Lip
25
2021
Skomentuj

Mecz sezonu? Za nami. Kozłowski? Pan Piłkarz. Nie było źle!

Był piątek, była sobota, ale ze względu na to, że nic się nie zmieniło, przyszedł również i czas na niedzielę. Ekstraklasa naprawdę nas rozpieszcza. Znów zapowiadało się naprawdę smakowicie. Grało aż trzech z czterech pucharowiczów, do gry wszedł również Górnik Zabrze i zabrakło tylko jednego – w Szczecinie nie zameldował się Lukas Podolski. 


Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!

MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi


1. Pożegnań czas. Gerard Badia odszedł z Piasta Gliwice po siedmiu latach spędzonych w klubie. Na spotkaniu z Rakowem Częstochowa był więc gościem honorowym. Ostatni raz wyprowadził "Piastunki" na boisko stadionu przy Okrzei i został pożegnany przez kibiców, którym przez ostatnie lata dawał masę radości. Szefowie gliwickiego klubu zastosowali też rzadko spotykany manewr i przy okazji rozstania zastrzegli jego dotychczasowy numer. Od dnia dzisiejszego dwudziestka jedynka jest nietykalna. 

2. Pierwsza połowa pod znakiem pięknych bramek. Zapewne niektórzy mogli spóźnić się na tego pierwszego gola w wykonaniu Michała Chrapka, ale naprawdę trzeba zwrócić na niego uwagę. Już w 5. minucie fenomenalnie kropnął z rzutu wolnego, dzięki czemu gospodarze prowadzili. Musieliśmy czekać kilkadziesiąt minut na wyrównanie, ale gdy już przyszło, było naprawdę ładne. Mateusz Wdowiak uderzył z woleja z okolic 18. metra i dał swojemu zespołowi remis. 

3. Panie Patryku, tak się nie strzela. Patryk Lipski miał dziś na nodze piłkę na 3:1 dla Piasta. Uderzył słabo i bramkarz bardzo spokojnie wyłapał jego strzał. Można odnieść wrażenie, że gdyby ten rzut karny został wykorzystany i gliwiczanie prowadziliby dwiema bramkami, mogliby być w miarę spokojni o swoje zwycięstwo. A tak, gdy Vladan Kovacević wybronił "jedenastkę" goście nabrali wiatru w żagle i odwrócili losy meczu. 

4. Z piekła do nieba - Wiktor Długosz bohaterem Rakowa. Młody zawodnik wicemistrza Polski pojawił się na boisku w 63. minucie i nie rozpoczął swojego występu zbyt dobrze. Już po siedmiu minutach sprokurował rzut karny, dzięki czemu Piast stanął przed szansą na podwyższenie prowadzenia na 3:1. Skończyło się to tak, jak napisaliśmy powyżej, a potem występ Długosza był już tylko lepszy. Najpierw sam trafił na 2:2, a po kilku minutach wywalczył karnego, którego na gola zamienił Ivi Lopez. Ogólnie mówiąc, byłego zawodnika Korony Kielce możemy nazwać jednym z największych bohaterów tego starcia.

5. Szymon Czyż? Błysnął i dał nadzieję na przyszłość. Zazwyczaj, gdy widzimy transfer do ekstraklasy z takiego klubu jak Lazio, to od razu możemy stwierdzić, że jest to kozacki ruch. Jednak w tym przypadku należy wstrzymać się z oceną, bo mamy do czynienia z młodym zawodnikiem. No ale nowy zawodnik Warty pokazał dziś swoją dużą jakość piłkarską. Przede wszystkim zanotował asystę, gdy wrzucił piłkę "na nos" Jana Grzesika, ale generalnie było widać, że ma duże umiejętności. Wydaje się, że "Zieloni" nie wyjdą źle na tym ruchu.

6. Kwadrans, który wstrząsnął Wartą. Po pierwszej połowie wydawało się, że przyjezdni mają wszystko pod kontrolą. Prowadzili i nie pozwolili rywalowi na nic w ciągu pierwszych 45 minut. Przecież w tym czasie Śląsk nie oddał ani jednego celnego strzału. Po przerwie jednak coś się zmieniło. Najpierw w 50. minucie prowadzenie wrocławianom dał Robert Pich, a po kilkunastu minutach na 2:1 trafił Erik Exposito. Niby tak krótki czas, a aż tyle się zmieniło.

