu karnym i sędzia musiał podyktować rzut karny. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki, podszedł Gylfi Sigurdsson i nie zdołał on pokonać bramkarza Chelsea. Po chwili futbolówka trafiła jednak znów pod jego nogi i na dobitkę, Kepa nie mógł już nic poradzić. Taki wynik był z pewnością sporym zaskoczeniem.
Wprowadzeni na boisko Giroud i Hudson-Odoi nie potrafili zmienić obrazu gry. Gospodarze oddali futbolówkę i spokojnie czekali na rozwój wydarzeń. Hazard i spółka nie mieli pomysłu na to, jak przebić się przez szczelnie ustawioną defensywę "The Toffees". Podczas pięciu doliczonych minut nie wydarzyło się już nic ciekawego i ostateczny wynik tej rywalizacji to 2:0. Piłkarze Chelsea po ostatnich kilku dobrych występach, szybko zostali sprowadzeni na ziemię i mocno skomplikowali swoją sytuację w kontekście walki o Top 4.