
Wyrok w sprawie Douglasa Costy!
Cristiano Ronaldo ma naprawdę ciężkie początki w Juventusie. Bohater największego transferu minionego okienka przez długi czas nie mógł zdobyć swojego premierowego gola w oficjalnym meczu Starej Damy. Sztuka ta udała mu się, i to dwa razy, w miniony weekend, lecz na skutek innego wydarzenia ze spotkania z Sassuolo, mało kto o tym mówi. Całe show skradł, jak się okazało, niepokorny Brazylijczyk, Douglas Costa, któremu całkowicie odcięło prąd po starciu z Federico Di Francesco.
Przypomnijmy jedynie. Skrzydłowy Juve na początku sfaulował rywala przy akcji bramkowej Sassuolo, na czym oczywiście nie poprzestał. Zaraz po podniesieniu się z murawy zaatakował rywala łokciem, za co dosał jedynie żółtą kartkę. Jednak nie był to szczyt boiskowego dzbanizmu w jego wykonaniu. Kilka chwil później na oczach sędziego zaatakował swojego przeciwnika „na Zidane’a”, lecz nie tak drastycznie jak legendarny Francuz. Na sam koniec Costa postanowił poczęstować swojego rywala próbkami swojej śliny. Wyrok arbitra nie mógł być inny – czerwona kartka i wszyscy wiedzieliśmy, że na standardowym, jednomeczowym zawieszeniu się nie skończy.
Wszystkie cztery występki Douglasa uchwyciły kamery. Za każdy komisja ligi przyznała mu po jednym meczu zawieszenia, co po szybkim przerachowaniu przekłada się na cztery ligowe mecze pauzy. Tym samym Brazylijczyk opuści mecze z Frosinone, Bologną, Napoli oraz Udinese. Jednak będzie on mógł wystąpić w dzisiejszym spotkaniu Ligi Mistrzów z Valencią.
Czy kara w takim wymiarze jest sprawiedliwa? Trudno mi rzec. Faul może się zdarzyć każdemu, lecz późniejszymi przewinieniami pokazał absolutny brak szacunku do rywala. Brak respektu pokazuje zwłaszcza ostatni z haniebnych czynów – oplucie przeciwnika. Głównie za to przyznałbym mu jeszcze jeden lub dwa dodatkowe mecze absencji.
Pozostaje mieć nadzieję, że brazylijski piłkarz mistrza Włoch przemyśli swoje postępowanie. Niedługo po zaistniałej sytuacji wrzucił on oficjalne przeprosiny na swój profil Instagramowy.
"Chciałbym przeprosić wszystkich kibiców Juventusu za moją złą reakcję podczas niedzielnego meczu. Chcę także przeprosić moich kolegów z zespołu, którzy są ze mną zawsze w pięknych i gorszych chwilach. To było złe zachowanie. Zdaję sobie sprawę z tego, co zrobiłem i jeszcze raz przepraszam. To odosobniony przypadek w mojej karierze, który nie ma nic wspólnego z tym, co prezentowałem na murawie w ostatnich latach"
Do niedawna nikt nie podejrzewałby Costy o tożsamość boiskowego chama i kryminalisty. W tym wszystkim zapomniał jednak o osobie, której przeprosiny należą się najbardziej – Di Francesco. Istnieje wersja mówiąca, że zawodnik Sassuolo sprowokował Douglasa do takiego, a nie innego zachowania. To w JAKIMŚ stopniu tłumaczy treść przeprosin, lecz czy jedno „Przepraszam” więcej aż tak piecze w język? Nie wiem, choć się domyślam. Może czas odpoczynku od futbolu skłoni go do refleksji. Tymczasem Ronaldo może śmiało ładować dublety i nie bać się, że ktoś skradnie mu show w inny sposób.