Dwa nazwiska, które mogą zastąpić Ronalda KOEMANA w Barcelonie
Na pewno Barcelona miała lepsze momenty w swojej historii niż obecnie. Właściwie to bardzo dużo momentów. Teraz jednak klub jest w dużych problemach, to wie każdy, w związku z czym poszukiwane są rozwiązania, które w jakimś stopniu mogłyby pomóc polepszyć zaistniałą sytuację. Jednym z nich jest najprostsze, czyli zwolnienie trenera.
Mecze Serie A, LaLiga oraz innych najlepszych lig pełnoletni widzowie mogą oglądać i obstawiać na stronie sponsora portalu, Betclic.pl. SPRAWDŹ TUTAJ!
MATERIAŁY PROMOCYJNE PARTNERA | W grach hazardowych mogą uczestniczyć wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat. Udział w nielegalnych grach hazardowych jest przestępstwem. | Hazard może uzależniać. BEM to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi.
Niedawny mecz Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium dobitnie udowodnił, że obecnie "Duma Katalonii" nie jest w żadnym stopniu konkurencją dla najlepszych zespołów Europy. Smutna prawda, ale prawda. W lidze aż tak źle jej nie idzie, jeszcze nie przegrała, ale ostatni remis z Granadą - uratowany zresztą w samej końcówce spotkania - chluby Barcelonie nie przynosi. Klub ma kłopoty, klub ma długi, klub ma braki kadrowe, jednak mimo wszystko to wciąż duża marka, która posiada sporo jakości.
Enric Masip, doradca Laporty: "Koeman jako trener nigdy nie może powiedzieć, że prezydent nie może czegoś mówić. Jego przyszłość jest zależna od wyników i tego jak zespół się prezentuje." [TV3] 🍿
— Daniel (@_BarcaInfo) September 21, 2021
Istnieje w eterze dyskusja dotycząca trenera Ronalda Koemana. Czy inny szkoleniowiec lepiej poprowadziłby "Barcę"? A może to po prostu kwestia tego, że Holender nie ma z czego szyć tego garnituru? Argumenty mają obie strony, ale faktem jest, że mimo wszystko mając piłkarzy pokroju Memphisa Depaya, Frenkiego de Jonga, Philippe Coutinho, Ronaldo Araujo czy Marca-Andre ter Stegena trzeba prezentować jakiś sensowny poziom. Z tego też powodu Koeman nie może spać spokojnie, bo jego drużyna często gra po prostu słabo. Zbyt słabo, czego skomplikowana atmosfera Barcelony w pełni nie tłumaczy.
"Mundo Deportivo" spekuluje więc, że zarząd katalońskiego klubu ma już na oku dwóch potencjalnych następców Koemana. Obaj mogą zbliżyć się do Camp Nou, jeśli "Barca" nie poprawi swojej gry w czwartkowym spotkaniu z mało wymagającym Cadizem. Chodzi o doskonale znanego w "Blaugranie" Xaviego oraz o selekcjonera Belgii, Roberto Martineza. Czy szanse na ich zatrudnienie są realne?
Roberto Martínez ma w umowie z reprezentacją Belgii klauzulę, dzięki której może odejść gdy topowy klub się pod niego zgłosi. Xavi Hernández też zgodziłby się podjąć tego wyzwania jeśli Barcelona do niego zadzwoni. [Ruben Uria] (1️⃣)
— Daniel (@_BarcaInfo) September 21, 2021
Jeśli chodzi o Xaviego, ten rzecz jasna marzy o powrocie do Barcelony. Pierwsze trenerskie szlify zbiera w katarskim Al-Sadd, gdzie po odejściu z Barcelony występował jeszcze jako piłkarz. Były pomocnik jako szkoleniowiec zdobył z tą ekipą mistrzostwo i Puchar Kataru, implementując w zespół coś, co zdecydowanie można nazwać DNA "Barcy". Sęk w tym, że bazując na jego wcześniejszych wypowiedziach i przeciekach, trudno sądzić, aby 41-latek chciał przyjść do Barcelony w obecnej chwili. Xavi może nie chcieć być ratownikiem drużyny, w dodatku zależy mu na przepracowaniu całego okresu przygotowawczego z drużyną i posiadaniu wpływu na decyzje transferowe. Z tym może być kłopot, chociaż niektórzy i tak wierzą w jego zatrudnienie.
Enric Masip, doradca Laporty: "Laporta ma teraz Koemana w roli trenera. Wie, że Xavi Hernández pewnego dnia będzie trenował Barçę. Z Laportą jako prezydentem? Czemu nie." [TV3] 🍿
— Daniel (@_BarcaInfo) September 21, 2021
Martinez natomiast ma kontrakt ważny do 2022 roku. Nie ma też co się oszukiwać, ale w reprezentacji Belgii pracuje mu się bardzo dobrze i jakoś specjalnie nie będzie kwapił się do opuszczenia kadry w najbliższym czasie. Zapewne będzie liczył na prolongatę umowy i grę na mistrzostwach świata w Katarze, ale z drugiej strony Barcelonie mocno ma zależeć na jego zatrudnieniu. Podobno dyrektor ds. piłkarskich Mateu Alemany oraz dyrektor sportowy Ramon Planes są wielkimi zwolennikami Martineza, również prezydent Joan Laporta jest w tej kwestii optymistycznie nastawiony. Jednak tak, jak w przypadku Xaviego - zatrudnienie go wcale nie będzie proste.