
Pulisic trafi na Wyspy... z rocznym opóźnieniem?
O Cristianie Pulisiciu zrobiło się ostatnio głośno z dwóch powodów. Prawdopodobnie zrobiłoby się z trzech, gdyby Amerykanie zakwalifikowali się na Mundial, ale Jankesom nie udało się przebrnąć eliminacji. Szkoda, bo skrzydłowy mógłby tam nieźle namieszać. Musiał więc błyszczeć w spotkaniach towarzyskich Borussi Dortmund. Nie robił tego jednak tylko przy pomocy stóp, ale również przy użyciu swojego wielkiego serca. Pulisic świetnie zachował się względem młodego fana, który wbiegł na boisko. Amerykanin nalegał, by nie wydalać go z boiska i pozwolić dzieciakowi na zrobienie sobie zdjęcia ze swoim idolem. Drugim powodem, przez który zrobiło się o nim głośno, jest ewentualne odejście z Dortmundu.
Co prawda Pulisic ma kontrakt ważny jeszcze przez dwa lata, ale już wstępnie stwierdził, że nie bardzo chce go przedłużać. Dortmundczycy nie chcieli się z nim cackać, więc uznali, że najlepszym rozwiązaniem sytuacji będzie otwarte wycenienie go, tak by ewentualni kupcy wiedzieli, ile pieniążków mają przygotować. Gwoli ścisłości, to nie mała sumka. Borussia zażyczyła sobie 70 milionów funtów za swojego skrzydłowego. Czy to dużo? Dosyć. Czy to odpowiednio dużo? Tak, Pulisic już potrafi wyczyniać cuda na boisku, a za kilka lat może być jednym z najbardziej niebezpiecznych skrzydłowych na świecie, więc 70 baniek to kompletnie uczciwa kwota.
Przed wyceną mówiło się, że Pulisic może trafić do Premier League. Wstępnie interesowała się nim Chelsea i Liverpool. The Reds przestali być jednak posądzani o sprowadzenie Amerykanina, kiedy zaczęli kupować innych, klasowych zawodników na potęgę. Wszystko wskazuje na to, że tego lata już go nie sprowadzą, ale to nie znaczy, że nie zrobią tego później. Niemiecki korespondent The Guardian twierdzi bowiem, że Liverpool może zrobić z Pulisiciem podobną machlojkę, jak z Nabym Keitą. Gwinejczyk był już oficjalnie dogadany z The Reds rok temu, ale praktycznie zasilił ich dopiero przed tym sezonem.
Liverpoolczycy oszczędzą sobie kolejnych wydatków tego lata, Pulisic jeszcze rok pogra sobie w Bundeslidze, a Dortmund i tak dostanie tyle, ile chce. Kto może być z tego powodu niezadowolony? Jedynie obecni skrzydłowi Liverpoolu, bo któryś z nich będzie musiał za rok zwolnić dla Amerykanina miejsce, ale do tego czasu Salah jeszcze pięć razy odejdzie do Realu i dwa razy do Barcelony, więc nie ma się co głowić na zapas.