7. Pokazał się Czyż, a Czyżycki nie chciał być gorszy. Mateusz Czyżycki zmienił właśnie Szymona Czyża i podobnie jak jego poprzednik dał wiele swojemu zespołowi. Gdy było 2:1 dla Śląska, zawodnicy Warty wykonywali rzut rożny i właśnie po nim do siatki trafił wprowadzony wcześniej Czyżycki. W taki sposób zawodnicy z Poznania zapewnili sobie remis i wywieźli punkt z Wrocławia.

8. Podolski nie dojechał. Mecz rozgrywany w Szczecinie już z samej nazwy zapowiadał się całkiem przyzwoicie. Na papierze również prezentowało się dobrze. Przepis na zadowalające zakończenie niedzieli był jednak prosty. Wystarczyło, że po dwóch stronach barykady stanęły dwa niezłe zespoły, a w jednym z nich widniało nazwisko mistrza świata. Pogoń Szczecin rozpoczęła właśnie wyścig o powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu. Po obejrzeniu tego pojedynku można stwierdzić, że taki scenariusz faktycznie jest możliwy.

Zespół Kosty Runjaicia znów jest bardzo konkretny i nie zamierza się patyczkować. Przy odrobinie szczęścia ponownie pójdą po swoje. Piłkarze Górnika? Najchętniej zaczęliby wszystko od nowa. Zakończony przed dwoma miesiącami sezon nie był najlepszy w ich wykonaniu. Zatrudniono więc nowego szkoleniowca, doszło do kilku przetasowań w kadrze i co najważniejsze, słowa dotrzymał Lukas Podolski. Wielokrotny reprezentant Niemiec trafił do Zabrza ledwie kilkanaście dni temu. Zgodnie z przewidywaniami do Szczecina jednak nie dojechał. Pozostał w klubie i to właśnie tam, na miejscu rozpoczął przygotowania do trwającego już sezonu. – Lukas nie jest jeszcze gotowy. Chce dobrze się przygotować i pomóc drużynie pod względem sportowym – tłumaczył przed pierwszym gwizdkiem szkoleniowiec Górnika Zabrze, Jan Urban.

9. Michał Kucharczyk faktycznie jest King. Pomimo tego, że doświadczony napastnik pozostał w Zabrzu, na brak wielkich nazwisk narzekać nie wypadało. Od pierwszych minut wystąpili Rafał Kurzawa, Michał Kucharczyk, Luka Zahović czy Jesus Jimenez. Jednym z najaktywniejszy był jednak ten drugi. Skrzydłowy Portowców szarpał, walczył, starał się robić przewagę w bocznych sektorach boiska. Wojował za dwóch i jeszcze przed przerwą dopiął swego. W 33. minucie wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Luisa Maty i precyzyjnym uderzeniem przy słupku otworzył wynik pojedynku. Lepszego początku gospodarze wyobrazić sobie nie mogli. Mimo tego nie siedli dla laurach i wciąż atakowali. Tworzyli akcję za akcją, część była zlikwidowana w zarodku, aczkolwiek coś wpaść musiało.

10. Pan Piłkarz Kacper Kozłowski. Potencjału młodego pomocnika nikomu przedstawiać nie trzeba. Zadebiutował w ekstraklasie, dostał szansę w reprezentacji Polski, no i jak na wielki talent przystało, został najmłodszym graczem w historii mistrzostw Europy. Więcej dodawać nie trzeba. Działacze Pogoni mają w swoich szeregach prawdziwy diament. Oni to zresztą wiedzą. Niewykluczone jednak, że jego dni w dotychczasowym klubie są już policzone, choć póki jeszcze jest na miejscu, cieszmy się, że możemy go w ogóle podziwiać. Po dzisiejszym spotkaniu wiemy jednak, że nie potrwa to zbyt długo. Jest po prostu za dobry. Przerasta tę ligę i potwierdził to również w pojedynku z Górnikiem.

Wychowanek Pogoni zameldował się na murawie w 66. minucie spotkania. Kilka chwil później, minęło ledwie 20 sekund, przeprowadził kapitalną akcję indywidualną. Dostał piłkę w okolicach pola karnego, uporał się z dwoma rywalami i strzałem imienia Jakuba Błaszczykowskiego umieścił piłkę w siatce. Lepszego początku wymarzyć sobie nie mógł. Zanotował wejście smoka, trafił po raz pierwszy w tym sezonie i przyczynił się do zwycięstwa swojego zespołu. Piłkarze Pogoni odnieśli zaś ważne i przy okazji zasłużone zwycięstwo (2:0).

 

Komentarze0
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.

Najczęściej czytane...

Video
34
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
1
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
5
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
10
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]