Paź
21
2018
Skomentuj

Hitowy rollercoaster na remis! Po meczu Legia - Wisła

Cześć i czołem, widzimy się wieczorem! Każde spotkanie derbowe ma w sobie coś wyjątkowego - oprawy, doping, przypadkowe zdarzenia, kontrowersyjne decyzje sędziowskie i tak dalej, i tak dalej. Jednak pojedynki między Wisłą i Legią są zawsze unikatowe i wyjątkowe. Nie ważne w jakiej dyspozycji znajdują się obie drużyny, są to mecze na śmierć i życie. Zawodnicy gryzą murawę, walczą o każdą stykową piłkę, o każdy wolny milimetr przestrzeni przybliżający ich do końcowego triumfu. 

Nie inaczej było 167. derbach Polski, które za sprawą Carlitosa były reklamowane, jako starcie wybitnie elektryzujące. Na przeciw siebie stanęły dwie strony sierpniowego konfliktu: Wisła Kraków i Carlos Lopez.  Zgodnie z przewidywaniami Hiszpan wystąpił od pierwszej minuty sobotniego szlagieru. Trzeba i należy szanować też stację Canal + za to, jak opakowała to spotkanie: świetne ujęcia, kamery łapiące różne perspektywy, fajne ujęcia slow-motion. Szacun! Jednak jeszcze większy szacun należy się piłkarzom obu ekip, krótko mówiąc: KAPITALNE WIDOWISKO! Ale od początku. 

Oto składy, w jakich mecz rozpoczęły obie drużyny:

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Marko Vesović, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Adam Hlousek – Cafu, Andre Martins – Michał Kucharczyk, Dominik Nagy, Sebastian Szymański – Carlos Lopez

Ławka rezerwowych: Radosław Majecki, Iniaki Astiz, Paweł Stolarski, Cristian Pasquato, Domagoj Antolić, Jose Kante, Sandro Kulenović,

Wisła Kraków: Mateusz Lis – Zoran Arsenić, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak – Dawid Kort, Vullnet Basha – Rafał Boguski, Jesus Imaz, Martin Kostal – Zdenek Ondrasek

Ławka rezerwowych: Michał Buchalik, Jakub Barkowski, Jakub Bartosz. Paweł Brożek, Kamil Wojtkowski, Matej Palcić, Patryk Plewka

W akompaniamencie kibiców Wojskowych odsłuchaliśmy Sen o Warszawie Czesława Niemena, klasyczne uściski dłoni, pamiątkowe zdjęcie, wymiana proporczyków, losowanie kapitanów - piłka na środku boiska, gwizdek Bartosza Frankowskiego i poszli!

Jeśli myśleliście, że spotkanie zacznie się spokojnie, to byliście w błędzie. 2. minuta mecz, nerwówka w Wiśle, zagranie Cafu do wbiegającego na skrzydło Kucharczyka, ten długo nie myśląc wrzuca w pole karne, a tam głową piłkę do bramki kieruje Dominik Nagy. Fatalne zachowanie obrońców Wisły, brak krycia czego konsekwencją jest bramka. Szybki cios aktualnego mistrza Polski, Biała Gwiazda lekko oszołomiona. Warto zauważyć, że piłka wpadła do bramki po rykoszecie od Zorana Arsenicia – bezradny w tej sytuacji był Mateusz Lis.

Wisła próbowała się odgryźć, ale za każdym razem dobrze ustawiała się formacja obronna Legii. W pierwszych dziesięciu minutach ekipie Stolarczyka brakowało dobrego penetrującego podania. 11. minuta meczu, dobrze grający dziś Cafu podaje do Carlitosa, ten długo nie zastanawiając się oddał kąśliwy i techniczny strzał – jednak tym razem niewiele obok bramki. Wisła sprawiała wrażenie bardzo zagubionej, para Kort-Basha pozwalała na zbyt dużo gospodarzom. 13. minuta, szarża Dominika Nagya, dośrodkowanie do wbiegającego Carlitosa, a ten strzela w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Lisa. Świetny kwadrans w wykonaniu Legii. 

19. minuta meczu, dobre dośrodkowanie Korta z rzutu rożnego, zamieszanie i Kucharczyk bliski strzelenia sobie swojaka. Biała Gwiazda wreszcie stworzyła poważne zagrożenie pod bramką Malarza. Legia jednak szła za ciosem, kolejna głupia strata w wykonaniu Kostala, Nagy pięknie podał do wchodzącego na czystą pozycję Carlitosa, który strzałem z pierwszej piłki założył Lisowi "siatkę". 2:0 dla Legii - Hiszpan po strzelonej bramce nie celebrował jej zbytnio, okazując tym samym szacunek swojemu poprzedniemu pracodawcy. Fenomenalne 25 minut w wykonaniu Dominika Nagya, który robił z wiślakami co chciał – Biała Gwiazda na deskach. 

Do końca pierwszej połowy nie wydarzyło się już nic wartego uwagi. Legia zdominowała Wisłę w pierwszych 45 minutach pod każdym względem, czego dowodem jest to, że najlepsza ofensywa naszej ligi nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę Malarza. Niewątpliwie najlepsza pierwsza połowa Wojskowych w tym sezonie.

