Wrz
12
2017
Skomentuj

Piłkarze Ekstraklasy. Dosłownie i w przenośni

Czas pokazał, że transfer poza granice naszego kraju nie zawsze się opłaca.

Wielu piłkarzy dość pochopnie podejmuje decyzję o opuszczeniu Lotto Ekstraklasy na rzecz innych, często silnych europejskich lig. Niestety nie zawsze ma się tyle szczęścia co Robert Lewandowski, Kuba Błaszczykowski, czy Kamil Glik i po nieudanych zagranicznych wojażach należy posypać głowę popiołem i z przysłowiowym „podkulonym ogonem” wrócić do ojczyzny, gdzie można liczyć na regularne występy.

Ostatnimi czasy coraz więcej zawodników dochodzi do wniosku, że zachód jest jednak nie dla nich, a ich umiejętności wystarczą „tylko”, a może i „aż” na grę w Polsce. Poniżej prezentuję Wam kilka przykładów piłkarzy, dla których gra w w kraju nad Wisłą jest jak narodzenie się na nowo.

1. Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk)
32-letni piłkarz latem 2015 roku postanowił zamienić FC Koeln na gdańską Lechię. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, a Peszkin z miesiąca na miesiąc piął się w hierarchii pomocników klubu z Pomorza. Dobre występy zaowocowały m.in. powołaniem na Euro 2016, na którym Peszko „złapał” kilkanaście minut. Zawodnik do tej pory regularnie znajduje uznanie w oczach selekcjonera Nawałki, ale wielu twierdzi, że w reprezentacji ma (tylko) za zadanie trzymanie atmosfery w szatni. Zachód już raczej nie dla niego, ale za to w Ekstraklasie będzie się działo.

2. Grzegorz Sandomierski (Cracovia)
Golkiper próbował swoich sił w takich zespołach jak Genk, Blackburn Rovers i Dinamo Zagrzeb, ale w żadnym z nich sobie nie poradził. Były piłkarz Jagiellonii postanowił wrócić do Polski, gdzie najpierw występował w barwach bydgoskiego Zawiszy. Z uwagi na upadek klubu, 28-latek musiał poszukać nowych wyzwań. Padło na Cracovię, w której jest pierwszym bramkarzem. Gra regularnie, ale i regularnie wyjmuje piłki z siatki. W tym sezonie robił to już 11 razy (wystąpił w 6. meczach).

3. Rafał Wolski (Lechia Gdańsk)
Były gracz Legii Warszawa w 2013 roku postanowił zamienić „Wojskowych” na włoską Fiorentinę. Czas pokazał, że ten ruch był chyba najgorszą decyzją w jego karierze. Na ratunek przyszła krakowska Wisła, w której 24-latek dosłownie narodził się na nowo. Przed sezonem 16/17 urodzony w Kozienicach zawodnik podpisał umowę z Lechią Gdańsk, w której co prawda nie idzie mu jak swego czasu w Wiśle, ale jest zdecydowanie lepiej niż swego czasu na zachodzie. Wolski ostatnio leczył kontuzje, a pierwszy mecz w obecnej kampanii rozegrał dopiero 11.09. 

4. Paweł Brożek (Wisła Kraków)
Przykład napastnika, który jest stworzony do gry w Polsce. W 2011 roku zgłosił się po niego turecki Trabzonspor i to był błąd. Zawodnik przez kilka lat błądził po zachodzie przenosząc się kolejno do Celtiku i Recreativo Huelva, by ponownie zawitać pod Wawel. Ten młody i perspektywiczny snajper na prezentacji w hiszpańskim klubie pokazał 'to i owo', ale umiejętności freestyle'owe ostatecznie nie pozwoliły mu na dłuższe zagrzanie miejsca na Półwyspie Iberyjskim. A szkoda.

