
Liga Narodów to ich rozgrywki - mistrzowie Europy lepsi od wicemistrzów świata!
Sobota rozpieściła nas naprawdę interesującymi meczami - w Porto doszło do starcia pomiędzy obecnymi mistrzami Europy a wicemistrzami świata. Za to w Sztokholmie Szwedzi podejmowali na własnym stadionie aktualnych mistrzów świata - Francuzów. Co prawda praktycznie w każdym z zespołów widzieliśmy nowe twarze, ale selekcjonerzy każdej z reprezentacji podeszli do spotkań w miarę na poważnie. Ostatecznie ze zwycięstw cieszyli się Portugalczycy oraz Francuzi.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Portugalia: A. Lopes - J. Cancelo, Pepe, R. Dias, R. Guerreiro - J. Moutinho (81' S. Oliveira), D. Pereira, B. Fernandes - D. Jota, J. Félix (88' A. Silva), B. Silva (78' F. Trincão)
Chorwacja: D. Livaković - T. Jedvaj, D. Lovren, D. Vida, B. Barišić - J. Brekalo (61' I. Perisić), M. Pašalić (61' M. Brozović), M. Kovačić, N. Vlašić, A. Rebić - A. Kramarić (74' B. Petković)
W pierwszych minutach wszyscy byli skupieni na trybunach, a nie na wydarzeniach z zielonej murawy. Wszystko to było związane z tym, że Cristiano Ronaldo przesiedział dzisiaj całe spotkanie jako bierny widz. Absencja Portugalczyka była dość niespodziewana, bo jednak piłkarz Juventusu rzadko opuszcza jakiekolwiek spotkanie. Warto zaznaczyć, że przyczyna nieobecności największej gwiazdy portugalskiej jest niecodzienna. Okazało się, że 35-latka wyłączyła z gry pszczoła! A dokładnie ukąszenie tego owada i w efekcie Fernando Santos nie mógł skorzystać z usług swojego lidera. Trzeba jednak pamiętać o tym, że do dyspozycji byli młodzi i zdolni Portugalczycy, między innymi: Bernando Silva z Manchesteru City czy przede wszystkim João Félix z Atletico Madryt.
Juventus striker Cristiano Ronaldo is reportedly out of the Portugal game against Croatia, due to the effects of a bee sting https://t.co/dODoaaUjzh #Juventus #Portugal #CR7 #NationsLeague pic.twitter.com/TAfwU8awyU
— footballitalia (@footballitalia) September 5, 2020
W pierwszej części spotkania Portugalczycy sprawiali wrażenie drużyny, która jest wyzwolona poprzez brak Cristiano Ronaldo. Odpowiedzialność za grę ofensywną spadła na barki kilku piłkarzy i każdy z ofensywnych zawodników próbował wszystkich sposobów, by pokonać bramkarza Chorwacji. Ekipa z Bałkanów została tak bardzo zepchnięta do defensywy, że pierwszoplanową rolę odgrywał chorwacki bramkarz - Dominik Livaković grający na co dzień w Dinamie Zagrzeb. Chorwat świetnie poradził sobie ze strzałami João Cancelo, João Félixa czy Diogo Joty. 25-latek miał jednak przy sobie wsparcie obramowania bramki, bo piłka trzykrotnie lądowała na słupku bądź poprzeczki. Szczęście opuściło jednak Livakovicia pod koniec pierwszej połowy, a to wszystko za sprawą wspomnianego już wcześniej bocznego obrońcy - João Cancelo. Defensor Manchesteru City zachował się jak Arjen Robben z najlepszych lat kariery Holendra - zszedł do środka i uderzył z dystansu, chociaż Cancelo strzelał swoją słabszą lewą nogą.
Alez długo się Portugalczycy z Chorwatami męczyli. Cień wicemistrzów świata w pierwszej połowie. #PORCRO
— Michał Kołodziejczyk (@Michal_Kolo) September 5, 2020
HALF TIME!
— 🇭🇷Croatian Football🇭🇷 (@CroatiaFooty) September 5, 2020
What a poor performance. Dalic better give them a good talking to. We need to be more compact and more aggressive. Otherwise we will concede more.
