
OFICJALNIE: Konoplyanka wraca na Ukrainę!
Niewielu Brytyjczyków znajdziemy na boiskach Europy, tak samo jak niewielu jest piłkarzy z Rosji czy Ukrainy, którzy udają się na Zachód. Jasne, zdarzają się jednostki, które dają radę i wybijają się, ale takie przypadki są jednak rzadkością. Yevhen Konoplyanka udowodnił, że nie każdy Ukrainiec jest stworzony do gry w Hiszpanii czy Niemczech.
Mówiąc wprost - Kono wrócił do domu z podkulonym ogonem. Jego nowym klubem na najbliższe 3 lata został Szachtar Donieck, którego barw wcześniej NIE reprezentował. Swoje pierwsze kroki w poważnej karierze stawiał w Dnipro Dniepropietrowsk, grał z nimi nawet w finale Ligi Europy, ciągnął grę reprezentacji Ukrainy, czym w 2015 roku zachęcił andaluzyjską Sevillę. Za darmo przeniósł się nad wschodnie wybrzeże Hiszpanii, ale już po roku został tam skreślony. Grał regularnie, bo wystąpił aż w 54 spotkaniach swojego jedynego sezonu w LaLiga i okolicach, zdobył 9 goli i 9 asyst, ale nie należał do grona wyróżniających się piłkarzy. Efekt? Schalke.
W Gelsenkirchen to już w ogóle była tragedia. Na palcach jednej ręki można by zapewne policzyć pozytywne i efektywne przebłyski ukraińskiego skrzydłowego, który najczęściej nie dawał nic drużynie. Fajnie było powspominać czasy Dnipro, ale liczyło się tu i teraz, a w tej czasoprzestrzeni Konoplyanka prezentował się po prostu źle, choć kontrakt miał jeden z najwyższych w drużynie (gdy już podpisał umowę z S04, bo najpierw był tam wypożyczony). Oczywiście w złapaniu formy nie pomagał mu (ani nikomu innemu) fakt, że trenerem Schalke był Domenico Tedesco, preferujący ultradefensywny i antyfutbolowy styl gry.
Pozostaje życzyć Yevhenowi powodzenia. W Europie wytrzymał 4 lata i już pewnie do niej nie wróci. 29 września skończy bowiem 30 lat.
⚒ Welcome to Shakhtar, @kono10official! ⚒
— FC SHAKHTAR ENGLISH (@FCShakhtar_eng) September 2, 2019
Yevhen Konoplyanka signed a 3-year deal with our club.
Transfer details: https://t.co/ny9qW3qyaY. pic.twitter.com/Imlpn3PxjU