Lis
08
2018
Skomentuj

Geniusz czy przekleństwo? Tłusty Czwartek #23

Spoglądając w kalendarz, większość z Was nachodzi smutna konkluzja - nieubłaganie zbliża się koniec 2018 roku... Listopad, jako miesiąc zadumy, skłania nas do wielu refleksji. Dla sporej grupy z Was był to zapewne szczęśliwy rok, dla innych może trochę mniej - kwestia wartościowania życiowych priorytetów. Jednak mnie, jako fana piłki nożnej, od dobrych kilku miesięcy trapi pewien dysonans. Myślę, że nadszedł czas, aby zastanowić się i pochylić nad pewnym tematem, który od dawna zaprząta umysły ludziom. Oczywiście nie stanie się to ani dziś, ani za rok, ale warto zdać sobie sprawę, że w perspektywie kilku lat może nadejść ten moment, w którym Lionel Messi i Cristiano Ronaldo wyślą krótki, ale w pełni czytelny dla wszystkich fanów piłki nożnej komunikat: „Adios!"

Wiem, że wiele osób wypiera ze swojego umysłu przekonanie, iż ci dwaj wielcy współczesnej piłki zakończą kariery. Ale co wtedy? Jak duże oddziaływanie na funkcjonowanie kolektywu może mieć odejście jednostki wybitnej? I w końcu najważniejsze – jak cienka jest granica między geniuszem a przekleństwem? 

Wstęp troszkę mi się wydłużył, więc na opóźnione „Dzień dobry, moje misie kolorowe" warto postawić pewną mało popularną wśród sympatyków Barcelony tezę. Oczywiście, możecie się z nią nie zgodzić – nie mam z tym najmniejszego problemu. Nie chcę, aby ktokolwiek uznawał to za jedyną prawdę objawioną. Skłaniałbym się raczej ku opcji wciągnięcia Was w dyskusję, podjęcia jakiejkolwiek refleksji. Fajnie jest konfrontować swoje tezy z innymi ludźmi, jakkolwiek głupie one by nie były. Długo zastanawiałem się, czy warto podejmować ten temat, ale odnoszę wrażenie, że [POCZĄTEK TEZY] na płaszczyźnie sportowej odejście Ronaldo z Realu o wiele bardziej zaboli kibiców „Królewskich", aniżeli fanów Barcelony odejście Messiego. [KONIEC TEZY] Odważnie, nieprawdaż?

Już widzę, jak Mesziści pienią się przed klawiaturą: „Ale jak to, Meszi jest niezastąpiony, co on pierdoli!" Dobrze, na chwilę Was uspokoję, ale tylko na chwilę! Jeśli przeczytałeś uważnie akapit wyżej, to na pewno rzuciło Ci się w oczy sformułowanie „na płaszczyźnie sportowej". Już ochłonąłeś? Cieszę się mordo, piąteczka! Wracając do clue, możemy się spierać w wielu kwestiach, ale jedno jest pewne: „Na płaszczyźnie emocjonalnej – to w Barcelonie będzie o wiele smutniej". Messi w Katalonii to swoisty bóg, każdy go tam szanuje, na meczach z wielką estymą skandowane jest jego nazwisko. Cała ta otoczka wokół tego piłkarza robi niespotykane wrażenie. Ktoś spyta: ale dlaczego? To proste, bo to jest swój chłop. Większość swojego życia spędził w stolicy Katalonii, przeszedł wszystkie możliwe szczeble juniorskie, aż w końcu zawitał w seniorskiej drużynie. Identyfikuje się z wartościami, które są sprawą nadrzędną w Barcelonie. To ludziom wystarczy.

