
Kosztowna drzemka Niemców
Po wielu miesiącach oczekiwania możemy w pełni powiedzieć - piłka nożna wraca na poważnie i kalendarz jest zapełniony pod każdym względem. Właśnie dzisiaj nastąpiła inauguracja drugiej edycji Ligi Narodów. Na dobry początek dostaliśmy hit z prawdziwego zdarzenia - Niemcy podejmowali na własnym stadionie Hiszpanów. W obu zespołach ujrzeliśmy kilka nowych twarzy, ale na boisku mieliśmy do czynienia z uznanymi już postaciami. Hiszpanie w dniu dzisiejszym udowodnili, że należy grać do końcowego gwizdka sędziego i dzięki trafieniu w ostatniej akcji meczu wywalczyli cenny remis. W dużo lepszych nastrojach są piłkarze Ukrainy po pokonaniu Szwajcarów i to nasi wschodni sąsiedzi zostają liderem grupy.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Niemcy: K. Trapp - T. Kehrer, N. Süle, A. Rüdiger, R. Gosens - J. Draxler, İ. Gündoğan (74' S. Serdar), T. Kroos, E. Can, L. Sané (63' M. Ginter) - T. Werner
Hiszpania: D. De Gea - D. Carvajal, S. Ramos, Pau Torres, J. Gayà - S. Busquets (57' M. Merino), F. Ruiz (80' Óscar), Thiago - Ferran Torres, Rodrigo, J. Navas (46' A. Fati)
Bez cienia wątpliwości w Stuttgarcie czekało nas starcie drużyn narodowych, które w ostatnich latach wyznaczały trendy oraz kierunek, którym należy podążać. Przy okazji każdego turnieju zarówno Niemcy, jak i Hiszpanie są wymieniani w gronie głównych faworytów do wygrania każdego turnieju. Nie inaczej jest w kontekście Ligi Narodów, chociaż podejście obu selekcjonerów jest bardzo zbliżone - Liga Narodów to miejsce na eksperymenty i poligon doświadczalny dla nowych piłkarzy. Joachim Löw na tyle wziął sobie do serca kwestię sprawdzania nowych zawodników, że w pierwszym składzie znalazło się miejsce dla debiutanta - Robina Gosensa z rewelacyjnej Atalanty. W wyjściowej jedenastce reprezentacji Hiszpanii mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją, bo debiutancki występ zaliczał Ferran Torres - skrzydłowy, który od nowego sezonu zagra w Manchesterze City.
🇩🇪 Debut alert 🚨
— Germany (@DFB_Team_EN) September 3, 2020
Robin Gosens gets the nod from Jogi 👍 #GERESP #DieMannschaft pic.twitter.com/iXmp3TNQo1
🆕¡Enhorabuena a @FerranTorres20!
— Selección Española de Fútbol (@SeFutbol) September 3, 2020
➡️ El futbolista del @ManCity debuta con la @SeFutbol y se convierte en el jugador nº 7️⃣9️⃣9️⃣ en vestir la camiseta de España#SomosEspaña 🇪🇸#SomosFederación pic.twitter.com/zUy5JP7ytk
W pierwszych minutach częściej przy piłce przebywali gospodarze i to oni mieli więcej z gry. Hiszpanie przede wszystkim postawili na grę z kontry i mogli mieć z tego sposobu ogromny pożytek, gdyby Rodrigo Moreno nie był pierwszym wyborem na pozycji napastnika. Kevin Trapp w przeszłości wyraźnie napatrzył się na Manuela Neuera, bo bramkarz wyszedł daleko ze swojej bramki. Dostaliśmy jednak dowód na to, że jest tylko jeden jedyny Neuer, a reszta to wyłącznie tanie podróby. Do tego by jednak nie doszło, gdyby Emre Can nie wpadł na fantastyczny pomysł wycofania piłki we własne pole karne. Wspomniany Rodrigo jest jednak najwyraźniej stuprocentowym dżentelmenem, bo napastnik Leeds nawet nie uderzył na pustą bramkę. Peter Lim wyczuł odpowiedni moment na sprzedaż swojego zawodnika, bo po tej akcji chyba tylko zespoły z Ekstraklasy skusiłyby się na usługi Rodrigo.
