
Trzy kandydatury na trenera w Turynie
Nie opadł jeszcze kurz i pył związany z wczorajszą fetą mistrzowską, a już momentalnie w Turynie rozpoczęto poszukiwania następcy Massimiliano Allegriego na stanowisku trenera Juventusu. Jak podał szanowany, włoski dziennikarz Gianluca Di Marzio w biurach klubu rozpatrywane są trzy kandydatury - Maurizio Sarri, Simone Inzaghi oraz Sinisa Mihajlović.
Zdaniem reportera Sky Sport, faworytem do przejęcia schedy po Allegrim jest sympatyczny palacz, który obecnie pracuje w Chelsea. Maurizio Sarri nadal siedzi na gorącym krześle w klubie ze stolicy Anglii i to nawet w sytuacji, gdy ma szansę zdobyć trofeum. Już za nieco ponad tydzień czeka nas w Baku wewnętrzna rywalizacja pomiędzy Chelsea a Arsenalem o triumf w Lidze Europy. Za "The Blues" dość ciężki sezon w Premier League, który jednak zakończył się happy endem. Chelsea zajęło trzecią pozycję, ale strata do mistrza oraz wicemistrza Anglii była zatrważająca - przewaga Liverpoolu nad ekipą ze Stamford Bridge wynosi aż 25 punktów! Atutem Sarriego jest znajomość Serie A, bo jeszcze w sezonie 2017/2018 prowadził Napoli. W tamtym sezonie drużyna z południa Włoch napsuła sporo krwi "Starej Damie". Niezwykle interesujące jest to, czy Sarri przyjmie ofertę pracy od niedawnego rywala. Kibice z Neapolu prawdopodobnie dość chłodno przyjmą ewentualną decyzję o zatrudnieniu Sarriego.
Various sources | ”Juventus have contacted Maurizio Sarri’s agent to see if he would be interested in becoming their new manager after it was confirmed that Max Allegri would be leaving at the end of the season.”
— ForeverBlue⁸⁴ 🏴🇮🇹 (@sazio1984) 18 maja 2019
Still find it highly unlikely, he respects Napoli too much.#CFC pic.twitter.com/n80cMlngJY
Drugą osobą na liście kandydatów jest Simone Inzaghi. Dla młodszego z rodu Inzaghich będzie to bezapelacyjny awans trenerski i to praktycznie na początku kariery trenerskiej. Były piłkarz Lazio dopiero od trzech lat prowadzi zespół z Rzymu i to dla niego jest pierwsza poważna praca w tym zawodzie. Pomimo małego stażu, już zdołał doprowadzić ten zespół do sukcesu. W zeszłą środę odbył się finał Pucharu Włoch zakończony zwycięstwem podopiecznych Simone Inzaghiego. Nie wiadomo, jak tak niedoświadczony trener poradziłby sobie z szatnią pełną osobistości z wybujałym ego. Z całym szacunkiem, ale inaczej trenuje się drużynę z Immobile w roli lidera, a kompletnie inaczej wygląda to w przypadku ekipy mającej Cristiano Ronaldo w kadrze.
Ostatnia opcja to zagraniczna myśl szkoleniowa, chociaż już z dość pokaźną nutką włoskiego. Sinisa Mihajlović jest Serbem, ale obecny trener Bologni jest związany z Półwyspem Apenińskim (z krótkimi przerwami) od ponad ćwierćwiecza. Przyjechał do Włoch w 1992 roku, gdy został zatrudniony jako piłkarz AS Romy. Zawieszenie butów na kołku nastąpiło w 2006 roku i w tym samym roku rozpoczął nowy etap w swoim życiu. Mihajlović przejął klub na początku bieżącego roku i jego cel jest bardzo prosty - utrzymanie zespołu w Serie A. Już dzisiaj może zapewnić sobie utrzymanie, ale do tego potrzeba zwycięstwa nad Lazio czyli... aktualnym miejscem pracy wcześniej wspomnianego Simone Inzaghiego. Dla 50-latka praca w Juventusie byłaby skokiem na głęboką wodę, bo do tej pory nie osiągnął żadnych znaczących sukcesów w karierze.
Władze klubu ze stolicy Piemontu po cichu nadal jednak liczą na dar od losu czyli możliwość zatrudnienia kogoś z prawdziwego topu trenerskiego. Najczęściej przewijają się nazwiska Mauricio Pochettino czy Antonio Conte. Trudno jednak oczekiwać, by Argentyńczyk opuścił Tottenham czyli klub będący o krok od zwycięstwa w Lidze Mistrzów. A co do Conte, Włoch na razie jest bezrobotny, ale prawdopodobnie jest mu coraz bliżej do objęcia funkcji trenera Interu.