.jpg)
Słońce dla beniaminków - echa soboty w PKO Ekstraklasie
Sobota to był dzień, gdzie uważnie przyglądaliśmy się poczynaniom tegorocznych beniaminków. Trzeba jednak przyznać, że terminarz dla ŁKS-u oraz Rakowa był dość niekorzystny, bo w drugiej kolejce nastąpiły wyjazdy do Białegostoku oraz Krakowa. Na papierze faworytami byli gospodarze, ale dzisiejsze mecze udowodniły, że jeszcze nikt nie ma prawa dopisywać sobie kompletu punktów przed początkiem spotkania. Słowa uznania należą się ŁKS-owi za zwycięstwo nad Cracovią, ale Raków również zaplusował swoją postawą w starciu z Jagiellonią.
CRACOVIA - ŁKS 1:2 (90+1' S. Hanca - 16' Ł. Sekulski, 56' M. Rozwandowicz /k/)
Cracovia: Pesković - Rapa, Helik, Jablonsky, Siplak - Cecarić (61' Wdowiak), Gol, Dimun (60' Hanca), van Amersfoort, Pestka (30' Lusiusz) - Lopes
ŁKS: Kolba - Grzesik (78' Bogusz), Rozwadowicz, Sobociński, Klimczak - Bryła (46' Pirulo), Kalinkowski, Wolski, Piątek, Ramirez - Sekulski (68' Kujawa)
Łodzianie na przywitanie z Ekstraklasą otrzymali szansę wykazania się z zespołami grającymi w europejskich pucharach. Pierwsze starcie z Lechią pozostawiło pozytywne wrażenie ze strony podopiecznych Kazimierza Moskala. W przypadku "Pasów" i europejskich pucharów jest to trochę naciągane stwierdzenie, bo zespół z Krakowa zdążył już opaść z rywalizacji w ramach eliminacji do Ligi Europy, ale jeszcze niedawno to był nasz przedstawiciel w Europie. Natomiast, żeby znaleźć poprzednie starcie pomiędzy "Pasami" a "Rycerzami Wiosny" w Ekstraklasie trzeba się cofnąć aż do 2012 roku. To było tak dawno, że po boisku biegali jeszcze tacy piłkarze, jak Marek Saganowski, Maciej Iwański czy Sebastian Szałachowski.
🔔 #CRAŁKS 0:0
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) July 27, 2019
Obie drużyny nie widziały się ponad 7 lat w najwyższej lidze - czas to zmienić 😉 pic.twitter.com/6rCp461CT1
Ten pojedynek był również przedstawiany jako starcie dwóch zgoła odmiennych filozofii sklecenia zespołu. W pasiastej części Krakowa głównie postawiono na piłkarzy z zagranicznego zaciągu, natomiast goście z Łodzi w wyjściowym składzie wystawili zaledwie jednego obcokrajowca. Trzeba jednak pamiętać, że Dani Ramirez jest centralną postacią oraz mózgiem gry ŁKS-u. Hiszpan chwalony jest za swój przegląd pola i potwierdził swoje umiejętności na początku drugiego kwadransa meczu. Były piłkarz Realu Madryt obsłużył Łukasza Sekulskiego świetnym podaniem i były napastnik Jagiellonii otworzył wynik tego spotkania. Nie pozostało nam nic innego, jak cieszyć się z obecności tak kreatywnych piłkarzy jak Ramirez.
Ile wart jest na dziś ten Ramirez? #cralks
— Jarosław (@dirtyjary) July 27, 2019
Przez dłuższy czas zespół Michała Probierza na tle rywala wyglądał jak beniaminek, który nie dostosował się do realiów naszej ligi. "Polski Guardiola" nie boi się jednak szybko reagować na zdarzenia boiskowe i jest w stanie dokonać zmiany jeszcze przed przerwą. Trudny powrót na Kałużę zalicza Kamil Pestka, który nie jest w stanie przystosować się do zadań, jakie są na niego nakładane przez trenera Cracovii. Młodzieżowiec zdecydowanie pewniej radzi sobie pod wodzą "polskiego Mourinho", bo wystarczy sobie przypomnieć jego występy podczas niedawnych mistrzostw Europy do lat 21, gdzie selekcjonerem naszej kadry był Czesław Michniewicz. A tak naprawdę, Michał Probierz tą zmianą przyznał się do błędu, bo lewa pomoc to nie jest naturalne środowisko dla 21-latka. Kłopotów w szeregach Cracovii było o wiele więcej i widać było to po zachowaniu piłkarzy. Przede wszystkim Cornel Rapa dzierżył pierwszeństwo w wygarnianiu swoim partnerom wszystko to, co mu się nie podobało.
