
Niemrawe popołudnie, żwawy wieczór - po piątym dniu MŚ U20
Wczoraj rozpoczęliśmy drugą kolejkę mistrzostw świata do lat 20, które są rozgrywane na polskich stadionach. Dzisiaj przyglądaliśmy się zmaganiom w grupie C oraz D. Co się działo na stadionach w Lublinie, Tychach, Łodzi oraz Bielsko-Białej? Poniedziałkowe popołudnie nie uraczyło nas wielkimi widowiskami, za to wieczorne mecze bardzo zrekompensowały nam to, co działo się w ciągu dnia.
Honduras 0:2 Urugwaj
W przypadku tego meczu oczy wszystkich były zwrócone w kierunku najbardziej doświadczonego piłkarza w tej kategorii wiekowej. Nicolás Schiappacasse to Urugwajczyk występujący w reprezentacji tego rocznika od blisko trzech lat, gdy miał zaledwie siedemnaście lat. On jest traktowany jako lider Urusów, od którego najwięcej zależy. Zespół z Ameryki Południowej dominował od samego początku i właściwie kwestią czasu było to, kiedy rozwiąże się worek z bramkami. W pierwszych minutach spotkania najwięcej pracy miał arbiter, który musiał zatrzymywać agresywne zapędy piłkarzy. Być może zawodnicy uznali murawę położoną na stadionie w Lublinie za tak przyjemną, że z ogromną częstotliwością kładli się na zieloną trawę.
Honduras v Uruguay game so far. #U20WC pic.twitter.com/ZabNAx6Ysh
— Candace🖤 (@ItsCandaceinCa) 27 maja 2019
Receptą na objęcie prowadzenia okazał się stały fragment gry. Urugwaj w końcówce pierwszej połowy świetnie rozegrał rzut wolny podyktowany po jednym z fauli przeciwników i ponownie pokazał, jak bardzo cierpliwość popłaca. Honduranie byli totalnie zagubieni w swoim polu karnym i piłkę do siatki skierował Nicolas Acevedo. Wynik ustalił ten, który ma być gwiazdą całego turnieju i przy okazji ma poprowadzić swoją drużynę do sukcesu. Schiappacasse wykorzystał świetną akcję drużynową i ukłuł bezbarwny Honduras. Reprezentacja z Ameryki Środkowej może się cieszyć, że zakończyli to spotkanie z deficytem ledwie dwóch bramek, chociaż dzisiaj pozostawili po sobie dużo lepsze wrażenie. Jednocześnie Urugwaj sprawiał wrażenie zespołu, który grał z zaciągniętym hamulcem. Najważniejsze było osiągnięcie celu czyli wyjście z grupy.
Katar 0:1 Ukraina
Wielu obserwatorów spodziewało się przed rozpoczęciem spotkania, że Ukraińcy nie pozostawią złudzeń, komu należą się trzy punkty. Po pierwszej połowie Ukraińcy powinni otrzymać punkty, ale ujemne za morderstwo na piłce nożnej. Nasi wschodni do przerwy nie oddali ani jednego celnego strzału, za to Katarczycy byli ciut lepsi, bo udało im się uderzyć celnie chociaż raz na bramkę rywali. Drużyna z Półwyspu Arabskiego zaprezentowała się jednak o tyle lepiej, że mało kto miał jakiekolwiek oczekiwania w stosunku do ich gry. Większą przyjemność prawdopodobnie odczuwałbym z oglądania pewnego popularnego serialu wśród emerytów - "Moda na Sukces". Dłuższymi chwilami zacząłem tęsknić za meczami Ekstraklasy, bo nawet z tych meczów dałoby się coś wychwycić. Użytkownicy Twittera nie byli tak ostrzy w ocenach i nazywali tą grę "ostrożną". Ja bym rzekł, że oba zespoły były niechętne do tego, by wychodzić na boisko i chciały jak najszybciej wrócić do szatni.
It is unbelievable how #Honduras and #Qatar are playing much more carefully than the first match #U20WC #FIFAU20WorldCup
— Matteo Nava (@NavMatteo) 27 maja 2019
---
Incredibile come Honduras e Qatar stiano giocando in modo meno sprovveduto rispetto all'esordio#Polonia2019
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zbyt dużej zmianie. Zarówno Katarczycy, jak i Ukraińcy najbardziej byli skupieni na wykopywaniu piłki przed siebie, polowaniu na nogi czy daremne próby strzałów na bramkę. Na szczęście ktoś wziął przykład ze spotkania rozgrywanego równolegle i przypomniał sobie, że można mieć sporą korzyść po rzucie rożnym, dzięki któremu nasi wschodni sąsiedzi objęli prowadzenie. Na razie świetny turniej rozgrywa Denys Popov, bo stoper w drugim kolejnym spotkaniu wpisał się na listę strzelców. Skromna grupa kibiców zgromadzona na stadionie w Tychach czekała godzinę na gola. Defensorzy Kataru tylko biernie przyglądali się temu, co działo się w ich polu karnym, a rosły obrońca wybił się nad ziemię i strzałem głową skierował piłkę do bramki. Po bramce ciśnienie zeszło z obu drużyn i zauważalna była różnica klas pomiędzy oboma zespołami, bo Azjaci odstawali fizycznie oraz czysto piłkarsko. Momentem, który obdarł Katarczyków z jakichkolwiek nadziei na osiągnięcie dobrego wyniku był bezmyślny faul kapitana drużyny, po którym nie było innego wyjścia - ujrzał czerwoną kartkę i przedwcześnie zszedł do szatni.
