
Ile baniek pęknie latem w Monachium?
Lucas Hernandez? Jest. Benjamin Pavard? Done. Jann-Fiete Arp? Klepnięty. Leroy Sane? OFICJALNIE działamy, o czym pisaliśmy TUTAJ. Bayern Monachium pracuje na rynku transferowym tak imponująco, jak nie działał już od wielu lat i z każdym miesiącem zaskakuje drogowców. Pierwotnie mówiono, że latem będą mogli wydać 200 mln euro, ale jakby to wszystko zsumować... To może wyjść jeszcze więcej!
Część z Was może stwierdzić, że nawet jeśli Bayern wyda 250-300 mln euro, to i tak nie będzie to nie wiadomo jaka rewelacja w porównaniu z klubami Premier League. Trzeba jednak pamiętać o tym, że niemieckie kluby nie szastają tak kasą jak Brytole czy szejkowie, bo: a) nie chcą; b) nie mogą; c) oba. Bawarczycy są po prostu wstrzemięźliwi z natury i za nowe zakupy płacą oszczędnie, choć jeśli chodzi o pensje, to tam akurat nie oszczędzają. Ile więc w takim razie Bayern płacił w ostatnich LETNICH okienkach transferowych za swoje nowe nabytki?
- 2018: 0
- 2017: 103,5 mln
- 2016: 70 mln
- 2015: 86,5 mln
- 2014: 53,4 mln
- 2013: 62 mln
- 2012: 70,3 mln
- 2011: 52,1 mln
- 2010: 0
- 2009: 75,7 mln
I tak dalej... Tylko raz wydali ponad 100 mln euro, a było to 1,5 roku temu, dlatego warto wspomnieć, że już teraz, na ten moment mają wydane 118 mln euro. W maju. A to jeszcze nie koniec, bo wiadomo, że na Allianz Arenę przyjdą jeszcze przynajmniej jeden skrzydłowy i najpewniej ktoś do środka pola. Sane mógłby rozwiązać ten pierwszy kłopot, ale... za ile? City zapłaciło za niego w 2016 roku 50 mln euro, więc ile Niemiec kosztowałby teraz? Tym bardziej że Uli Hoeneß nie chce przekraczać granicy 80 mln euro wydanej na Hernandeza. Na razie media milczą w tej kwestii, ale piszą za to o 70 mln euro za Rodriego z Atletico.
Zarówno "kicker", jak i "Sport Bild" - dwa wybitne źródła jeśli chodzi o transfery w Niemczech - doniosły zgodnie o zainteresowaniu Bayernu hiszpańskim pomocnikiem. 70 mln euro to nie jest kwota z tyłeczka, ponieważ tyle właśnie 22-latek ma mieć wpisane w klauzulę odstępnego, na którą już ochoczo patrzą także inni giganci europejscy. Manchester City, Real Madryt, Barcelona - oni wszyscy (i nie tylko oni) chcieliby mieć w składzie zawodnika, który z charakterystyki boiskowej jest trochę podobny do Serio Busquetsa. Taka cena na pewno ich nie odstraszy, bo Rodri bardzo rozwinął się przez ten jeden sezon w Atletico, do którego trafił ponownie po trzyletnim pobycie w Villarrealu. Opinię wyrobił sobie znakomitą.
Christian Falk ze "Sport Bilda" napisał o tym, że temat Hiszpana w Monachium jest poważny, a dyrektor sportowy FCB, Hasan Salihamidzić, jest w Madrycie z nieznanych jak na razie powodów - tajemnica. Wszystkie klocki układają się w jeden miecz świetlny i można przypuszczać, że kombinuje nad transferem pomocnika, ale co mu z tego wyjdzie? Trudno wieszczyć, bo "Brazzo" radzi sobie na swoim stanowisku różnie - raz lepiej, raz gorzej. Jeśli jednak udałoby mu się klepnąć tę transakcję, koszty transferowe Bayernu wyniosłyby już 188 mln euro, a... trzeba jeszcze przecież kupić skrzydłowego! Wydaje się więc, że faktycznie Bawarczycy przebiją tego lata granicę 200 mln euro, ale na jakiej kwocie się zatrzymają? Ile kosztowałby Sane? Co z Callumem Hudsonem-Odoim, którego Salihamidzić tak bardzo ubóstwia? Kasa, misiu, kasa...