
Kovac nadal nie może być pewny swojej posady
Wiecie, co stało się wczoraj. Bayern rozbił Borussię Dortmund 5:0 i tutaj nie ma o czym za bardzo gadać - chociaż najciekawsze wątki i komentarze po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Po imponującym występie wydawałoby się, że trener Niko Kovac postawił kolejny duży krok w stronę pozostania w Bawarii, ale... nic bardziej mylnego.
Nie od dziś wiadomo, że przyszłość Kovaca stoi pod znakiem zapytania. Z różnych powodów - głównie kadrowych - mówi się o tym, że mamy do czynienia z najsłabszym Bayernem od lat, a swoje w tej kwestii ma do powiedzenia właśnie Chorwat, który nie jest złym trenerem, ale najwyraźniej niewystarczająco dobrym na taki klub. Słabość monachijczyków uwydatniła się w tym sezonie już kilkukrotnie, głównie jesienią i choć teraz mistrzowie Niemiec znowu są na czele tabeli (z punktem przewagi nad Borussią), to nic jeszcze nie jest ustalone.
Nadal nie wiadomo, czy to Kovac obejmie Bayern, który latem przejdzie największą od lat przebudowę i czy to on dostanie zadanie poprowadzenia nowej drużyny. Wiele mówiło się o tym, że 47-letni trener nie ma autorytetu w monachijskiej szatni, że nie potrafi dotrzeć do piłkarzy, często krytykowany był styl gry drużyny i brak pomysłu. Rozbijając Dortmund 5:0 Chorwat dał pewien sygnał, że potrafi sprawić, aby jego zespół grał ofensywnie, efektownie i dominująco, ale prezes klubu, Karl-Heinz Rummenigge, stonował optymizm, który mógł wylać się po takim występie.
Nikt w Bayernie nie ma zagwarantowanej pracy. Taką mamy tutaj zasadę, każdy sobie musi na to zasłużyć. Każdy musi radzić sobie z presją, która tu panuje, bo jeśli tego nie robi, oznacza to, że jest w złym klubie.
Dwumecz Ligi Mistrzów z Liverpoolem mnie zawiódł, byłem sfrustrowany. W rewanżu nie zostawiliśmy serca na boisku, nie zagraliśmy odważnie. Powinniśmy zaatakować, tak jak zrobiliśmy to wczoraj. Styl gry Bayernu zawsze był ofensywny i dominujący.
To, co działo się w październiku i listopadzie, było sprokurowane na własne życzenie. Trener rotował całym składem. Zawsze można rotować, ale jeśli się przesadzi, wtedy cała struktura przestaje być wyraźna. Ja osobiście jestem fanem jedenastki złożonej z najlepszych zawodników.
Myślę, że klub traktuje go (Kovaca - przyp. red.) fair. Mieliśmy wspaniałe dziesięć lat, zdobywaliśmy dublety, Jupp Heynckes zdobył tryplet, zawsze byliśmy w półfinale Ligi Mistrzów. To bardzo trudne, żeby wejść w takie buty, dla takiego młodego trenera to nie jest łatwe.
Przeanalizujemy wszystko, gdy sezon dobiegnie końca. Był etap, kiedy pojawiało się mnóstwo krytyki, w końcu mieliśmy 9-punktową stratę. Ale jak powiedziałem, nikt nie ma gwarancji na pracę w Bayernie. Naszym celem jest zdobycie dubletu.
Gdyby Kovac przegrał z Borussią, bardzo przybliżyłby się do drzwi wyjściowych. Po takiej demolce, co logiczne, odsunął się od nich. Już przed meczem nastroje były raczej takie, że Chorwat bliższy jest pozostania w Bayernie, bo na wiosnę wyniki - i często także styl - bronią go. W dodatku rynek trenerski jest teraz raczej ubogi w potencjalnych kandydatów do objęcia takiego giganta, no bo chyba nie wyobrażacie sobie Jose Mourinho trafiającego do Monachium. Tak czy siak trzeba jeszcze poczekać, bo wcale nie jest powiedziane, że Bawarczycy ostatecznie zatryumfują w Bundeslidze. Mają tylko punkt przewagi nad BVB i sześć kolejek do końca. Terminarz nieco prostszy ma Borussia, tym bardziej że Bayern w ostatnich dwóch kolejkach będzie się mierzył z niezwykle trudnymi przeciwnikami - RB Lipskiem i Eintrachtem Frankfurt.