TRUUUUUUUUUUDNEEEEEEEEEEEE SPRAAAAAAAAAAWYYYYYYYYYYY#CRAŁKS pic.twitter.com/AiG6Uekbf8
— Adrian Niemczura (@NiemczuraAdrian) July 27, 2019
„To skomplikowane” idealnie opisuje relację Pestki i Cracovii #CRAŁKS
— Kamil Kania (@KamillKania) July 27, 2019
Druga połowa również rozpoczęła się świetnie dla drużyny Kazimierza Moskala. Szymon Marciniak odgwizdał rzut karny dla gości, jedenastkę na gola zamienił Maksymilian Rozwandowicz, a na osłodę strzelcem gola honorowego został Sergiu Hanca. Kibice Cracovii chyba powoli muszą przyzwyczaić się do tego, że ich drużyna zalicza falstart na starcie rozgrywek W poprzednim sezonie zespół z dawnej stolicy Polski na pierwsze zwycięstwo czekał blisko dwa miesiące. Trudno zakładać, by w tym sezonie powtórzył się taki scenariusz, ale kto wie... nasza liga uwielbia nas zaskakiwać. Panie Probierz, być może to czas na kolejny happening podczas konferencji prasowej? Dobrze pamiętamy, jak to się skończyło z doniczką.
Niespodzianka? Nieee... 😉 #CRAŁKS pic.twitter.com/oKGGqtzBDx
— Łódzki Klub Sportowy (@LKS_Lodz) July 27, 2019
Z tego jak zakładamy pressing powinna brać przykład każda drużyna ESA (akcja po której odgwizdany karny dla ŁKS)... Kolejny sezon zaczynamy dramatycznie... Nic się nie zmienia. #crałks
— Mariusz Leśniak (@mario_mkf) July 27, 2019
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - RAKÓW CZĘSTOCHOWA 0:1 (81' Petrasek)
Jagiellonia: Węglarz - Wójcicki, Mitrović, Arsenić, Guilherme - Romanczuk, Pospisil, Imaz (83' Kostal) - Prikryl (74' Juan Camara), Mudrinski, Bida (63' Mystkowski)
Raków: Gliwa - Kasperkiewicz, Szymonowicz, Petrasek - Apolinarski (74' Skóraś), Schwarz, Sapała, Kun - Szczepański (81' Azemović), Brown Forbes, Nouvier (46' Babenko)
Trener Marek Papszun zaszalał jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego, bo totalnie przemeblował wyjściowy skład własnej drużyny. Decyzję o wprowadzeniu korekt na pewno ułatwiła inauguracyjna porażka z Koroną Kielce, ale chyba nikt nie spodziewał takich rozmiarów zmian - tylko formacja defensywna została bez zmian. Ireneusz Mamrot miał spokojniejszą głowę po wyjazdowym zwycięstwie nad Arką Gdynią i w nagrodę wybiegła ta sama jedenastka, którą widzieliśmy nad morzem.
Po pierwszych minutach zauważalna była różnica w grze zespołu spod Jasnej Góry. Podopieczni Marka Papszuna prezentowali się dużo spokojnie i z dużą pewnością można zakładać, że minęła debiutancka trema towarzysząca im podczas meczu rozgrywanego w Bełchatowie. Być może pomogła renoma rywala, bo jednak białostoczanie od dobrych kilku lat należą do czołówki naszej ligi. Jagiellonia radzi sobie w naszej lidze, ale jej piłkarze mają jeszcze pewne problemy z interpretacją nowych przepisów, które weszły w życie wraz z początkiem lipca. W roli głównej Ognjen Mudrinski.
