
Joao Amaral usunięty z listy Lecha - rzecznik wyjaśnia!
W Lechu nie dzieje się dobrze. W Lechu dzieje się fatalnie! Tu rewolucja, tam zmiana trenera, nienawiść kibiców, a gdyby tego było mało, usunięcie z listy zawodników gracza, który przed sezonem był typowany na gwiazdę całej ligi.
Zaciąg portugalski mógł się naprawdę podobać. Już w jednym z pierwszych spotkań Pedro Tiba zaprezentował nam gola zdobytego przewrotką, a Joao Amaral z niektórych obrońców robił wiatrak. To dawało nadzieję, że polskie drużyny w końcu coś zdziałają na arenie międzynarodowej. Nadzieje te były jednak złudne, a z biegiem czasu zawodnicy, którzy mieli odgrywać rolę gwiazd nie tylko zespołu, ale również całej ligi, zaczęli się wtapiać w tłum średniaków. Przed rozpoczęciem sezonu nikomu nie przyszłoby do głowy, że któryś z Portugalczyków nie będzie w stanie przebić się do podstawowej jedenastki. Jak pokazał czas, wszystko jest możliwe.
Nie jest to koniec problemów Portugalczyków występujących w Lechu Poznań. Jak podaje Paweł Mogielnicki na Twitterze, "Kolejorz" zdecydował się na wypisanie Joao Amarala z listy zawodników uprawnionych do gry w Lotto Ekstraklasie. Oznacza to jedno. Atakującego poznańskiego zespołu w tym sezonie już nie ujrzymy, lecz patrząc na sytuację Lecha wiele wskazywałoby na to, że Amaral w tym momencie znalazł się na wylocie z klubu.
Lech wykreślił João Amarala z listy uprawnionych do Ekstraklasy. Zawodnik wciąż jest uprawniony do rozgrywek III ligi.
— Paweł Mogielnicki (@mogiel90) May 1, 2019
Całą sytuację wyjaśnia jednak rzecznik prasowy Lecha Poznań, Maciej Henszel, bez którego ten klub prawdopodobnie by zginął. Z jego informacji wynika, że usunięcie z listy Amarala jest związane z jego kontuzją, a ze względu na ograniczoną liczbę miejsc, klub zdecydował się na zarejestrowanie innych piłkarzy, którzy będą mogli liczyć ma występy.
Wyjaśnienie jest proste. Lech zgłaszał kolejnych piłkarzy do ESA i nie było miejsc na liście A, więc usunął Joao Amarala, który ma kontuzję barku i na razie nie może grać. Ale w każdej chwili może wrócić na listę, jeśli będzie taka potrzeba.
— Maciej Henszel (@MHenszel) May 1, 2019