
OFICJALNIE: Lipsk wygrał walkę o Timo Wernera!
Kontraktowych doniesień z Bundesligi ciąg dalszy! Wcześniej pisaliśmy TUTAJ o tym, że Robert Lewandowski wkrótce przedłuży swoją umowę z Bayernem Monachium. Teraz doszedł do tego większy hit związany z Timo Wernerem i RB Lipsk. Zdaniem "Bilda" Niemiec jednak zostanie w swoim obecnym klubie, co jeszcze nie tak dawno wydawało się prawie niemożliwe. Potwierdzenie tej informacji może przyjść w każdej chwili!
AKTUALIZACJA: No i potwierdzili! Werner do 2023! Co ciekawe, klauzula odstępnego - wg "kickera" - ma wynosić ledwie 30 mln euro.
Sprawa z Wernerem ma się tak, że jego kontrakt z RasenBallsportem wygasa za rok, w czerwcu. Klub składał mu oferty, oferował podwyżki, ale w końcu dotarł do granicy, której nie mógł już przekroczyć, a która nie zadowalała szybkonogiego napastnika. On miał w głowie swój plan, nazywający się Bayern Monachium. Bawarczycy faktycznie byli nim zainteresowani, ale oferowali Lipskowi śmieszne pieniądze, nawet nie 30 mln euro, podczas gdy "Byki" chciały ponad 60 za swoją gwiazdę. A Bayern - jak to Bayern - stwierdził, że jednak nie będzie tyle wykładał i poczeka sobie do przyszłego roku, kiedy Werner będzie do wzięcia za darmo.
Niemiec stwierdził, że w sumie to okej. Może poczekać, bo tak nakręcił się na to Monachium, że nie widział już innej opcji. Był w stanie poczekać. Sęk w tym, że z czasem Bawarczykom zaczęły sypać się kolejne opcje transferowe, również w kwestii skrzydeł, które Werner mógłby bez problemu obstawić (razem z atakiem). Szukali, kombinowali, pojawiały się nowe nazwiska, a wśród nich... nie było piłkarza Lipska. Wiadomo, kasa kasą, ale Bayern z czasem zaczął po prostu wątpić w jakość wychowanka Stuttgartu, co było w pełni zrozumiałe. Werner może i jest szybki, ale technicznie uzdolnionym to nazwać go nie można. W dodatku RB postawił sprawę jasno - albo odchodzisz teraz i dostajemy za ciebie hajs, albo przedłużasz kontrakt, albo przez następny sezon wegetujesz.
Zawodnikowi zaczynało robić się gorąco, bo istniało ryzyko, że zostanie w Lipsku odsunięty. Zerkał w stronę Monachium, ale tam jakby o nim zapomnieli, urwali kontakt i zainteresowanie, przez co Werner zaczął irytować się ciągłym oczekiwaniem - zresztą nie on jeden, bo na opieszałość działań Bawarczyków (a przede wszystkim dyrektora sportowego Hasana Salihamidzicia) narzekał oficjalnie chociażby Hakim Ziyech z Ajaksu. Bayern uznał chyba za pewnik, że reprezentant Niemiec przyjdzie do nich w 2020 roku za darmo, co byłoby akurat świetnym dealem z ich strony. Można mieć wątpliwości co do umiejętności 23-latka, no ale jeśli przyszedłby za free...
W międzyczasie Lipsk cały czas próbował przekonać swoją gwiazdę do podpisania nowej umowy. W klubie pracę zaczął trener Julian Nagelsmann, o którym Werner swego czasu powiedział, że chciałby z nim przez co najmniej rok popracować. Nowy szkoleniowiec po pierwszej kolejce stwierdził, że chciałby, aby napastnik pozostał w jego drużynie i... najwyraźniej jego prośba zostanie spełniona! Czekamy na oficjalne potwierdzenie i na potencjalną reakcję z Bawarii. W końcu przedłużenie kontraktu przez Wernera będzie oznaczało, że pozycja Lipska w negocjacjach będzie jeszcze mocniejsza, a Bayern nikogo za darmo od nich nie dostanie.
Myślę, że gdyby Bayern go rzeczywiście chciał, to by już dawno był w Monachium, a tak... Odrzucony. Skoro pisało się o zainteresowaniu klubów pokroju Valencii czy Milanu, to nie ma co się zdziwić, że wolał zostać u Julka i przede wszystkim w Niemczech.
— Maciek Zaremba (@ZarembaMac) August 25, 2019