.jpg)
Kanarki połknięte na przystawkę - echa meczu Liverpool vs Norwich City
Po kilku tygodniach oczekiwania, w końcu wróciła! Za nami inauguracyjny mecz Premier League w sezonie 2019/2020. Na pierwszy ogień poszły zespoły, które zeszły sezon zakończyły sukcesami - Liverpool po czternastu latach przerwy sięgnął po szósty Puchar Europy, a Norwich City wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii po trzech latach przerwy. Lepsze nastroje po dzisiejszym meczu mają podopieczni Juergena Kloppa, którzy pewnie wygrali mecz 4:1.
Liverpool: Alisson (39' Adrian) - T. Alexander-Arnold, J. Gomez, V. van Dijk, A. Robertson - G. Wijnaldum, Fabinho, J. Henderson - M. Salah, R. Firmino (86' J. Milner), D. Origi (74' S. Mane)
Norwich City: T. Krul - M. Aarons, B. Godfrey, G. Hanley, J. Lewis - T. Trybull (70' O. Hernandez), K. McLean, E. Buendia, M. Stiepermann (58' M. Leitner), T. Cantwell - T. Pukki (83' J. Drmić)
Początek sezonu zawsze wzbudza ogromne emocje, ale w przypadku Premier League wiele osób związanych z piłką odczuwa wyjątkową ekscytacje. Wcale mnie to nie dziwi, bo jednak na Wyspach Brytyjskich widzimy sporą liczbę klasowych piłkarzy. Stadiony w Anglii również są wyjątkowe, bo są traktowane niczym jako piłkarskie świątynie. To bez wątpienia jedna z topowych lig na świecie!
No niewiele jest uczuć podobnych do ekscytacji związanej z powrotem Premier League. Witaj piękna.
— Marcin Stefaniak (@Steveo1412) August 9, 2019
Podczas poprzedniego pobytu "Kanarków" w Premier League, zespół z hrabstwa Norfolk z góry mógł zakładać porażkę w starciu z Liverpoolem. W tej dekadzie tegoroczny beniaminek tylko dwukrotnie mógł cieszyć się ze zdobycia punktów po meczu przeciwko "The Reds". Największą zmorą był Luis Suarez, ale goście mogli częściowo odetchnąć z ulgi - Urugwajczyk męczy obecnie defensywy w lidze hiszpańskiej. Wiemy jednak, że wicemistrz Anglii w tym momencie straszy rywali ofensywnym triem - Salah/Firmino/Mane. Dzisiaj Senegalczyk rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, ale to w sumie gorsza wiadomość dla Norwich - pojawi się na boisko jako wypoczęty, a przeciwnicy będą przemęczeni. Norwich miało jednak w swoim arsenale jedną broń - Fina Teemu Pukkiego, który zeszły sezon zakończył z koroną króla strzelców Championship.
‘Teemu Pukki’
— Evan (@EvanEFC) August 9, 2019
“Family full of Liverpool fans”
Why am i not surprised? https://t.co/0HyKvfXJgp
Przed nami wyjątkowy sezon na angielskich boiskach - po raz pierwszy z użyciem VAR-u. To powoduje, że potrzebujemy trochę czasu na przyzwyczajenie się do nowej rzeczywistości. Możemy jednak się cieszyć, bo liga angielska z lekkim opóźnieniem zaakceptowano istnienie takiego systemu jak wideoweryfikacja. Niektórzy jednak byli zszokowani wyjściowym składem Norwich, bo w bramce pojawił się Holender Tim Krul. Wszyscy spodziewali się, że rolę pierwszego bramkarza będzie piastował Ralf Faehrmann, ale Niemiec wypożyczony z Schalke tylko z ławki rezerwowych mógł obserwować fatalny przebieg pierwszych minut meczu.
Strzelcem pierwszego gola w tym sezonie został stoper "Kanarków", Grant Hanley. Pech chciał, że Szkot umieścił piłkę do własnej bramki. Środkowy obrońca próbował przeciąć dośrodkowanie Divocka Origiego, ale kiks piłkarza gości spowodował, że kibice na Anfield mogli bardzo szybko cieszyć się z objętego prowadzenia. Belg dokonał wyjątkowego wyczynu - zdobył ostatnią bramkę w zeszłym sezonie (podczas finału Ligi Mistrzów) i był odpowiedzialny za premierowego gola dla "The Reds".
How come Krul is playing over Fahrmann?