5. Dominik Furman (Wisła Płock)
Zima 2014- feralny okres w życiu piłkarza urodzonego w Szydłowcu. Francuska Tuluza zapłaciła Legii wtedy 2,75 mln euro i jak się okazało wyrzuciła pieniądze w błoto. Furman nie potrafił przebić się choćby na ławkę rezerwowych klubu z Ligue 1, a to musiało zaowocować wypożyczeniami. Najpierw wrócił do Legii, by ponownie spróbować sił za granicą. 25-latek wybrał Hellas Weronę i…znowu odbił się od ściany. Obecnie gra w Wiśle Płock i ponownie przypomina tego piłkarza, który niemal 4 lata temu wyjeżdżał do Francji. W zespole z Mazowsza ma na tyle mocną pozycję, że jest w stanie nawet zwalniać trenerów. Przekonał się o tym Pan Kaczmarek.

6. Miroslav Radović (Legia Warszawa)
W lutym 2015 roku Serb z polskim paszportem nie ukrywał, że wybiera ofertę z Chin z uwagi na pieniądze. Miało być pięknie- zarobiona kasa, a potem powrót do Polski. Plany pokrzyżowała kontuzja, przez którą 32-letni pomocnik został skreślony w Państwie Środka. Radović przez kolejne miesiące leczył uraz, a kiedy doszedł do pełnej sprawności zgłosiła się po niego Olimpija Lublana. Piłkarz kariery tam nie zrobił, więc postanowił wybrać się do swojej ojczyzny, gdzie został graczem Partizana Belgrad. Skończyło się podobnie- Rado kompletnie zawiódł. Latem ubiegłego roku wrócił na Łazienkowską i znowu przypomina tego piłkarza, który niespełna 3 lata temu opuszczał Ekstraklasę. Miroslav Radović obecnie leczy uraz, a jego powrót na boisko wróżony jest na styczeń 2018.

7. Jakub Kosecki (Śląsk Wrocław)
"Kosa" jakiś czas temu czarował w Legii, a potem zgasł. Wtedy to postanowił spróbować swoich sił w 2.Bundeslidze, ale (delikatnie mówiąc) nie wyszło. W ostatnim okienku transferowym zgłosił się po niego Śląsk Wrocław, który ambitnymi transferami chce utrzeć nosa faworytom ligowych zmagań. Sam zawodnik jest niezwykle pewny siebie. W niedawnym wywiadzie dla portalu "sport.se.pl" mówił (tu cytat) 'W optymalnej dyspozycji jestem najlepszym zawodnikiem w Ekstraklasie. Niektórzy mogą się po tych słowach śmiać, ale jestem pewny swoich umiejętności.' Zachód też miał wciągnąć nosem. I co? I dupa.

8. Mariusz Stępiński (obecnie Chievo, wcześniej Widzew Łódź, Wisła Kraków, Ruch Chorzów)
Zestawienie kończymy nietypowo, ponieważ zamyka je piłkarz, który trzeci raz próbuje swoich sił na zachodzie. 22-letni snajper latem 2013 roku postanowił zamienić łódzki Widzew na FC Nürnberg. W Niemczech nie wyszło, a po piłkarza zgłosiła się Wisła Kraków. Klub z Małopolski „odbudował” piłkarza, a ten wrócił do naszych sąsiadów. Po miesiącu, w lipcu 2015 roku napastnika wykupił Ruch Chorzów i ten transfer okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Stępień ponownie strzelał i asystował, a to zaowocowało ponownym transferem za granicę. Tym razem padło na FC Nantes, w którym na początku grał pierwsze skrzypce. Z biegiem czasu jego pozycja słabła, a kilka tygodni temu postanowił udać się na wypożyczenie do włoskiego Chievo. Życzymy powodzenia!

 

Takich przykładów jest bez liku. Do tego grona można dopisać takich graczy jak Jakub Wawrzyniak (kiedyś Grecja, Rosja; dziś Lechia), Marcin Robak (kiedyś Turcja; dziś Śląsk), Jan Mucha (kiedyś m.in. Everton; dziś Bruk-Bet Termalica Nieciecza), czy Patryk Małecki (kiedyś Turcja, dziś Wisła). Gdyby każdy z tych piłkarzy mógł cofnąć się w czasie najpewniej podejmował by inne decyzje. Trzeba żyć jednak teraźniejszością i korzystać z tego, że pomimo nieudanych prób za granicą, można cieszyć swoją grą nas-obserwatorów najlepszej ligi świata.

Komentarze1
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
29
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]