Fajny ten Rodrigo. Taki nieogarnięty trochę
— Łukasz (@Benji_fechu) September 3, 2020
Rodrigo ni ha llegado a tirar en esta situación. pic.twitter.com/7HK4VT8RhT
— 🅿 (@finallyxpablo) September 3, 2020
Nasi zachodni sąsiedzi bardzo dobrze rozpoczęli drugą połowę i objęli prowadzenie zaledwie pięć minut po zmianie stron. Robin Gosens już w debiucie reprezentacyjnym wpisał się do protokołu meczowej, bo to właśnie zawodnik Atalanty zaliczył asystę przy trafieniu Wernera. Niemiecki wahadłowy zagrał w pole karne, a tam Timo Werner krzyknął do Leroya Sané, aby nie zabierał mu piłki. Skrzydłowy Bayernu Monachium grzecznie posłuchał starszego kolegi z reprezentacji i patrzył na to, jak napastnik Chelsea zakręcił trzema defensorami, i uderzył obok bezradnego Davida de Gei. Na słowa krytyki zasługuje para hiszpańskich stoperów, która wykazała się ogromną bojaźliwością przy próbie interweniowania.
Bardzo dyskretny był na razie debiut Robina Gosensa w reprezentacji Niemiec. Ale już jest asysta.
— Michał Trela (@MichalTrelaBlog) September 3, 2020
Timo Werner is having himself a year 💯 pic.twitter.com/ASNxOHXmKD
— B/R Football (@brfootball) September 3, 2020
Hiszpanie wrzucili wyższy bieg pod koniec meczu i zostali za to postawę nagrodzeni. Dośrodkowanie w pole karne Ferrana Torresa sprawiło niezły popłoch pod bramką Niemców, którzy zapomnieli o podstawowej zasadzie - gra się do końcowego gwizdka sędziego. Z centry ponownie nie zdołał skorzystać słabo dysponowany Rodrigo, ale główka została i tak wykorzystana przez kogoś innego. Do piłki zdołał dobiec José Gayà i to właśnie lewy obrońca dość niespodziewanie wpakował piłkę do siatki. Niemcy próbowali jeszcze ratować się, sygnalizując jakoby piłkarz Valencii znajdował się na pozycji spalonej. Prawda jest jednak taka, że pozycja spalona nie mogła zostać odgwizdana przez piłkarza próbującego zablokować wcześniejszą wrzutkę Ferrana Torresa. Spotkanie rozegrane w Stuttgarcie tempem bardziej przypominało sparing i mecz przygotowawczy do nadchodzącego sezonu, ale zostaliśmy nagrodzeni za końcówkę.
Niemcy tracą bramkę w ostatniej doliczonej minucie. Świat stanął na głowie 🙃 #GERESP @sport_tvppl
— Marek Szkolnikowski (@mszkolnikowski) September 3, 2020
Hiszpania przez 90 minut z Niemcami - koronkowo, starannie, piłka trzymana na ziemi i nic.
— Łukasz Olkowicz (@LukaszOlkowicz) September 3, 2020
Hiszpania w doliczonym czasie z Niemcami - piłka w powietrzu, dośrodkowanie za dośrodkowaniem i gol.
Ukraina - Szwajcaria 2:1 (14' A. Jarmołenko, 68' O. Zinczenko - 41' H. Seferović)
Dużo więcej zwrotów akcji oraz przede wszystkim bramek zaobserwowano w drugim spotkaniu tej grupy, które zostało rozegrane we Lwowie. Prowadzenie objęli gospodarze za sprawą Andrija Jarmołenki, chociaż dużo w tym zasługa bocznego obrońcy - Ołeksandra Tymczyka. Młody defensor najpierw uderzył na bramkę i z tym strzałem poradził sobie bramkarz Szwajcarii. Na szczęście dla Tymczyka futbolówka ponownie wylądowała pod jego nogami i tym razem oddał do Jarmołenki. Doświadczony reprezentant Ukrainy miał obok siebie kilku rywali, ale ostatecznie umieścił piłkę w siatce za sprawą ekwilibrystycznego strzału. Szwajcarzy wyrównali tuż przed przerwą, bo Haris Seferović uderzył z dystansu po ziemi i wykorzystał niezbyt dobre ustawienie golkipera. To był wieczór dla piłkarzy, którzy mają odwagę strzelić zza pola karnego. Wynik spotkania ustalił Ołeksandr Zinczenko, który uderzył tak jakby od niechcenia. Yann Sommer mógł jedynie bezradnie patrzeć na to, jak piłka leci tuż przy słupku jego bramki.
Zinczenko. Długo się wstrzymywałem z tym stwierdzeniem, ale teraz to już oczywiste. Pod skrzydłami Szewczenki to najlepsza reprezentacja Ukrainy od 1/4 MŚ w Niemczech. Grają nie tylko skutecznie, ale i ładnie.
— Kamil Rogólski (@K_Rogolski) September 3, 2020
Zinchenko goal vs Switzerland. pic.twitter.com/vrdSMf3lNn