Stany Zjednoczone 2:0 Nigeria
Spotkanie rozgrywane w Bielsko-Białej przypomniało nam, że turnieje takiej rangi to najczęściej okno wystawowe dla młodych piłkarzy, którzy próbują wybić się na wyższy poziom. Pojedynek Amerykanów z Nigeryjczykami obserwowało z poziomu trybun wielu skautów europejskich klubów. Co ciekawe, uważnie przyglądali się piłkarzowi, który jakiś czas temu był w notesach przedstawiciela polskiej ligi.
Skauci @FCMetz @RCLens @ASNancyLorraine obserwują dziś w meczu z USA testowanego nie tak dawno w Legii - Jamila Muhammeda #U20WC
— Paweł Turek (@PawelTurek1987) 27 maja 2019
Trzeba jednak przyznać, że pierwsze skrzypce grali reprezentanci USA i niezbyt długo musieliśmy czekać na potwierdzenie tej przewagi. Większe chęci i zaangażowanie do gry wykazywali Amerykanie i pierwszy gol padł po upływie niespełna dwudziestu minut. Znakiem towarowym poniedziałkowych spotkań były stałe fragmenty gry. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych wykorzystała niefrasobliwość "Super Orłów" pod własnym polem karnym i Sebastian Soto był strzelcem gola. Nigeryjczycy po straconym golu przypominali rozdrażnionego byka. Ruszyli z impetem na swoich rywali i jak najszybciej liczyli na wyrównanie wyniku. Mecz w Bielsko-Białej było niczym wpuszczenie świeżego powietrza do dusznego pokoju, po tym co widzieliśmy dzisiejszego popołudnia.
Ale ładny, szybki mecz w Bielsku, Nigeria się rozkręca... #U20WC
— Tom_By (@TomByrski) 27 maja 2019
Druga połowa rozpoczęła się z minimalnym opóźnieniem ze względu na późne wyjście drużyn z szatni. Po gwizdku sędziego odniosło się jednak wrażenie, że Nigeryjczycy nadal pozostawali poza boiskiem, bo USA podwyższyło prowadzenie po pierwszej akcji po wznowieniu meczu. Bohaterem ponownie okazał się Sebastian Soto, który zaliczył dublet. Na tym turnieju miała rozbłysnąć gwiazda Timothy'ego Weah, ale na pierwszy plan wyrasta napastnik na co dzień grający w młodzieżowym zespole Hannoveru 96. Zespół z Czarnego Lądu przez chwilę miał nadzieję na poprawę wyniku, ale w wyniku wideoweryfikacji sędzia podjął słuszną decyzję o odwołaniu podyktowanego rzutu karnego i odgwizdania spalonego. Ewentualny awans Nigerii do kolejnej rundy będzie sporą sensacją, bo sprawdzają się przewidywania nigeryjskich dziennikarzy - do Polski przyjechała jedna z najsłabszych młodzieżowych reprezentacji w historii nigeryjskiej piłki.
Norwegia 0:2 Nowa Zelandia
Spotkanie równolegle rozgrywane w Łodzi było traktowane niczym spotkanie dla prawdziwych koneserów piłki nożnej. Oba zespoły podchodziły do tego meczu w zupełnie odmiennych nastrojach. Norwegowie lizali rany po inauguracyjnej porażce z Urugwajem, natomiast "Junior All Whites" rozgromili w pierwszej kolejce Honduras. Pierwsza połowa przebiegła w spacerowym tempie i należy nazwać ją jednoznacznie: "asekuracja". Żaden z zespołów nie chciał zrobić sobie krzywdy i praktycznie nie ma ani jednego akcji, którą należy pamiętać po pierwszych 45 minutach. Nowozelandczycy pozostawiali po sobie dużo lepsze wrażenie, ale Norwegowie nie za wysoko postawili poprzeczkę - wikingowie nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę.
Poniedziałkowa rozrywka dla prawdziwych pasjonatów. Norwegowie grają z reprezentacją Nowej Zelandii #NORNZL #U20WC pic.twitter.com/tObedcbnO2
— Krzysztof Sędzicki (@ksedzicki) 27 maja 2019
W drugiej połowie zespół z Oceanii nie dość, że nadal prezentował się o niebo lepiej od rywali, to na potwierdzenie tej dominacji Nowa Zelandia zdobyła dwa gole, a jedno z nich było wyjątkowej urody. Gianni Stensness wziął przykład z naszego reprezentanta, Jakuba Bednarczyka i huknął na bramkę Norwegii jak z armaty. Kibice pojawiający się na stadionie łódzkiego Widzewa mają ostatnio wyjątkowe szczęście, że na własne oczy obserwują przepiękne gole. A co można napisać o Skandynawach? Skoro nic pozytywnego, to lepiej przemilczeć postawę podopiecznych Pal Arne Johansena. Lepiej będzie również dla samego selekcjonera Norwegii, jeśli będzie wspominał nasz kraj poprzez pryzmat pracy w Legii Warszawa (był asystentem Henninga Berga) aniżeli poprzez to, co pokazała jego reprezentacja na trwającym turnieju.
Gianni Stensness tak przyfanzolił, że nie obiega internetów tylko dlatego, że wydarzyło się to Nowej Zelandii podczas #U20WC.
— Tomasz Mielczarek 🇦🇺🇵🇱 (@tom_mielczarek) 27 maja 2019
20-latek zadebiutował w A-League w kultowym już marcowym meczu, gdzie Phoenix przejechało się po Mariners 8 do 2. #WeszloFM #NORNZL pic.twitter.com/y3odR1vSfd