Po drugiej stronie barykady mamy do czynienia z najemnikiem - genialnym, niesamowitym, ale tylko najemnikiem. Taki typ człowieka ma to do siebie, że kompletnie nie przywiązuje się do barw, które reprezentuje. Dziś jestem tu, jutro mogę być gdzie indziej... Z uwagi na to ciężko przywiązać się emocjonalnie do takiego piłkarza, który w każdej chwili może odejść z Twojej ukochanej drużyny. I dokładnie takie zjawisko zaobserwowałem wśród kibiców „Los Blancos". Odszedł? No trudno, życie toczy się dalej. Wielu z nich nawet się ucieszyło, co w sumie mnie jakoś specjalnie nie dziwi. Cieszy mnie to, że niektórym też spadły klapki z oczu. Każdy z nas doskonale zdawał sobie sprawę jaki jest Ronaldo, więc tym bardziej dziwi mnie ten jazgot, że tak naprawdę on taki w Realu nie był. Był, jest i będzie taki, co jest równie oczywiste, jak to na którą nogę schodzi Arjen Robben.

I jakbym mógł zapomnieć o crème de la crème sytuacji! Jakie to piękne, gdy ubóstwiany przez wielu sympatyków Realu piłkarz odchodzi do innego klubu, a ci nagle krzyczą: „Ej w sumie ten Ronaldu nie był taki szuper, tak naprawdy to najleprzy zawsze był Luka Modricz. Dajta mu te pozłacaną pike!" No cudeńko – uwielbiam to! Ból dolnej części pleców potrafi jednak przysłonić racjonalne myślenie.

Zaraz ktoś mi napisze: „Pabiano, co Ty za przeproszeniem pieprzysz? Gdy Messi był na ławce, to Barca zwykle odwaliła jakiś ryż, a on potem musiał wchodzić w drugich połowach ratować wynik!" Szczerze? Takim argumentem można sobie przetrzeć muszlę klozetową. Na stopień wpływu poszczególnych zawodników na grę zespołu zawsze należy patrzeć długofalowo. Wyciąganie wniosków z jednego dnia mija się z celem i już Wam tłumaczę czemu. Mając do dyspozycji takiego piłkarza, istnieje szansa, że w Twojej głowie zacznie się kalkulacja: „No w sumie jest chujowo, ale Leo zaraz wejdzie i uratuje sytuację" i to nie jest jakiś wymysł, tylko autentyczne sytuacje.  Niejednokrotnie Alexis Sanchez o tym mówił, że najlepszą taktyką było oddanie piłki Messiemu i obserwacja z boku z jego poczynań. No to jeśli piłkarze tak kalkulują, to do cholery o czym my mówimy?! To jest patologiczna sytuacja, która doprowadza Cię do uzależnienia od jednostki. Przestajesz dawać z siebie maksimum możliwości, bo wiesz, że ktoś coś za Ciebie zrobi. Gdy na chwilę wyciągniesz z układanki taki istotny element to normalne, że „mechanizm" zawyje, utraci stabilność i płynność. Jeśli stanie się to naturalnie, nie wiem, przez kontuzję, czy odejście z drużyny to zespół po jakimś chwilowym kryzysie na pewno odzyska jakość, a sytuacja wymusi na większej liczbie zawodników odpowiedzialność za wynik oraz zwiększy zaangażowanie.

Czemu uważam, że Barcelona straci mniej niż Real? Tu nie będę zbyt odkrywczy. Barcelona od paru okienek prowadzi o wiele lepszą politykę kadrową od „Królewskich" i generalnie zgodzimy się, że ma mocniejszy zespół. Jeśli ktoś już zaczyna protestować, polecam sprawdzić wynik ostatniego El Clasico. Jeśli nie ostatniego, przelećcie ostatnie pięć lat. „Uuuuu, klasyki to gunwno, zobacz lige miszczuf!" Kolejne pudło, piłka i generalnie sport ma to do siebie, że nie zawsze wygrywają najlepsi tylko ci, którzy w danym okresie mieli lepszą dyspozycję, więcej szczęścia etc. Jest to niewątpliwie paradoks na skale światową, bo Real na luzaku wygrywał Ligę Mistrzów, ale dla równowagi notorycznie obskakiwał wpierdol w lidze i Klasykach. Do dziś nie jestem w stanie racjonalnie sobie tego wytłumaczyć. Niby taka dominacja, ale, kurwa, nie do końca.