Druga połowa zaczęła się znów od indywidualnych błędów w ekipie przyjezdnej. Chwila gapiostwa stoperów i gdyby nie fakt, że Carlitos się poślizgnął, pewnie na tablicy wyników widniałoby już 3:0. W typowej dla siebie akcji zaczepnej wreszcie zagrożenie ze strony gości. Lis do Boguskiego, który oddał piłkę do Kostala. Słowak podał na wolne pole do wchodzącego Imaza, jednak Hiszpan strzelił obok bramki Malarza. Lepszy fragment w wykonaniu Białej Gwiazdy, która w przeciągu trzech minut stworzyła sobie dwie niezłe okazje bramkowe. 

Wisła wytrzymała napór gospodarzy, czego konsekwencją była szybka wymiana na linii Imaz-Boguski, świetne podanie od Rafała do Jesusa, a ten bez najmniejszych problemów pokonuje Malarza. To był dopiero początek kłopotów Legii, kibice gospodarzy nie zdążyli jeszcze ochłonąć, a było już 2:2. Kapitalne podanie do Martina Kostala, a ten niebywałym screamerem pokonuje Arkadiusza Malarza. Słowak ewidentnie lubi mecze na szczycie – świetny mecz z Lechem, teraz niebywały kwadrans z Legią. Wisła wróciła do gry!

Biała Gwiazda się nie zatrzymywała, 62. minuta meczu, kapitalne podanie od Kostala do Imaza, a ten po raz drugi pakuje piłkę do bramki. SZOK i konsternacja na trybunach przy Łazienkowskiej - z 2:0 zrobiło się 2:3! 

Gra się nieco uspokoiła, obie drużyny zamieniły się rolami. Aktywną stroną stała się Wisła, Legia zaś skupiła się na statystowaniu krakowskiej drużynie w grze. Coraz mniej zagrożenia pod bramką Lisa stwarzali sobie gospodarze, zaś z każdą kolejną minutą rozkręcał się Martin Kostal. Konsekwencją dobrej gry Wisły była akcja z 73. minuty meczu, kapitalne podanie od Imaza do Kostala, Słowak wyszedł na czystą pozycję, jednak przegrał pojedynek jeden na jeden z Arkiem Malarzem. 

Jednak Legia pomimo słabszej gry się nie poddawała, kapitalne podanie z głębi pola do Carlitosa, ten zabawił się z Sadlokiem, jak niegdyś Messi z Boatengiem i kapitalnym uderzeniem po długim słupku pokonał Mateusza Lisa. 

W doliczonym czasie było trochę zamieszania, ale sędzia Frankowski zakończył spotkanie, które z każdym momentem nabierało tempa. Brawo dla obu drużyn, tym bardziej szkoda, że spotkanie zakończyło się po 90 minutach.

To czego świadkami byliśmy w Warszawie na długo przejdzie do historii. Wisła znów potrafiła się podnieść, pomimo dwóch potężnych ciosów potrafiła odpowiedzieć. Powtórzyła się historia z Poznania, tam Amaral miał patelnie na 3:0 – mógł zabić mecz. Nie zrobił wtedy tego Amaral, nie zrobił tego dziś Carlitos przy 2:0. Jak to w piłce bywa, "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić", akcja Hiszpana zemściła się na Legii. Wisła znów pokazała charakter i wolę walki, potrafiła zmienić swoje oblicze w drugiej połowie, co poskutkowało odwróceniem niekorzystnego wyniku meczu. Typowy mecz dwóch skrajnie różnych połówek, w jednej dominowała Legia, w drugiej wyższość pokazała Biała Gwiazda. Tak więc remis jest jak najbardziej sprawiedliwym wynikiem. Obie ekipy pokazały kawał futbolu, jak na nasze polskie realia. Mecz obfitował w zwroty akcji i genialne indywidualne zagrania. Takich zawodników jak Carlitos i Martin Kostal należy kochać sercem. Przed ekipami Sa Pinto i Maćka Stolarczyka jeszcze sporo pracy, aby ustabilizować dyspozycję, bo zdecydowanie w obu przypadkach za duża była dysproporcja pomiędzy pierwszą i drugą połową.  Oby więcej takich spotkań w naszej lidze!

Czasem tą Ekstraklasę naprawdę da się oglądać! 

Legia Warszawa 3:3 Wisła Kraków (2:0)

Nagy. 2', Carlitos. 23', 90' - Imaz. 57', 62', Kostal. 58'

[ZOBACZ TEŻ: Został trenerem przez PRZYPADEK i "jest NAJLEPSZY (...)"]

Najczęściej czytane...

Video
17 Wrzesień 2017

Tete zgasił Neymara [VIDEO]

Video
11 Październik 2017

Lewy w parodii Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć

Video
3 Październik 2017

Wojciech Szczęsny w roli dziennikarza! Mistrzowskie pytanie o Krychowiaka! xD [VIDEO]

Video
18 Wrzesień 2017

Neymar chce strzelać rzut karny, ale Cavani... [VIDEO]