Ile kosztuje 14 sekund? Adriena Silvę pół roku...
Ostatni dzień okienka transferowego to niepotrzebny wyścig "kto bardziej spektakularnie, kto później, kto głośniej". O braku sensu takich zabiegów i przykrych ich konsekwencjach wcześniej zdążyli się przekonać tacy piłkarze jak David de Gea czy Kamil Grosicki. Do tego mało zaszczytnego grona dołącza po ostatnim okienku Adrien Silva.
Portugalczyka spotkała jednak jeszcze gorsza sytuacja, niż wcześniej wymienionego bramkarza Czerwonych Diabłów, który nie zdążył przenieść się do białej części Madrytu, czy polskiego skrzydłowego, który do wymarzonej Premier League dołączył pół roku później. Były kapitan Sportingu podpisał bowiem wszystkie potrzebne dokumenty z Leicester City, jednak angielski klub nie zdążył dostarczyć dokumentów do FIFA. Spóźnili się o... 14 sekund. Tym samym pomocnik przez najbliższą rundę nie powącha murawy ani na King Power Stadium, ani tym bardziej na Estadio Jose Alvalade.
Oczywiście klub odwoływał się od tej decyzji, jednak nic to nie dało. Prawnicy Lisów prawdopodobnie już szukają wszelkich możliwych rozwiązań, aby Portugalczyk wystąpił w barwach Leicester jeszcze jesienią, jednak są na to małe szanse. Silva może oczywiście trenować z pierwszą drużyną i uczestniczyć we wszelkich innych aktywnościach, ale zabraknie najważniejszego - rytmu meczowego. Jest to szczególnie istotne przed nadchodzącymi Mistrzostwami Świata, na które były zawodnik Sportingu miał szanse pojechać. Jego sytuacja teraz się komplikuje, bo bez regularnych występów Fernando Santos może postawić na zawodnika nieco niższej klasy, ale takiego, który co tydzień pojawiał się na boisku. Portugalczycy nie narzekają na brak jakości w drugiej linii, bo konkurentami Adriena Silvy są między innymi Joao Mario (Inter), Danilo Pereira (FC Porto), Andre Gomes (FC Barcelona), czy Joao Moutinho (Monaco).
Włodarze Sportingu zapowiedzieli już, że nie będą się mieszać w negocjacje Leicester z Międzynarodową Federacją Piłkarską. Prezydent klubu, Bruno de Carvalho, tak skomentował zaistniałą sytuację:
Nie jesteśmy stroną w tym sporze, ponieważ wszystkie formalności między nami a Anglikami zostały dopełnione, a tym samym transfer sfinalizowany. Adrien nie jest już naszym zawodnikiem. Mamy jednak nadzieję, że Leicester znajdzie wyjście z tej sytuacji.
Nie wątpimy, że można było to zrobić wcześniej. Okienko transferowe nie trwa dwa dni, czy nawet dwa tygodnie, ale aż dwa miesiące. Małym usprawiedliwieniem dla Leicester jest to, że na dopełnienie wszelkich formalności mieli mało czasu ze względu na późno przeprowadzony transfer Drinkwatera do Chelsea. Z drugiej strony mogło to wyglądać tak...
"John, ale wyślij tego maila najpóźniej jak się da. Najlepiej o 23:59. Zróbmy z tego bombę!"
"Sesja wygasła. Zaloguj się ponownie."