
Wielki Benzema ratuje Real
Dzisiaj na Santiago Bernabeu przyjechał Eibar, z którym "Królewscy" nie mają najlepszych wspomnień. W listopadzie ubiegłego roku, Benzema i spółka przegrali z nimi na wyjeździe aż 3:0. W ostatnim ligowym meczu, podopieczni Zidane'a zaprezentowali się bardzo słabo i polegli w starciu z Valencią. Teraz strata punktów nie wchodziła już w grę.
Składy:
- Real Madryt: Navas- Reguilon, Nacho, Varane, Odriozola- Isco (91' Diaz), Valverde, Modrić (77' Vazquez)- Asensio, Benzema, Bale (77' Kroos)
- Eibar: Dmitrović- Angel, Oliveira, Ramis (54' Orellana), De Blasis- Alvarez, Cucurella (84' Charles), Jordan, Escalante, Cardona (74' Pena)- Enrich
Trener Realu musi zmagać się z plagą kontuzji, jaka dopadła jego zespół. W zestawieniu na dzisiejszy mecz zabrakło Thibaut Courtois, Daniela Carvajala i Viniciusa. Pomimo problemów kadrowych, gospodarze od samego początku ruszyli do zmasowanych ataków na bramkę rywali. Już w 5. minucie Gareth Bale był w sytuacji sam na sam z bramkarzem, której nie potrafił wykorzystać. W 8. minucie piłka po raz pierwszy wylądowała w siatce. Karim Benzema piętką pokonał bramkarza, natomiast sędzia nie dał zbyt długo pocieszyć się Francuzowi. Kilka sekund później odgwizdał spalonego i bramka nie została uznana.
Po mocnym początku gospodarzy, tempo gry trochę spadło. Piłkarze Eibaru starali się atakować swoich rywali wysokim pressingiem. Obrońcy "Królewskich" byli zmuszani w ten sposób do wybijania piłki spod własnego pola karnego, co kończyło się zazwyczaj stratą. Ciężka praca gości została wynagrodzona w 39. minucie, kiedy to Marc Cardona otworzył wynik tego spotkania. Hiszpański napastnik otrzymał doskonałe prostopadłe podanie od swojego kolegi z pomocy i pewnym strzałem pokonał Keylora Navasa.
Piłkarze Realu nie potrafili odpowiedzieć na trafienie gości. W dalszym ciągu nie mieli pomysłu na to, jak zagrozić bramce rywala. Po dobrym początku, podopieczni Zidane'a z każdą upływającą minutą wyglądali coraz gorzej. Francuski szkoleniowiec miał na pewno sporo do powiedzenia swoim piłkarzom w szatni.
Piłkarze Realu po przerwie odzyskali w końcu spokój w rozgrywaniu futbolówki. Gracze Eibaru nie podchodzili już tak wysoko i grali bardziej zachowawczo. W 56. minucie Benzema po raz drugi w tym spotkaniu pokonał bramkarza gości i po raz drugi był na spalonym w momencie oddania strzału. Trzy minuty później los wreszcie uśmiechnął się do Francuza. Marco Asensio dośrodkował piłkę prosto na głowę Karima i snajper Realu nie mógł pomylić się w tej sytuacji. Mieliśmy zatem remis i dalsza rywalizacja zapowiadała się bardzo ciekawie.
W drugiej połowie bardzo dobrze prezentował się Isco. Hiszpan doskonale rozgrywał piłkę w środku pola i był najczęściej faulowanym graczem na boisku. Po przerwie mieliśmy dużo walki w środku pola i wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się remisem. Byłem jednak w ogromnym błędzie, bowiem dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, znów przypomniał o sobie kapitan "Królewskich". Gospodarze krótko rozegrali rzut rożny, piłkę w pole karne posłał Toni Kroos, a tam najlepiej odnalazł się francuski snajper, który po raz drugi pokonał bramkarza Eibaru.
Po stracie kolejnej bramki, goście wyraźnie opadli z sił i nie potrafili wyprowadzić już żadnego ataku. W końcówce meczu rozpaczliwie bronili się przed kolejnymi natarciami swoich rywali. W doliczonym czasie gry nie padł już żaden gol i ostateczny wynik tej rywalizacji to 2:1. Na pewno piłkarze Eibaru zasługują po tym spotkaniu na pochwały, bowiem w pierwszej połowie nie odstawali od wyżej notowanego rywala. Gracze Realu powinni natomiast postawić Benzemie potrójne piwo.