
Wilczek (nie) syty i Lechia cała!!! - echa meczu Lechia vs. Broendby
Musiały minąć długie 36 lat i nastąpić transformacja systemowa w Polsce, by Lechia Gdańsk ponownie trafiła na wielką piłkarską scenę w Europie. Nazwa "Broendby" wzbudza w Polsce dość pozytywne wspomnienia, bo chyba wszyscy kojarzymy słowa Tomasza Zimocha z pewnym meczem z lat 90. - "Panie Turek! Kończ Pan ten mecz!". Po dzisiejszym wieczorze Broendby dopisało kolejny rozdział w historii polskiej piłki, bo Lechia zwyciężyła 2:1.
Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Karol Fila, Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenović - Daniel Łukasik, Patryk Lipski (83' Tomasz Makowski), Jarosław Kubicki - Lukas Haraslin (79' Sławomir Peszko), Flavio Paixao (75' Artur Sobiech), Żarko Udovicić
Brøndby IF: Marvin Schwaebe - Kevin Mensah (81' Jens Gammelby), Paulus Arajuuri, Hjoertur Hermannsson, Anthony Jung - Dominik Kaiser, Josip Radosevic, Lasse Vigen - Simon Hedlund, Kamil Wilczek, Simon Tibbling (75' Kasper Fisker)
W Gdańsku wszyscy czuli atmosferę ważnego wydarzenia sportowego, bo trzeba pamiętać o tym, że piłka nożna przez wiele lat była w cieniu koszykówki. Zapowiadano frekwencję na takim poziomie, który już dawno nie spotkano na stadionie Lechii. Głód dobrej piłki jest ogromny, bo poprzednim rywalem biało-zielonych był Juventus, który w swoich szeregach miał takich piłkarzy, jak Michel Platini czy Zbigniew Boniek.
My Tworzymy Historię! Naprzód BKS! #LGDBIF @LechiaGdanskSA @BrondbyIF pic.twitter.com/SY50xM9v0S
— Marek Wilczewski (@MarekWilczewsk2) July 25, 2019
Jazdaaaa! #EuropaLeague #LGDBIF pic.twitter.com/jUXmb0wsO0
— Tomek Hatta (@Fyordung) July 25, 2019
Jeśli chodzi o skład gości wszyscy obawiali się tego, który doczekał się powrotu do ojczyzny. Mowa oczywiście o Kamilu Wilczku, który przed tym sezonem został mianowany na kapitana Broendby. Polski napastnik świetnie odnajduje się w kraju słynącego z klocków LEGO i przed meczem buńczucznie zapowiadał scenariusz zakładający awans Duńczyków. Statystyki nie przemawiają jednak na korzyść Wilczka, bo w swojej karierze strzelił tylko jednego gola zespołowi z Gdańska. Przedmeczowa rozgrzewka również nie mogła napawać optymizmem, ale w danym momencie to był kłopot duńskiego klubu.
Tak Kamilo możesz strzelać. #LGDBIF #HubertNaWyjeździe pic.twitter.com/7VnZpOEuag
— Hubert Michnowicz (@Hubert__Michno) July 25, 2019
Jedynym problemem Lechii był brak skuteczności pod bramką rywali, bo pierwszy kwadrans był naprawdę udany dla podopiecznych Piotra Stokowca. Trzeba przyznać, że rudowłosy trener bardzo sumiennie przygotował swój zespół do tego meczu, bo goście nie mieli zbyt wiele miejsca na rozgrywanie akcji i tym samym wkradał się chaos w szeregach Broendby. To co martwiło to panika w polu karnym rywali. Karol Fila jeszcze zdołał oddać groźny strzał, ale próba w wykonaniu Lukasa Haraslina wołała o pomstę do nieba. Słowak marzący o transferze do lepszej ligi musi z zimną krwią wykorzystywać okazję podbramkowe.
Początek Lechii obiecujący... 🤔#lgdbif #KibicujęPolskimDrużynomWEuropejskichPucharach
— Robert Bońkowski (@RobertBonkowski) July 25, 2019
Panowie nastawcie celowniki. To Europa a nie nasza psiaszna liga. #LGDBIF
— Mateusz Siergiej (@MateuszSiergiej) July 25, 2019
Być może Haraslin trochę zawiódł, ale Flavio Paixao pokazał dlaczego to właśnie Portugalczyk powinien być traktowany jako pełnoprawny lider Lechii Gdańsk. Filip Mladenović zgłosił ponowny akces do tytułu najlepszego lewego obrońcy w całej polskiej lidze. Reprezentant Serbii świetnie włączył się do akcji ofensywnej swojej drużyny i spóźniony Mensah nie miał innego wyjścia jak faul we własnym polu karnym. Portugalczyk pewnie wykorzystał rzut karny i tym golem wprowadził kibiców w ekstazę.