Jeśli dalej uważasz, że po Messim „Blaugrana" zdechnie, to wyobraź sobie, że miał on marginalny udział w dwóch największych zwycięstwach w ostatnich latach nad Realem. To nie jest tak, że świat się zawali, gdy Leo odejdzie. Życie nie znosi próżni, sytuacje kryzysowe kreują następne gwiazdy, kolejnych wielkich piłkarzy. Dziś jest Lionel Messi, jutro może być Malcom czy Dembele. Należy doceniać geniusz Argentyńczyka, ale nie ma sensu twierdzić, że jego odejście będzie końcem czegokolwiek: odchodzili przecież już Puyol, Iniesta, Xavi i jak widać życie toczy się dalej. Emocjonalnie na pewno nas to zaboli, ale sportowo rany zagoją się prędzej czy później.

Tak więc czy zasadne jest stwierdzenie, że jednostka wybitna może być zarówno szczęściem, jak i w pewien sposób przekleństwem? Oczywiście, że tak! Ta granica jest cholernie cienka i w tym momencie doświadcza tego Real i reprezentacja Argentyny. Teraz wskaże Wam tę subtelną różnicę, która w moim odczuciu potwierdza słuszność tezy, którą postawiłem na początku. Messi jest wyjątkowy i co do tego nie ma żadnych wątpliwości, ale to nie jest ten sam piłkarz, co kilka lat temu. Dziś porusza się w zupełnie innych sektorach boiska, bierze na siebie ciężar za rozgrywanie piłki. Gdy takiego faceta odłączysz od gry, to Twoi partnerzy mają przesrane. Przykład? Mecz w Rzymie, tutaj podopieczni Eusebio di Francesco genialnie odizolowali Messiego od gry, czego konsekwencją była beznadziejna gra i wypięcie pośladków z wywieszoną białą flagą. Ale takiego gracza o wiele łatwiej zastąpić, gdy pozyskasz przykładowo czterech ciut słabszych piłkarzy, ale dających o wiele więcej alternatyw przy rozgrywaniu. To nic odkrywczego, że łatwiej zatrzymać jednego geniusza niż kilku świetnych zawodników.

W Madrycie sytuacja jest zgoła inna. Ronaldo nie odpowiadał za fazę kreacji, on był tym egzekutorem z instynktem kilera. Faceta z taką skutecznością i takimi umiejętnościami jest unikatem na skale światową. No weź i znajdź kogoś o podobnych umiejętnościach. Nie ma? No coś Ty! Takiego piłkarza o wiele trudniej zastąpić o czym dobitnie przekonuje się Real. Chociaż w sumie może warto próbować go zastąpić, a nie ściągać Mariano... Szanujmy się. „Los Blancos” z Ronaldo byli w pewien sposób tworem idealnym: Modrić robił grę, a CR wykańczał kolejnych rywali. Wszystko grało, jak w szwajcarskim zegarku. Kto ma go zastąpić? Benzema? Bądźmy poważni. Bez wzmocnienia pozycji się po prostu nie obejdzie. Aż tak chyba nie wierzycie w młodego Mariano.

Barcelona od zarania dziejów swoją filozofię gry opierała na kolektywie - dobro jednostki nie miało żadnego znaczenia i dzięki temu osiągała największe sukcesy w historii. Zaś w przypadku Realu - największe sukcesy przypadały w czasach wielkich i galaktycznych piłkarzy. Subtelna różnica, co nie? Możecie się ze mną zgadzać bądź nie. Kwestia pojmowania futbolu i wyciągania wniosków. Jedno jest pewne: dni, w których obaj Panowie powiedzą "pas", będą jednymi z najsmutniejszych w historii futbolu. Pożegnamy wtedy prawdopodobnie dwóch największych piłkarzy wszechczasów. Geniuszy, rekordzistów, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Może to banalne i trywialne, ale życie toczy się dalej, odchodzą wielcy, na ich miejsce przychodzą kolejni i tak się to kręci. Możecie być spokojni, Świat się nie zatrzyma...

*Cały cykl felietonów Tłusty Czwartek, mojego autorstwa ma charakter subiektywny. Biorę na siebie 100% odpowiedzialność za wszystko co się w nich znajdzie – w końcu Footroll z założenia ma charakter opiniotwórczy.

[ZOBACZ TEŻ: Ramos znowu to zrobił! Tłumaczenie jest najlepsze xD]

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]