Maj
02
2021
Skomentuj

Raków Częstochowa ZWYCIĘZCĄ Pucharu Polski!

Wielki sukces Rakowa Częstochowa stał się faktem! Zespół prowadzony przez Marka Papszuna zapewnił sobie triumf w Pucharze Polski i sięgnął po pierwsze trofeum od momentu awansu na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce. W meczu finałowym rozprawili się z przedstawicielem pierwszej ligi, Arką Gdynia.


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.


Finał tegorocznej edycji Pucharu Polski z pewnością nie był spotkaniem, na które wyczekiwała cała rzesza kibiców, bo choć sam pojedynek miał niezwykle dużą wagę, zestawienie satysfakcjonowało niewielu. W przeciwnych narożnikach stanęły odkrycie tegorocznej edycji Ekstraklasy, Raków Częstochowa i dumny przedstawiciel pierwszej ligi, Arka Gdynia. Szczerze? Prezentowało się dość przeciętnie – tak też się skończyło i toczyło przez zdecydowaną część starcia. Bo zachwyciła jedynie końcówka. 

Powiedzieć, że było dość monotonnie, to tak naprawdę nie powiedzieć nic. Piłkarze Rakowa Częstochowa po zapewnieniu sobie miejsca na podium nieco spuścili z tonu. W ubiegłą środę stracili punkty z Jagiellonią Białystok i przyczynili się do piętnastego w historii mistrzostwa Polski dla Legii Warszawa. Niestety im dalej w las, tym było tylko gorzej. Pierwsze problemy zeszłorocznego beniaminka ujrzeliśmy już przed tygodniem – podział punktów przy Słonecznej był raczej katastrofą, aniżeli wydarzeniem, które zapisze się na kartach historii. No, ale dziś musiało być inaczej. Miał być pełen polot, zaangażowanie, skupienie i w rezultacie sięgnięcie po największe osiągnięcie w historii klubu. 

Wszelkie zapewnienia oczywiście brzmią dobrze. W Częstochowie byli o krok od historycznego tytułu. Tylko to się liczyło. Mówił to papier – na nim zespół Marka Papszuna był jednogłośnym faworytem – tego zdania była również cała rzesza ekspertów, lecz tego typu spotkania niemal zawsze rządzą się swoimi prawami. Mógł wygrać każdy i kto wie, czy przy odrobinie szczęścia z tytułu nie cieszyłaby się Arka Gdynia. Zaraz po rozpoczęciu spotkania fantastycznej sytuacji nie wykorzystał Mateusz Żebrowski. Ten sam, który upolował bramkę otwierającą wynik meczu, nie trafił z zaledwie kilku metrów. Być może to właśnie pudło 25-latka zadecydowało o porażce i zaprzepaszczonej szansie pierwszoligowca.

Nikogo to zapewne nie zdziwi, lecz spotkanie rozgrywane na Arenie Lublin tak, jak przewidywano, toczyło się pod znakiem dominacji Rakowa. Zespół z Częstochowy utrzymywał się przy piłce, terroryzował rywali masą dośrodkowań, by w końcowej fazie meczu w końcu wpisać się na listę strzelców. Jako pierwszy uczynił to Ivi Lopez. Hiszpan zebrał bezpańską piłkę w polu karnym rywali i mocnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Kilka minut później poprawił David Tijanić, zapewniając pierwsze w historii trofeum swojemu zespołowi.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Częstochowa dziś nie zaśnie. Największe wydarzenie stało się faktem, lecz prawdziwych zwycięzców poznaje się nie po tym, jak zaczynają. Drużynę prowadzoną przez Marka Papszuna ocenimy za kilka miesięcy, gdy staną do walki na międzynarodowej arenie. Dziś natomiast nie pozostało nic innego, jak pogratulować i trzymać kciuki za zbliżający się epizod w Europie. 

 

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]