Brondby na razie straszy tylko nazwą. Zasłużone prowadzenie Lechii. Drugi gol w europejskich pucharach Portugalczyka! #Lechia #LGDBIF 💚⚽
— Filip Macuda (@f_macuda) July 25, 2019
Dzięki tej bramce, piłkarze Lechii Gdańsk nabrali wiatru w żagle i kontynuowali swoją dobrą postawę do końca pierwszej połowy. Jedynie Dusan Kuciak postanowił wprowadzić małe emocje, ale fatalne wybicie Słowaka nie poskutkowało groźną akcją pod bramką Lechii. Przerażała chwilowa dekoncentracja, która wkradła się w szeregi gdańskiej Lechii. Na wielkie szczęście piłkarze Broendby nie do końca wiedzieli co robić z prezentami od piłkarzy gospodarzy.
Lechia Gdańsk teraz. #LGDBRO #LGDBIF #UEL pic.twitter.com/Pu54ypmP6z
— Maciej Muszyński (@MMuszynski7) July 25, 2019
Lechia wygląda znakomicie. Ofensywa, napór, pressing, chce się to oglądać.#LGDBIF
— Paweł Kaźmierczak (@pkazmierczak10) July 25, 2019
Zmiana stron po przerwie nie spowodowała niepotrzebnej odmiany w drużynie Lechii. Gdańszczanie cały czas prezentowali dojrzały futbol, który sprawiał sporo problemów przeciwnikom z Danii. Na efekty nie musieliśmy zbyt długo czekać, bo ledwie pięć minut po wznowieniu gry na przestrzeni trzydziestu sekund miał dwie świetne sytuacje podbramkowe. Pierwsza nawet zakończyła się zdobytym golem, ale sędzia dopatrzył się spalonego w wykonaniu niespełna 35-latka. Tak, chyba należy przypominać - gwiazdą Lechii jest doświadczony Paixao, który przykładowo jest o rok starszy od CR7. Portugalczycy najprawdopodobniej po prostu tak mają.
Skoro nie doczekaliśmy się bramki na 2:0, to los spłatał figla i doczekaliśmy się wyrównania. Wystarczyło jedno dobre prostopadłe podanie do Simona Hedlunda, by to goście mieli korzystny wynik dla siebie. Lechia wykazała się jednak jak prawdziwie wściekły sportowiec i szybko zabrała się do roboty. Klub z przedmieść Kopenhagi cieszył się z remisu tylko przez cztery minuty, bo Patryk Lipski ponownie wyprowadził Lechię na prowadzenie. Były pomocnik Ruchu Chorzów wykazał się sprytem oraz cwaniactwem, dzięki którym bardzo szybko znalazł lukę między stoperami. 25-latek wykorzystał dośrodkowanie jednego z najlepszych w szeregach Lechii, młodziutkiego Karola Filę. Trzeba przyznać, że Paulus Arajuuri przypomniał sobie pewne nawyki nabyte w Ekstraklasie.
@LechiaGdanskSA zrobiła to czego nie zrobił Piast i Cracovia rzucili się od razu po straconej bramce na przeciwników i zdobyli bramkę brawo Lechia #lgdbif #EuropaLeagueQualifiers 💪💪👍
— Daniel (@Danio_Malec) July 25, 2019
Były obrońca Lecha Poznań chciał odkupić winy poprzez strzelenie gola, ale dwunastym zawodnikiem Lechii okazała się być poprzeczka. Broendby kąsała coraz częściej, ale Lechia postanowiła uszanować piłkę i spokojnie rozgrywać futbolówkę poprzez wszystkie formacje. Nawet Dusan Kuciak zaczął pewniej grać nogami, co nie zawsze było jego najmocniejszą stroną. Zdążył to nawet potwierdzić w dzisiejszym spotkaniu. Warto pochwalić również zmienników, którzy mogli zapewnić dwubramkowe zwycięstwo. Wprowadzone trio Peszko-Makowski-Sobiech było autorami dobrze wyglądającej akcji, która zakończyła się strzałem w poprzeczkę tego ostatniego. Po tym meczu Sobiech może się uda do KFC, ale raczej to będzie ta słynna restauracja typu fast-food. Cała drużyna Lechii Gdańsk wykonała mrówczą robotę i z czystym sumieniem mogą uzupełnić węglowodany.
Koniec meczu❗️ Lechia pokonuje @BrondbyIF! 💚
— Lechia Gdańsk SA (@LechiaGdanskSA) July 25, 2019
Do Danii 🇩🇰 udamy się z zaliczką! #EuropaToMy pic.twitter.com/qGKDynkQQu