Super przykład nowej zmiany przepisu o rzucie wolnym. Zawodnik drużyny atakujacej musi stać 1m od muru, jeżeli w murze jest minimum 3 zawodników. #JAGRCZ @zawodsedzia @PrawdaFutbolu pic.twitter.com/GzPLpC6ErI
— Tomek Szpunar ZS (@zawodsedziaTS) July 27, 2019
W pierwszej połowie tylko dwa fragmenty są godne zapamiętania. Interwencje w wykonaniu Michała Gliwy oraz Damiana Węglarza uchroniły oba zespoły przed stratą bramki. Więcej pracy przed przerwą miał młodzieżowiec Jagi, ale świetnie sobie radził ze strzałami rywali. Im było bliżej zejścia do szatni, to właśnie Raków był dużo bliższy objęcia prowadzenia. A kibice gospodarzy mogą jedynie być zatroskani, bo ich idole dali się zdominować na własnym obiekcie.
Póki co, Raków prezentuje się lepiej niż Arka ale my mamy Węglarza... Z przodu może coś wpadnie...#JAGRCZ
— Szefos (@Szefos) July 27, 2019
Raków zrzucił szaty faworyta(którym w oczach wielu był przeciwko Koronie) i życie od razu stało się lżejsze. Przyjemnie się to ogląda, bo i Jagiellonia robi swoje. #JAGRCZ #Ekstraklasa
— Szymon Borczuch (@SzymonBorczuch) July 27, 2019
Piętnastominutowa przerwa pozytywnie wpłynęła na zawodników Jagi, którzy starali się jak najszybciej objąć prowadzenie. Pierwsza akcja podbramkowa miała miejsce niespełna 100 sekund po wznowieniu gry, ale piłka po strzale Nemanji Mitrovicia minimalnie minęła bramkę Rakowa. Oba zespoły praktycznie na każdy sposób próbowały stworzyć zagrożenie w polu karnym rywali, ale na posterunku zawsze znajdowali się golkiperzy. To spotkanie naprawdę przyjemnie się oglądało, ale niektórzy mieli pewne obawy co do końcowego wyniku. Jak pokazała przyszłość - zmartwienia były niepotrzebne.
Skończy się 0:0 #JAGRCZ
— Darecki (@MrDariu) July 27, 2019
Dużo lepszej gry należało się spodziewać od drugiej linii Jagiellonii, ale piłkarze Rakowa potrafili bezproblemowo zneutralizować atuty pomocników gospodarzy. Marek Papszun bardzo dobrze ustawił swój zespół pod względem defensywny, ale przez dłuższy czas brakowało skuteczności ze strony ofensywnych piłkarzy. By być jednak sprawiedliwym, prowadzenie piłki nie sprawiało im kłopotu i do pełni szczęścia brakowało jedynie wykończenia.
Jeżeli ktoś się zastanawiał dlaczego Raków Częstochowa miał dać powiew świeżości w ESA to dzisiaj otrzymuje doskonałą odpowiedź. Spokojna gra na małej przestrzeni, szybko i po ziemi. Przyjemnie ogląda się mecz w Białymstoku #JAGRCZ
— Bartek Lis (@lisbartek27) July 27, 2019
Dopiero końcowa faza spotkania przyniosła rozstrzygnięcie i na wysokości zadania stanął Tomas Petrasek. Czech ponownie pokazał, że sfera powietrzna należy do niego i czuje się tam jak ryba w wodzie. Środkowy obrońca wykorzystał swój wzrost (prawie 2 metry!) i strzałem głową zapewnił swojemu zespołowi historyczne zwycięstwo. Ktoś powinien posypać głowę popiołem, bo w szeregach Jagiellonii niektórzy nie odrobili obowiązkowej pracy domowej dotyczącej gry beniaminka z Częstochowy.
Druga kolejka i Raków wraca do schematów z zeszłego sezonu 😉 #JAGRCZ #Ekstraklasa
— Maciej Trąbski (@MTrabski) July 27, 2019
A na koniec dnia zapraszam Was wszystkich na bardziej szczegółową relację ze spotkania rozgrywanego w stolicy Podlasia. Na mecz Jagiellonii z Rakowem wybrał się Piotr Sidorowicz, który wraz z innymi rozpoczynał sezon w Białymstoku. Tekst na pewno pojawi się w niedalekiej przyszłości.
Sezon przy Słonecznej można zaczynać!#JAGRCZ pic.twitter.com/UVs77pdDN5
— Piotrek Sidorowicz (@PiotrSidorowic2) July 27, 2019