
Schalke się przebudziło!
W niedzielny wieczór Bundesliga uraczyła nas prawdziwym meczychem! Schalke pokonało na swoim stadionie Wolfsburg 2:1, przy czym ich gra w końcu mogła się podobać! Cuda podziały się na Veltins Arenie, ale o tym za chwilę...
Składy:
- Schalke: Nübel - Caligiuri, Sané, Nastasic, Oczipka - Stambouli, Rudy - Uth (90' Wright), McKennie (90+1' Serdar), Schöpf - Skrzybski (90+3' Kutucu)
- Wolfsburg: Casteels - William, Knoche, Brooks, Roussillon - Arnold - Gerhardt (87' Malli), Rexhbecaj (72' Brekalo) - Steffen (84' Klaus), Mehmedi - Weghorst
Bramka
W tym tytule nie chodzi o pierwszą bramkę zdobytą przez gospodarzy, ale o posadę bramkarza w tym meczu. Ralf Fährmann został zdegradowany do roli golkipera rezerwowego ze względów sportowych. Była to dość odważna decyzja, bo w jego miejsce wszedł niegrający prawie wcale 23-letni Alexander Nübel, który... zaliczył bardzo dobre spotkanie. Niemiec obronił 5 strzałów, z czego jeden z nich został sparowany na rzut rożny po akcji sam na sam. Yannick Gerhardt zachował się co prawda w tej sytuacji jak junior i strzelił prosto w bramkarza Schalke, ale nie można umniejszać tu zasług Nübela, bo w końcu wyszedł do tej piłki, a nie stał w bramce jak dzban.
Karny
Szybko w tym meczu zostaliśmy uraczeni bramką, bowiem już w 9. minucie Daniel Caligiuri pokonał bramkarza "Wilków" z rzutu karnego. William sfaulował Alessandro Schöpfa w polu karnym, a Niemiec włoskiego pochodzenia podszedł do jedenastki i strzelił bardzo pewnie. W sumie to tyle co można powiedzieć o tej bramce, więc no... Długo na wyrównanie czekać nie musieliśmy, bo Elvis Rexhbecaj (o mój Boże co za nazwisko...) dobił strzał Admira Mehmediego. Szwajcar trafił w słupek i piłka odbiła się prostopadle do linii końcowej boiska - idealnie do dobitki. Młody Niemiec musiał tylko uderzyć w piłkę, bo bramka była praktycznie pusta. Generalnie to pierwsza połowa była taka jak cały sezon Schalke do tej pory - bezbarwna. Akcje kończyły się podaniami do obrońców rywali, czy też rzutami rożnymi. Piłka za nic nie chciała się kleić obydwu ekipom. Wszystko wskazywało na to, że druga połowa będzie taka sama, o ile nie gorsza, a tu proszę...
Piękne Schalke
Dawno nie byliśmy świadkami tak grającego Schalke! Naprawdę można powiedzieć, że gospodarze grali ładny futbol w drugiej połowie i zdominowali swoich rywali. Nie sądziłem, że nastąpi to jeszcze za kadencji Domenico Tedesco, ale się myliłem. Co prawda nadal było dużo niedokładności i ich napastnicy byli nieskuteczni, ale od czego mają Caligiuriego? Niemiec włoskiego pochodzenia dał trzy punkty swojej drużynie strzelając pięknego gola w 78. minucie gry. Przypomnijmy, że gra on na prawej obronie. Bohater tego meczu zszedł do środka, złamał z prawej nogi na lewą i uderzył tuż pod poprzeczkę, a Koen Casteels nie miał nic do gadania. Defensor Schalke został wybrany graczem meczu już nie pierwszy raz w tym sezonie, choć trzeba mu przyznać, że to on nie upilnował Rexhbecaj (eh) w akcji bramkowej.
Potulne Wilki
Gracze Wolfsburga byli dziś bardzo nijacy, a to może być skutkiem braku Daniela Ginczka. Bruno Labbadia znalazł sposób na odbudowę swojego zespołu poprzez grę dwoma topornymi napastnikami, a kiedy jeden z nich doznał kontuzji, wszystko się posypało. Ciekawe jak potoczyłyby się losy tego meczu, gdyby Niemiec był na boisku. Ano i Kuba Błaszczykowski odszedł z zespołu, więc teraz będzie im o wiele ciężej z wygrywaniem meczów... (żart)