— Bateson87 (@bateson87) August 9, 2019
#LIVNOR Origi scores The last and the First goal of the season⚽
— MBÊÇHÛ (@MBECHUu) August 9, 2019
Bramka dla Liverpoolu to była jedynie zapowiedź zamętu, który istniał w szeregach defensywy Norwich. Podwyższenie prowadzenia nastąpiło bardzo szybko, bo niespełna kwadrans po golu numer jeden. Trent Alexander-Arnold zagrał zbyt lekko do Mohameda Salaha, ale Egipcjanin zdołał dobiec do piłki, zakręcił trzema obrońcami, zagrał na jeden kontakt z Roberto Firmino i umieścił piłkę w siatce z ostrego kąta. Za to trzybramkowe prowadzenie pojawiło się na tablicy wyników po pół godziny gry. Tym razem najlepszy Afrykański Piłkarz Roku 2018 zamienił się w asystenta, a strzelcem bramki był Virgil van Dijk. Holenderski środkowy obrońca zdobył bramkę bez wielkiego wysiłku, bo nawet nie musiał wyskakiwać do górnej piłki.
Van Dijk nawet nie musi skakać przy różnych... #PremierLeague #LIVNOR
— Jakub Prószyński (@JakubProszynski) August 9, 2019
Ale to Norwich jest fatalnie zorganizowane z tyłu... Liverpool na pół gwizdka sobie te gole wbija, jakby to był mecz przedsezonowy. #LIVNOR
— crbn. (@CarbonTK) August 9, 2019
Pierwsza połowa spotkania zakończyła się jednak fatalnym wydarzeniem, jakim była pechowa kontuzja Alissona Beckera. Brazylijczyk odniósł kontuzję w dość absurdalnych okolicznościach, bo były bramkarz Romy nieczysto wykopywał piłkę podczas wznowienia gry od bramki. Uraz okazał się na tyle poważny, że rezerwowy bramkarz - Adrian - bardzo szybko doczekał się debiutu w barwach Liverpoolu. Trzeba jednak przyznać, że Hiszpan miał bardzo spokojny wieczór, bo w ofensywie dominował Liverpool. Zanim nastąpiła przerwa, gospodarze mogli cieszyć się z czwartego gola. Divock Origi znalazł przestrzeń między parą stoperów i bardzo spokojnie uderzył piłkę głową. Powitanie z Premier League było bardzo brutalne dla beniaminka.
Welcome to the Premier League, Norwich 😬#LIVNOR https://t.co/m9XNlZAw7W pic.twitter.com/Sg0F5T4sv5
— Match of the Day (@BBCMOTD) August 9, 2019
Zieeeeew 😉 #LIVNOR
— Kuba (@Kubaa1916) August 9, 2019
Monday: Adrian signs for Liverpool
— Squawka News (@SquawkaNews) August 9, 2019
Friday: Adrian replaces Alisson to make his Premier League debut
Even he wouldn't have been expecting that. pic.twitter.com/pOaFmXiPcl
Czy obraz gry uległ jakieś olbrzymiej metamorfozie po zmianie stron? Nie za bardzo, ale to wszystko było głównie efektem rozstrzygniętego rezultatu. Gospodarze ciągle kontrowali przebieg meczu, za to Norwich starał się odgryźć jakimiś pojedynczymi akcjami podbramkowymi i staraniami o honorowe trafienie. "Kanarki" musiały przede wszystkim liczyć na moment rozluźnienia i cierpliwość popłaciła. Najpierw wprowadzony z ławki Moritz Leitner wysłał sygnał ostrzegawczy w postaci strzału w poprzeczkę, a po kilkudziesięciu sekundach goście zdobyli bramkę honorową. Stracona bramka to przede wszystkim efekt fatalnie ustawionej pułapki ofsajdowej oraz tego, jak świetnie Temmu Pukki wybiegł do prostopadłego podania. Wykończenie akcji strzałem wyrosło do rangi formalności.
There you go one and only Temmu Pukki!! #LiverpoolNorwich
— जादू छबि (@jaaduchhabi) August 9, 2019
Jak na pierwsze spotkanie ligowe przebieg meczu bardziej przypominał poważniejszy sparing. Można nawet zaryzykować tezę, że prawie wszyscy osiągnęli swoje cele. Liverpool wygrał mecz najmniejszym nakładem sił, Norwich zdołało strzelić gola po powrocie do Premier League i jedynie dwie osoby mogą mieć skwaszone miny - Klopp ma twardy orzech do zgryzienia, bo czeka jedynie na diagnozę dotyczącą Alissona. Trudno przewidywać, czy Brazylijczyk będzie pauzował wyjątkowo długo.
Job done. ✅@LFC are up and running in the 2019/20 season as they crusie to a routine opening day win over @NorwichCityFC at Anfield.
— Sky Sports Premier League (@SkySportsPL) August 9, 2019
Watch #LIVNOR live on Sky Sports Premier League and watch in-game clips and highlights with the Sky Sports app 👇