Portugal 1 - 0 Croatia #NationsLeague #PORCRO pic.twitter.com/nStdk2xOOk
Po przerwie Portugalczycy na przestrzeni niespełna kwadransa zdobyli dwa gole i całkowicie obdarli Chorwatów z jakichkolwiek nadziei na osiągnięcie dobrego wyniku. Przy bramce numer dwa wystarczyła dwójkowa akcja Raphaëla Guerreiro z Diogo Jotą. Skrzydłowy Wolverhampton wycofał do Guerreiro i od razu ruszył do przodu po piłkę, która zagrał mu lewy obrońca Borussii Dortmund. Tim Jedvaj mógł jedynie bezradnie przyglądać się temu, jak Jota mu ucieka i trafia do bramki z najbliższej odległości. Diogo Jota musi jednak podziękować władzom federacji piłkarskiej za brak VAR-u w turnieju, bo wideoweryfikacja dostrzegłaby zagranie piłki ręką. Rozstrzygająca bramka była autorstwa João Félixa, chociaż ważną rolę odegrał Bernardo Silva. Pomocnik Manchesteru City odebrał piłkę jednemu z przeciwników i od razu odegrał do stojącego na skraju pola karnego Félixa. Najdroższy transfer w historii Atletico Madryt długo nie zastanawiał się nad podjęciem decyzji i uderzył tak, że Livaković tylko dotknął futbolówki.
Chorwaci zachowali reszty honoru i godności za sprawą honorowego trafienia Bruno Petkovicia, chociaż nic nie wskazywało na to, aby Portugalia nie zdołała zachować czystego konta. Wystarczyło poczekać na błąd rywala i zagrywać piłkę z pierwszej piłki. Pomocną dłoń w kierunku Chorwacji wyciągnął João Cancelo, który miał problem z wybiciem piłki z własnego pola karnego. Ante Rebić udowodnił przy tej akcji dobrą formę z końcówki sezonu w Milanie, bo to zagrał z pierwszej piłki do Petkovicia. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego została jedynie podrażniona takim obrotem spraw, bo wbili kolejnego gola w doliczonym czasie gry. Portugalczycy świetnie rozegrali rzut rożny, a André Silva zdołał uciec jednemu z rywali i wpakował piłkę z najbliższej odległości.
To jak fenomenalnie radzi sobie Portugalia ze słabiutką Chorwacją jest nie do opisania. Dlatego załączam gola nr 3 dla Portugalii. 😉 #UEFANationsLeague ⚽️ pic.twitter.com/t4jrT3vMgr
— Grzegorz Gruchalski (@Gruchalski) September 5, 2020
Szwecja - Francja 0:1 (41' K. Mbappé)
Trudno napisać coś odkrywczego o meczu, gdzie drużyny miały ogromne problemy z celnymi strzałami na bramkę. W całym spotkaniu byliśmy świadkami łącznie zaledwie czterech celnych uderzeń, chociaż Francuzi mogli wygrać to spotkanie okazalej. Antoine Griezmann uznał jednak, że lepiej wykopać piłkę na trybuny i nie ma sensu podwyższanie prowadzenia. Skoro tak się wydarzyło, to za bohatera spotkania należy traktować Kyliana Mbappé. Młoda gwiazda Paris Saint-Germain praktycznie w pojedynkę ośmieszyła całą defensywę Szwecji i trafiła do siatki, chociaż nieuchronnie zbliżała się do końcowej linii boiska. 22-latek udowodnił w tej akcji swoje nieprzeciętne umiejętności i ponownie spowodował, że autor tego tekstu liczy na jak najszybsze pojawienie się tego młodzieniaszka w Madrycie, by mógł założyć białą koszulkę Realu.
A bit of Kylian Mbappe magic from the tightest of angles 📏 pic.twitter.com/LL8gmd8ys4
— B/R Football (@brfootball) September 5, 2020
Antoine Griezmann has now missed all of his last three penalties for France.
— Squawka Football (@Squawka) September 5, 2020
Off target again with the last kick of the match. pic.twitter.com/9fewDhdHc9